Menu


P. Ikonowicz: Polska wyrzucona z Unii?

P. Ikonowicz: Polska wyrzucona z Unii?

Coraz częściej nie tylko przedstawiciele opozycji nad Wisłą alarmują, że Polska może zostać wkrótce „wyrzucona” z Unii Europejskiej. Czy jest to realny scenariusz? – komentuje Piotr Ikonowicz.

Wiele się mówi ostatnio o tym, że Polska mogłaby zostać wyrzucona z Unii Europejskiej. Po tym jak odeszła Wielka Brytania pomysł, żeby wyrzucić kolejny duży kraj to raczej samobójstwo Unii niż realna groźba. Przykład Grecji, gdzie w imię zasad dyscypliny finansowej nakazano między innymi likwidację przychodni zdrowia, pokazuje, że w Unii liczą się nie tyle standardy praw człowieka, co właśnie standardy finansowe. A pod tym względem Polska jest w Unii prymusem. Rząd PiS-u, który zgarnia coraz więcej władzy i narusza demokratyczne standardy, nie zamierza raczej podskoczyć bankom, a póki bankierzy i akcjonariusze są zadowoleni nasze miejsce w Unii jest zagwarantowane.

Unia to przede wszystkim projekt neoliberalny, struktura, która stoi na straży interesów kapitału, a w mniejszym stopniu obywateli. Wystarczy w miarę zbilansowany budżet, regularna obsługa zagranicznego zadłużenia, umiarkowany deficyt, a to, że masowo wyrzuca się ludzi z mieszkań na ulicę nikogo w Brukseli specjalnie nie interesuje. Nie jest też przedmiotem zainteresowań unijnych komisarzy zatrudnianie ludzi na czarno, czy łamanie prawa pracy. Wiadomo, że w wielu krajach rosną w siłę partie eurosceptyczne, które programowo podważają poziom ingerencji instytucji unijnych w ustawodawstwo i politykę rządów narodowych. Tak jest na Węgrzech, tak było też w UK, co zdecydowało o Brexicie.

Jednak gdyby zwycięstwo takich sił w demokratycznych wyborach miało prowadzić do wykluczenia jakiegoś kraju, oznaczałoby to stopniowy rozpad UE. Dlatego nie jest prawdopodobne, aby ktokolwiek w Unii poważnie taki scenariusz rozpatrywał. Warto pamiętać, że od wielu lat Turcja, którą o wiele dziś trudniej nazwać państwem demokratycznym, jest w procedurze akcesyjnej. Demonstracyjne wybranie Polski na kraj, od którego prezydent USA rozpoczął swoją wizytę w Europie też z pewnością daje unijnym decydentom do myślenia. Trump tylko czeka na pojawienie się rys w europejskim gmachu. Nie na darmo tak radośnie przyjął i fetował Brexit. Powstaje jednak inne pytanie, czy przynależność do Unii może być czynnikiem mitygującym dyktatorskie zapędy obecnej władzy?

Sądzę, że tak, choćby dlatego, że wciąż pozostajemy społeczeństwem euroentuzjastów. Nawet Jarosław Kaczyński z pewnością rozumie, że Polska poza Unią czy choćby Polska zepchnięta w Unii na pozycję zupełnie drugorzędną, nie poradzi sobie w zglobalizowanym świecie. Węgrzy złamali o wiele więcej reguł, prowadzą grę na dwa fronty z Rosją i jakoś nikt nie wspomina o ich wykluczeniu. Unia potrzebna jest Polsce, ale i na odwrót Polska jest dla Unii ważna. Dostarcza taniej i wykwalifikowanej siły roboczej, jest znakomitym, chłonnym rynkiem zbytu dla unijnych towarów. Wszystko więc wskazuje na to, że rozwodu nie będzie, choć pożycie jest coraz trudniejsze. Obecna władza też nie planuje żadnego Polxitu.

Skomentuj


Skomentuj artykuł za pomocą konta Facebook
Skomentuj artykuł bezpośrednio
Powrót na górę