Menu


P. Młynarska: Kraj na huśtawce

  • Napisane przez  Goniec.com
  • 1 komentarz
P. Młynarska: Kraj na huśtawce

Córka udała się niedawno do jednego z europejskich wesołych miasteczek. Po dniu spędzonym na rollercoasterach zadzwoniła do mnie, pytając czy wszystko z nią w porządku, skoro czuje się chora, jakby ciężko zatruta. Nie dziwota. Narażony na skrajne emocje organizm wyrzuca do krwi ogromne dawki hormonów stresu, które trzeba potem zmetabolizować, więc kac.

Są tacy, którzy uzależniają się od szaleństw w wesołych miasteczkach. Ale adrenalinę można też sobie fundować nie wychodząc z domu i na przykład wdając się w kolejne awantury z bliskimi. Gabinety psychoterapeutów są pełne ludzi nieświadomie wywołujących w swoim życiu kolejne kryzysy, aby czuć, że żyją. Nadmiernie reaktywnych, nieodpuszczających żadnej okazji do tego, by się wściec.

Ktoś zapyta: a ty co, domorosłą psychoanalityczką jesteś? Nie.

Jestem kimś, kto tak miał i musiał się z tego leczyć. Życie na nieustannej emocjonalnej huśtawce niemal mnie wykończyło. Dosłownie. Swoją ostatnią książkę „Rebel” zadedykowałam osobie, która uratowała mi życie: mojej terapeutce. 

Kto raz uwolni się z szponów emocjonalnego nałogu, z wielkim żalem patrzy na tych, którzy nadal miotają się w szaleństwie, fundując sobie nieustanne cykle wzlotów i upadków, kace i obietnice, że nigdy więcej. 

Tak się czuję, obserwując polską debatę publiczną. Nie ma dnia, by obie strony politycznego sporu, nie wynalazły kilkudziesięciu powodów do wszczęcia rodzinnej awantury. Wracam z podróży do kraju, (podróżuję zawodowo i spędzam większą część roku w Azji) szczęśliwa, że trochę pobędę w domciu, a tu afera na całego.

Bo ktoś coś powiedział, przekręcił, wyraził inne zdanie, potknął się, wylał herbatę. Wiceminister sprawiedliwości Patryk Jaki, zamiast „hekatomba” napisał „hatakumba”. Pół Polski szalało jakoby stało się coś naprawdę ważnego i strasznego. Dziś mamy aferę po wypowiedzi aktora Andrzeja Chyry, który stwierdził: „Od pewnego czasu myślę, że jestem z Polski. Nie mówię, że jestem Polakiem, bo mnie to w ogóle nie interesuje, w tej obecnie obowiązującej definicji... W takim zestawie bycia Polakiem ja się nie mieszczę”. Za te słowa, prawa strona polskiego rodzinnego stołu pragnie Chyrę zlinczować, lewa zaś zamieszcza w necie banery z hasłem „Je suis Chyra”, naśladując akcję wsparcia sprzed dwóch lat, dla zamordowanych z „Charlie hebdo”. Jedni i drudzy szaleją, ćpając własny wkurw. Nie mogą przestać. 

Doszliśmy w Polsce do takiego uzależnienia od skrajnych emocji, że mało kto jest jeszcze w stanie spokojnie zastanawiać się o co takiemu przykładowemu Chyrze chodziło. A jest to gość, który od lat reprezentuje polską kulturę na światowych ekranach i scenach. Robi dla kraju świetną robotę. O wiele lepszą niż nawalony własną furią wujek i otumaniony pseudo patriotyzmem stryj, rzucający się sobie do gardeł z każdego możliwego powodu.

 

Czy jest jakiś unijny fundusz, który sfinansowałby nam w Polsce potężny rollercoaster, żeby wariaci z obu stron konfliktu mieli na czym szaleć, zamiast toczyć tę swoją koszmarną wojnę o wszystko?

1 komentarz

  • smys
    smys niedziela, 08, październik 2017 09:45 Link do komentarza

    Typowe:ble, ble, ble, pierdu-pierdu. Gadka kucharki do garkotłuków. Taki poziom.

Skomentuj


Skomentuj artykuł za pomocą konta Facebook
Skomentuj artykuł bezpośrednio
Powrót na górę