Logo
 Wydrukuj tę stronę

Stan wyjątkowy w Waszyngtonie. Trump nie przestaje powtarzać "wybory nam skradziono"

Stan wyjątkowy w Waszyngtonie. Trump nie przestaje powtarzać "wybory nam skradziono"

Duża grupa zwolenników Donalda Trumpa zaatakowała budynek Kapitolu Stanów Zjednoczonych, próbując powstrzymać Joe Bidena przed uzyskaniem certyfikatu na kolejnego prezydenta.

Donald Trump nie chce zaakceptować, że przegrał wybory, ale oferuje "uporządkowaną zmianę". Ustępujący republikanin odmówił potępienia brutalnego tłumu, który w środę zaatakował stolicę Stanów Zjednoczonych, podczas którego zginęły cztery osoby. W związku z tym Facebook i Twitter zablokowały strony prezydenta. Prezydent USA Donald Trump w środę w nagraniu wideo na Twitterze wezwał demonstrantów, z których część wtargnęła do gmachu Kapitolu, do pokojowego rozejścia się do domów. Oświadczył jednocześnie, że "wybory nam skradziono".

W oświadczeniu Trump powiedział, że nie zgadza się z wynikiem wyborów, ale zasugerował, że ustąpi pokojowo. Powiedział: „Chociaż całkowicie nie zgadzam się z wynikiem wyborów, a fakty to potwierdzają, jednak 20 stycznia nastąpi uporządkowana zmiana”.  Tymczasem mówi się, że Stany Zjednoczone planują powołać się na 25. poprawkę, aby usunąć prezydenta ze stanowiska. Mówi się, że sekretarze gabinetu Donalda Trumpa dyskutują o posunięciu po tym, jak kilku polityków i organów publicznych stwierdziło, że zachowanie prezydenta przed aktami przemocy na Kapitolu uzasadnia jego usunięcie. Wczoraj wiceprezydent Mike Pence potwierdził swoje plany przeciwstawienia się prezydentowi Trumpowi i potwierdzenia zwycięstwa Joe Bidena w wyborach. Wysłał list do członków Kongresu, w którym stwierdził, że obalenie zwycięstwa Bidena byłoby „sprzeczne” z „projektem” Konstytucji Stanów Zjednoczonych. Od tego czasu Pence został wezwany do rozpoczęcia procesu usuwania Trumpa ze stanowiska. Koalicja Demokratów powiedziała: „Donald Trump musi zostać natychmiast usunięty ze stanowiska”.

Burmistrz Waszyngtonu Muriel Bowser ogłosiła, że stan wyjątkowy będzie obowiązywał w amerykańskiej stolicy do 21 stycznia, czyli pierwszego dnia po zaprzysiężeniu na prezydenta zwycięzcy listopadowych wyborów Demokraty Joe Bidena. Bowser tłumaczyła na konferencji prasowej, że do Dystryktu Kolumbii przyjechało w środę wiele uzbrojonych osób "w celu szerzenia przemocy i zniszczenia". Jej zdaniem ich mobilizacja nie zmniejszy się, a do starć może dochodzić także poza okolicami Kongresu.

(Źródło: metro.co.uk, polsatnews.pl)

Zobacz także:

© Goniec.com