Menu


Przez ponad rok przetrzymywał i znęcał się nad Polką

Przez ponad rok przetrzymywał i znęcał się nad Polką Shutterstock

Najgorzej było w nocy. Godzinami kazał jej oglądać filmy pornograficzne, na których kobieta odbywała stosunek ze zwierzętami bądź z kilkoma mężczyznami naraz. Nie pozwalał jej wtedy spać. Sam, odurzony narkotykami i alkoholem, masturbował się na jej oczach.

Luty 2017 r. Zamknięty ośrodek dla ofiar przemocy domowej w Sheffield. Zofia pisze list do swoich kilkuletnich córek: „Kochana Beato i Marto! Na początku tego listu, który piszę swoim sercem, a nie długopisem, chciałabym Was, moje córki, uświadomić, jak bardzo Was kocham i tęsknię za wami. Przede wszystkim przepraszam z całego serca, że tak bardzo pogubiłam się w swoim życiu, co odbiło się na Was. Brak matki i tęsknota – to wszystko zmierza ku końcowi. Staram się znaleźć wyjście z całej tej sytuacji i jak najprędzej spotkać się z wami, być przy was cały czas...”. 

Jest przerażona. Przebywa w izolacji. Nie ma kontaktu z córeczkami. Później zrozumie, że chodzi o jej bezpieczeństwo oraz że jest ofiarą współczesnego niewolnictwa domowego, że przez ponad dwa miesiące była poniżana i zastraszana przez mężczyznę, który miał się nią zaopiekować. Zofia nigdy nie wyśle tego listu, ale zachowa go, by przypominał jej, przez co przeszła. 

Lato 2016 r. Niewielkie miasto w warmińsko-mazurskim. Zofia od 4 lat jest w separacji z mężem. Ma 45 lat i jest na życiowym zakręcie. Do sądu wpłynęły niedawno papiery rozwodowe, a do tego wypadek oraz ciężka choroba i paraliż ojca wpędzają ją w depresję. Jedyne co ją trzyma to dzieci – dwie córeczki i 21-letni syn z poprzedniego związku. To on, widząc jak matka marnieje, radzi, by zaczęła się z kimś spotykać. Zakłada profil na portalu randkowym i tak poznaje Ryszarda B. – To ja go zaczepiłam. Wizualnie mi się spodobał, miał fajne zdjęcia. Był bardzo miły, przekonywujący, wydawał mi się inteligentny, twardo stąpał po ziemi – wspomina pierwsze wrażenie, jakie zrobił na niej B. Później dowie się, że Ryszard ma 42 lata, pochodzi z Bielawy, a obecnie mieszka w Worcester.

Internetowa relacja nabiera prędkości. Czatują całymi nocami, przesyłają sobie zdjęcia. Kobieta ulega naleganiom B. i wysyła mu kilka aktów. Ryszard jest zachwycony. Wtedy on wspomina, że mogłaby przyjechać do niego do Anglii. Zofia się waha. Nie zna języka i ma tu rodzinę.

Mija kilka tygodni, podczas których rodzi się uczucie – przynajmniej ze strony Zofii. Kobieta w tym czasie wyjeżdża do Warszawy, by podjąć pracę – opiekuje się starszą panią. Ryszard przyjeżdża wtedy do Wrocławia. Nalega, by się tam spotkali. Gdy kobieta – ze względu na nową pracę – odmawia, zaczyna ją obrażać. Kontakt na kilka dni się urywa. B. potem przeprasza, ale historia powtórzy się jeszcze dwa razy. Któregoś razu, gdy Zofia zignoruje jego przeprosiny, wybucha i pisze do niej: „Odezwij się, bo twoją pizdę cała Polska zobaczy”. Zofia blokuje go na komunikatorze, ale ten znajduje sposób, by do niej dotrzeć. Znów przeprasza, błaga i na nowo zdobywa jej zaufanie. Wracają nocne rozmowy. On jest czarujący, uprzejmy, ona – zakochana. Zgadza się, kiedy B. ponawia ofertę przyjazdu.

Pięć batów

– Obiecywał, że ściągnie mnie do Anglii, pomoże załatwić formalności i znaleźć pracę – wyjaśnia swoje powody Zofia. Mąż proponuje, że zajmie się dziećmi. Ojcem ma się zająć siostra Zofii. 

11 listopada 2016 r. wsiada w autobus z Giżycka do Worcester. B. nie odbiera jej nawet z przystanku. Kiedy sama dostaje się do jego mieszkania przy Teme Road, on jeszcze śpi. 

– Mimo to pierwsze wrażenie było dobre, dopiero po kilku dniach się zaczęło – wspomina. Ich pokój jest mały, ale B. specjalnie na jej przyjazd porządnie go wysprzątał. Potem nie będzie mu już zależało. Jedno łóżko, szafa, komoda, na której zwykle stoi jego laptop – kobieta doskonale zapamięta ten układ. W domu oprócz B. mieszkają emigranci z Polski. Dzielą kuchnię i łazienkę. Ryszard codziennie chodzi do pracy przy remontach mieszkań. Gdy wraca, zwykle upija się i wciąga kreski. – Biały proszek. Nie wiem, co to dokładnie było… Na początku myślałam, że go oduczę. Nawet obiecał, że więcej nie będzie tego robił. Potem zrozumiałam, że on nie chce się zmienić – kiwa głową, gdy wspomina jaka była naiwna. Kilka tygodni później B. przestaje pracować i wkrótce brakuje pieniędzy na czynsz. 

Mniej więcej w tym samym czasie mężczyzna zaczyna nakłaniać ją do seksu grupowego. Pokazuje filmy porno, które ją obrzydzają, ale on każe oglądać. „Na pięć batów” – Zofia szybko dowiaduje się, co to oznacza. Którejś nocy pokazuje jej film, na którym kobieta odbywa stosunek ze zwierzęciem. – Podniecało go to. Mówił wtedy do mnie: „Patrz, patrz” – opowiada z zażenowaniem Zofia. On się wtedy masturbuje. – Oglądał te filmy prawie cały czas. Piwo, kreska. Czasami to trwało całą noc – dodaje. Nie wolno jej w tym czasie spać. – Nie uprawialiśmy seksu, bo nie był w stanie. 

Fascynacja i biznes

Mimo że obiecał, B. nie pomaga jej w załatwieniu formalności czy znalezieniu pracy. Pomoc oferuje za to żona Gienka, Polaka, który podnajmuje im mieszkanie, gdy akurat zaczyna brakować pieniędzy na czynsz. Kobiety razem idą wyrobić numer ubezpieczenia oraz zarejestrować Zofię w agencji pracy. Ryszard sprzeciwia się, gdy mają pójść także do banku i wręcza im numer swojego konta. Zofia poda go w nowej pracy. Zarobionych pieniędzy nigdy nie zobaczy. 

– Znalazłam pracę w fabryce pod Worcester, 30 km od miasta, w której pracowali sami Polacy. Pakowałam warzywa. Codziennie wstawałam o piątej rano i dojeżdżałam. On wstawał ze mną i nalegał, żebym została w pokoju. Gdy ja wychodziłam do pracy, on szedł za mną. Człowiekowi, który podwoził mnie do fabryki, mówił, że jestem chora i nie mogę iść do pracy. Zmyślał. Czasem to było zatrucie pokarmowe, innym razem zwykłe przeziębienie. Chciałam pracować, ale któregoś razu nie poszłam pięć dni z rzędu i mi podziękowali – wspomina. Ryszard chce, żeby Zofia cały czas była z nim w domu. Znajduje jej inne zajęcie. – On mnie zwerbował, żebym uprawiała płatny seks i z tego miałby pieniądze na życie – tłumaczy Zofia. Policyjne śledztwo wykaże, że B. założył konto na portalu erotycznym. Nagie zdjęcia Zofii wyskakują obok oferty płatnego seksu. – Swoją fascynację seksem grupowym B. zamienił w przedsięwzięcie biznesowe – dosadnie ujmie to na procesie kilka miesięcy później prokurator Harpreet Sandhu. Ryszard zaczyna proponować usługi seksualne znajomym. – To było po sylwestrze. Zaprosił dwóch mężczyzn. Chciał, żebym z nimi uprawiała seks. Z dwoma naraz. Na szczęście oni się nie zgodzili – opowiada drżącym głosem. 

Potem podobne oferty Ryszard składa także nieznajomym, przypadkowym mężczyznom. Na szczęście Ryszard nigdy nie postawi na swoim. Jego obsesja odbije się jednak na zdrowiu psychicznym Zofii. Z traumy z pomocą psychologa będzie wychodzić miesiącami.  

Dzieci będą się ciebie wstydzić

Wcześniej B. zmusza ją, by włożyła bieliznę erotyczną z koronką, kabaretki i buty na obcasie z cekinami. Każe się jej też malować w prowokacyjny sposób i nalega, by wyszła z nim do sklepu. Gdy Zofia mu się sprzeciwia, krzyczy i grozi: „Jesteś dziwką, ja cię upokorzę, będziesz spalona wszędzie – w Polsce i Anglii. Twoje dzieci będą się ciebie wstydzić”. Z każdym dniem robi się coraz bardziej agresywny.

Pierwszą próbę uwolnienia się od Ryszarda, Zofia podejmuje krótko po tym, jak poszła do pracy. Kontaktuje się z Gienkiem, tym od mieszkania i prosi go o pokój w innym domu. Mężczyzna obiecuje pomóc. O sprawie dowiaduje się jednak B. i pod nieobecność Zofii zabiera jej dokumenty i telefon. Kobieta wpada w panikę, bo brak telefonu to brak kontaktu z dziećmi. Dochodzi do kłótni. – On złapał mnie za szyję, mocno ścisnął i uderzył prawą pięścią w twarz – opowiada. Bez dokumentów o wyprowadzce nie ma mowy, a w dodatku teraz Zofia naprawdę zaczyna się bać Ryszarda.

Mimo to, po raz drugi próbuje w styczniu 2017 r. – Lokatorzy wiedzieli, że coś się dzieje, ale on był naprawdę agresywny. Cokolwiek się stało, chodził do nich i ich straszył. Ja po jakimś czasie zaczęłam opowiadać lokatorce, Heni, co się ze mną dzieje. Wydaje mi się, że to ona zawiadomiła policję – opowiada Zofia. – Kilka dni wcześniej Henia przyszła do mnie i powiedziała, że idziemy na policję, ale ja się wtedy tak bardzo bałam. Nie tylko Ryszarda – wspomina. Zofia boi się także policji. Mężczyzna od dawna wmawia jej, że ta robi coś złego, a on w każdej chwili może na nią donieść. To oznacza problemy z prawem, więc Zofia odmawia pomocy.

– To była sobota 21 stycznia. Dokładnie to pamiętam. On spał w łóżku, miał „zjazd”. Policjanci weszli i zakuli go w kajdanki. Nie wiedziałam co się dzieje. Czekałam, aż mnie też skują. Wtedy podeszła policjantka z kartką w ręku. Tam było napisane po polsku, że oni chcą mi pomóc. Wtedy zrozumiałam, że to koniec – opowiada ze wzruszeniem Zofia.

Trzy lata i zakaz kontaktu

Ryszard B. trafia do aresztu z zarzutem z art. 76 paragraf 1 i 11 ustawy o poważnych przestępstwach z 2015 r. Chodzi o kontrolujące lub represyjne zachowanie w związku intymnym lub rodzinnym. Nie przyznaje się do winy. Funkcjonariusze konfiskują jego laptopa i telefon. Śledztwo trwa kilka miesięcy. 

Sobotę i niedzielę Zofia spędza w hotelu obok katedry w Worcester. W poniedziałek zostaje przewieziona do bezpiecznego domu w Sheffield, gdzie spędzi następne pięć miesięcy. Jest w ciężkim stanie. Trafia pod opiekę psychologa. – Moje pierwsze dni były bardzo trudne. Żadnego kontaktu ze światem zewnętrznym. Wychodziłam z pracownikiem. Po tygodniu dostałam jakiś telefon, ale tylko do dzwonienia, bez internetu – wspomina. Nadal więc nie może regularnie rozmawiać z Beatą i Martą. Zamiast tego pisze do nich emocjonalny list. W międzyczasie składa zeznania na policji.  

Z biegiem czasu Zofia oswaja się z ośrodkiem. Poznaje kobiety, które mają podobne historie. Pomagają rozmowy z psychoterapeutką. Z opiekunką ustalają, że Zofia po wypisaniu z ośrodka zatrzyma się u przyjaciółki w miasteczku na północny zachód od Londynu. Wychodzi w połowie lipca. 

Proces ma ruszyć przed Worcester Crown Court we wtorek 18 lipca. Ze względu na charakter przestępstwa Zofia będzie składać zeznania w sądzie w Uxbridge na zachodzie Londynu. Sądy połączy wideokonferencja. 

We wtorek rano Zofia wchodzi do budynku sądu. Denerwuje się. Rozprawa planowo miała zacząć się o 9:30, ale jest opóźnienie. Z sali wychodzi kobieta i za pomocą tłumacza oznajmia Zofii, że sprawa jest już w toku. B. przyznał się, więc ona nie musi zeznawać. – Na końcu poprosili mnie na rozmowę z prokuratorem. Powiedział mi o wyroku. B. dostał trzy lata i zakaz bezpośredniego i pośredniego kontaktowania się ze mną. Prokurator życzył mi wiele szczęścia. Znów uwierzyłam, że wszystko będzie dobrze – przyznaje.

 

**************************************

Spotykam Zofię w kawiarni w miasteczku, gdzie mieszka jej przyjaciółka kilka dni po sprawie. Drobna, średniego wzrostu. Czarne włosy do ramion, zielone oczy. Sprawia wrażenie kruchej i nieufnej. Dopiero po pewnym czasie zaczyna opowiadać swoją historię. Gdy spotykamy się w tej samej kawiarni po raz drugi, wydaje mi się śmielsza, pewna siebie. Pokazuje listy, ten do córek oraz inny, znacznie dłuższy, w którym opisuje wydarzenia ostatnich trzynastu miesięcy. Długo rozmawiamy. Na końcu Zofia wyznaje: – Przeszłam przez to wszystko, było strasznie, ale jestem dumna, że na mnie się to zakończyło. On siedzi teraz w więzieniu i mam nadzieję, że nie skrzywdzi już żadnej kobiety, że nigdy więcej nie skrzywdzi mnie. Gdyby nie to, on by mnie nękał, to by się nigdy nie skończyło.

PS Imiona głównej bohaterki i jej córek zostały zmienione.

Paweł Chojnowski

Skomentuj


Skomentuj artykuł za pomocą konta Facebook
Skomentuj artykuł bezpośrednio
Powrót na górę