Menu


S. Michalkiewicz: UK wciąż najlepsze dla Polaków?

S. Michalkiewicz: UK wciąż najlepsze dla Polaków?

Z raportu „Migracje Zarobkowe Polaków” stworzonego przez Work Service wynika, że Polacy ponownie jako kierunek wyjazdu zarobkowego wybierają najczęściej Wielką Brytanię – komentuje Stanisław Michalkiewicz.

Po wejściu w życie ustawy o działalności gospodarczej, autorstwa Mieczysława Wilczka, co nastąpiło 1 stycznia 1989 roku, a więc na ponad miesiąc przed rozpoczęciem widowiska telewizyjnego pod tytułem „Obrady okrągłego stołu”, Polska niemal z dnia na dzień zmieniła się w jedno wielkie targowisko. Ten obraz Polski był znakomitą ilustracją trafności obserwacji amerykańskiego ekonomisty, laureata Nagrody Nobla z ekonomii w roku 1992, autora książki „Ekonomiczna teoria zachowań ludzkich” Gary Stanleya Beckera, który twierdzi, że ludzie zachowują się tak, jakby kalkulowali, nawet jeśli w ogóle nie zdają sobie z tego sprawy.

Bo przecież ludzie handlujący na rozłożonych łóżkach polowych, czy folii na chodniku, nie mieli doktoratów z ekonomii i w ogóle mieli o niej raczej blade pojęcie – a przecież nieomylnym instynktem odgadli, że w warunkach braku kapitału finansowego, najprostszym, najszybszym i najskuteczniejszym sposobem pierwotnej akumulacji kapitału jest handel. Podobnie było z Murzynami, którzy z Angoli i Mozambiku, gdzie panowały ludowe demokracje, masowo uciekali do Republiki Południowej Afryki, gdzie w latach 70. panował jeszcze złowrogi apartheid. Tak było rzeczywiście – ale Murzynom z Angoli i Mozambiku najwyraźniej on nie przeszkadzał. Widocznie skądś wiedzieli, że pod apartheidem będą mieli lepiej niż w ludowych demokracjach.

Być może pewną wskazówką dla nich była okoliczność, że nikt nie słyszał o Murzynach, którzy z RPA uciekaliby do Angoli, czy Mozambiku, chociaż wszyscy mądrzy, roztropni i przyzwoici, co to rozpoznają się po zapachu, bezlitośnie ten cały apartheid potępiali. Murzyni jednak wiedzieli swoje – i ja im bardziej wierzę. Toteż nie ma nic dziwnego, ani osobliwego w fakcie, że Polacy po „Brexicie” ponownie wybierają Wielką Brytanię, jako kierunek emigracji. Wprawdzie wszyscy mądrzy, roztropni i przyzwoici, co to... – i tak dalej, twierdzą, że poza Unią Europejską nie ma życia, ale wystarczy popatrzeć na Szwajcarię czy Norwegię, żeby przekonać się, że to nieprawda. Poza Unią Europejską być może nie ma tylu synekur dla darmozjadów – ale życie jest i to w wielkiej obfitości.

Więc znowu, wbrew przestrogom mądrych, roztropnych i przyzwoitych, co to... – i tak dalej, tysiące ludzi głosuje nogami przeciwko Unii Europejskiej, gdzie życie coraz mocniej ściskane jest cęgami biurokratycznego reżimu i pragnie z cudnego raju wydostać się na swobodę. Najwidoczniej mają nadzieję, że dzięki swobodzie, jaką Wielka Brytania odzyska po wyjściu z Unii Europejskiej, nastąpi tam gospodarcze ożywienie, w którym potrzebne będą każde chętne do pożytecznej pracy ręce i że w wytworzonym w ten sposób bogactwie również i oni będą mieli swój udział. I to jest całkiem prawdopodobne.

Skomentuj


Skomentuj artykuł za pomocą konta Facebook
Skomentuj artykuł bezpośrednio
Powrót na górę