Menu


POLSKAGEDDON

POLSKAGEDDON

Za siedmioma górami, za siedmioma lasami, za Morzem Bałtyckim, za tysiącem jezior, okalana sąsiadującymi potęgami, Niemcami, Czechami, Słowacją, Ukrainą, Białorusią, Litwą i Rosją, była sobie kraina. Polska się zwała. Po unicestwieniu, po rozkradzeniu, po bombardowaniu, po nieistnieniu, zmartwychwstała, piękniejsza i potężniejsza niż kiedyś. Prowadzili ją królowie lepsi i gorsi, ale po latach upokorzeń, wreszcie zaczęła być doceniana na świecie, a emigrujący odkrywcy, magicy, sportowcy i uzdrowiciele, przynosili chwałę swej ojczyźnie i niezliczone tytuły, spływające do dnia dzisiejszego. Po licznych wojnach i rozbiorach wstąpiła kraina owa do Zgromadzenia Krain Wtajemniczonych i stworzyła wspólnotę ze Światem. Byłaby to bajka z pewnością piękna, wcale nie długa, a-a-a, kotki dwa, ale Proszę Państwa, czas się obudzić.

Nie należę do żadnej partii politycznej. Moją partią jest wolność. Wolność słowa, myśli i ubioru. Jestem artystą i moim jedynym ograniczeniem jest moja wyobraźnia, ewentualnie klawiatura bez polskich znaków. Od dziecka unikałem grup i stowarzyszeń, wyłamywałem się schematom. Nie byłem narodowcem. Byli ja i oni, w razie potrzeby MY, bo jak trzeba komuś obić ryj, to lepiej włączyć się w jakieś zgrupowanie, które myślami popieramy, popłynąć z nurtem, wyrwać to, co stoi na przeszkodzie, a potem dalej iść na pustelnię, robić swoje. Ale tę wolność, to prawo wyboru chce mi się odebrać. Musi być z nami, musi być po naszemu. Koniec demokracji. Za demokrację idzie się do piekła. Rozglądam się za sojusznikami, ale ich nie ma. Są jacyś niewydarzeni ni to ludzie ni to padlina, niezdecydowani, czy chcą naród polski ratować, czy topić. Siedzą na tratwie i liczą na przetrwanie, że będzie obiecane zbawienie, życie wieczne. Że nadjedzie Noe i usadzi między cielakami i wieprzami na arce. Ale nie będzie arki w tej bajce, ani nawet Noego, nie będzie Mojżesza i rozstępów w Morzu Czerwonym. Będzie za to nikomu z Biblii nieznana, ale bardzo rzeczywista, plaga ludzi maluczkich, którzy po latach niepodległości będą chcieli sprawić, aby naród stał się podległy, pasywny, ukrzyżowany. Religijne danse macabre.

W Polsce polowanie na czarownice. Nie rzucim ziemi skąd nasz ród, nie damy pogrześć mowy? Dacie, zakneblują demokrację, sądy, dojście do antykoncepcji. Zombie Nation, Jezus Nation, Jezus Maria, wcale nie Peszek. Niesprawiedliwe łapanki w imię sprawiedliwości, a kogo złapią to ogolą na łyso, tak jak kiedyś się prostytutki szykanowało, maszynką wypalą na głowach szkarłatną literę. Będą obozy z wypalonymi na wylot czołami, tortury przy całym zacofaniu najnowocześniejsze i pogrzebanie nadziei na lepsze jutro. Przejmą sądy, przejmą macice, będzie Polskageddon. I ulice zakwitną pomnikami. W każdym mieście – moda na katastrofizm. Jeśli obecny rzad dalej będzie wladal krajem to będzie wysysanie, odkurzanie embriona Europy. Aborcja wspomnień, pragnień, praw. Ja biały, ty biały, wszyscy biali, 50 odcieni bieli, bo czerń to tylko asfalt, a żółć to tylko żołądkowa, nie ufamy żółtym narodom. Nowy filtr Instagrama, Polska, biało-czerwoni. Będziemy oddziałem zamkniętym, otwartym dwadzieścia cztery na dobę, nikt nie wjedzie, nikt nie wyjedzie. Nie podoba się? Jesteś zdrajcą narodu, zdrajcą Polski. Kler niewinny za szkody i pedofilie, wypowiada ostatnie życzenie – Napiłbym się wina i obciągnął małemu dziecku. Aresztuje się wszystkich tych, którzy walczyli solidarnie, a którzy nie mają już siły walczyć, bo się zestarzeli, pozakłada im się teczki, na rozstrzelanie, jak za Hitlera, przed którym nas bronili. Ojcze Rydzyku, któryś jest w Radyjo, święć się imię Twoje, przyjdź królestwo Twoje, Amen. Renty przynosimy, na kolanach służymy.

Proszę Państwa, czas zdjąć mohery i zejść z krzyża. Wystarczająco żeśmy leżeli bez ruchu, udając martwych, jak zwierzęta co by przeciwnik pomyślał, że trup. Czas zerwać kajdany i zamiast średniowieczu dać dupy nowoczesności, bo i tak nas dymają, a jak wydymają to nie będzie do czego wracać. Popiół, zero diamentów. Berety w dłoń Polsko. Wyjdź na ulice. Przestań odmawiać w domu różaniec. Bo niedobrze się w Polsce dzieje. I trwa to za długo.

Bartek Fetysz,
felietonista, dziennikarz. Rocznik 83. Zodiakalna Waga. Emigrant. Kondensacja cech, które większość uważa za skomplikowane.

Skomentuj


Skomentuj artykuł za pomocą konta Facebook
Skomentuj artykuł bezpośrednio
Powrót na górę