Menu

Wielgucki: Euforia po porażce, smutek po zwycięstwie

Istnieją dwie szkoły interpretacji świata polityki, pierwsza utrzymuje, że polityka jest nudna i do bólu przewidywalna, druga stoi po przeciwnej stronie i nazywa politykę światem aberracji oraz nieustannych niespodzianek. Po ostatnich wyborach samorządowych w Polsce obie szkoły mogą obronić swoje stanowiska, a to z tej przyczyny, że wielu polityków i przekazów politycznych niczym nie zaskoczyło obserwatorów, jednocześnie w pewnych miejscach można było przecierać oczy ze zdumienia. Wieczór wyborczy zaczął się dość standardowo, wszyscy wygrali, nawet jeśli nic nie wygrali, to też wygrali. Partie, które zbudowały opozycyjną koalicję wygrały w dużych miastach, partia rządząca wygrała w sejmikach, ludowcy wygrali z sondażami, Kukiz’15 utrzymał stan posiadania, SLD przypomniał o sobie. Całkiem małe ugrupowania na dorobku, nie zostały w tyle i ogłosiły swój sukces, bo udało im się powalczyć z „systemem”. Wszystkie te reakcje cieszą profesorów i uczniów szkoły politycznej przewidywalności, ale jest coś, co może znacznie podnieść notowania szkoły politycznych aberracji i niespodzianek.

Czytaj dalej...
Subskrybuj to źródło RSS