Menu


Makaron na wagę złota

Gosia Nowicka Gosia Nowicka

Jaki miałam dziwny, niedorzeczny sen! Nie zgadniecie. Kompletny absurd! Puste ulice, cisza, nikt się nigdzie nie spieszy. Opustoszałe szkoły, kawiarnie, kina... 

Jak za dotknięciem magicznej różdżki, świat zatrzymał się w miejscu. Pewnie zaraz się obudzę i wszystko będzie na swoim miejscu jak zwykle. Interesujące zjawisko, ale przecież zupełnie niemożliwe- no chyba, że w filmie. Tak, tak- w ,,Seksmisji’’ było podobnie! 

Praca, dom, siłownia, dzieci, ciągła gonitwa z jednych zajęć na drugie.. Permanentny brak czasu, życie w biegu, to codzienność dla większości z nas. Pogoń na oślep za lepszą posadą, samochodem, domem… Nie wiem co do cholery musiałoby się wydarzyć żeby człowiek mógł trochę zwolnić, posiedzieć w domu z rodziną, pograć w stare, dobre gry planszowe czy popracować w ogródku. Tempo jakie sobie narzuciliśmy nie daje chwili wytchnienia.  

No i wywołali wilka z lasu! Jednego dnia żyjemy sobie jakby nigdy nic, zanieczyszczamy Ziemię plastikiem i spalinami samochodów; drugiego zaś karzą nam się pozamykać w domach i trzymać od siebie z daleka! Niech mnie ktoś uszczypnie! To co wydawało się tej pory niezbędne, przestało mieć jakiekolwiek znaczenie. Zaraza opanowała świat i nic już nie jest takie jakie było jeszcze przed chwilą. Nigdzie nie musimy się już spieszyć…

Trwają burzliwe debaty internetowe czy to aby nie spisek i czy wirus naprawdę istnieje? Chcą nas pewnie ze sobą skłócić i tyle! Chcą żebyśmy się pozarzynali o rolkę papieru toaletowego! Nawet makaron stał się na wagę złota! Babcia ostrzegała, że kiedyś komuna wróci… Wtedy były pieniądze a towaru na półkach zero, nie licząc octu. Możliwe, że odżyje także ,,spod lady’’ i tylko Ci mający układy z panią kierowniczką będą w stanie zakupić deficytowy towar. Wiecie co mam na myśli kochani- pokątnie, po znajomości, na lewo... My Polacy wiemy przecież jak przetrwać trudne czasy, jesteśmy zaradni, potrafimy ,,kombinować’’ i żadne cholerstwo nas nie wykończy.

Druga strona grzmi, że należy zabarykadować się w domach albo wszyscy wylądujemy w piachu i tyle. Zdania są wyraźnie podzielone. Matka natura daje nam kopniaka. Może to kara za bezczeszczenie jej dóbr, degradację środowiska naturalnego? Być może to wcale nie koniec świata, a jego nowy początek. Skoro sami nie potrafiliśmy uporać się z własnym brudem, natura wyciągnęła do nas pomocną dłoń. 

System naszych marnych wartości legł w gruzach niczym domek z kart. Nagle okazało się, że Rolex, torebka od Vuittona i najnowsze Porsche są gówno warte- Koronawirus nie daje taryfy ulgowej bez względu na stan konta w banku. Zadufane w sobie snoby będą musiały sobie jakoś poradzić bez wykwintnych restauracji i hucznego życia towarzyskiego. Mężowie, zamiast kufla zimnego piwka z kuplami w pubie, skazani zostali na udział z życiu rodzinnym. Nie chce nawet myśleć jak wzrośnie liczba rozwodów… albo też współczynnik urodzeń.

Nawet temat Brexitu zniknął z horyzontu, wszystko przestało być ważne w obliczu kostuchy zbierającej śmiertelne żniwo. Nieoczekiwana pandemia przewróciła nam wszystkim życie do góry nogami. 

Wszyscy zastanawiamy się jak będzie wyglądała nasza planeta, kiedy epidemia się zakończy. Czy powrócimy do tego samego Świata, który nieoczekiwanie się zatrzymał? Czy będzie nam łatwo uścisnąć rękę nieznajomego w powitalnym geście?...

(Gosia Nowicka)

Skomentuj


Skomentuj artykuł za pomocą konta Facebook
Skomentuj artykuł bezpośrednio
Powrót na górę