Menu

Beata Sadowska: Żeby mieć otwartą głowę

Podróżuję od zawsze. Jako dziecko, z rodzicami do demoludów: Bułgaria, Węgry, Czechosłowacja. Dużym Fiatem. Ależ to była przygoda! Przy okazji przemycaliśmy misia z NRD albo kolorowe rajstopki do przedszkola. Takie czasy. Ale przygoda była! Namioty, wspólne gotowanie i sardynki, które smakowały jak mydło. Ku rozpaczy rodziców, nie chciałam też węgierskiego salami. 

Czytaj dalej...
Subskrybuj to źródło RSS