Menu


Czy UFO istnieje naprawdę?

  • Napisane przez  Goniec.com
  • 1 komentarz
Czy UFO istnieje naprawdę? Shutterstock

Wyobrażenie na temat wyglądu istot pozaziemskich jest takie samo w każdym miejscu na świecie, bez względu na szerokość geograficzną – najczęściej wyobrażamy sobie „ufoludków” jako zielone lub białe istoty z wielkimi głowami, które przylatują na Ziemię kosmicznym talerzem, by nawiązać kontakt ze śmiertelnikami i prowadzić na nich eksperymenty, często w celach reprodukcyjnych. Choć UFO najczęściej „widywane” jest w Stanach Zjednoczonych, to przypadków jego obecności nie brakuje też w Polsce i Wielkiej Brytanii.

UFO, czyli niezidentyfikowane obiekty latające dla jednych są powodem dla żartów, dla innych śmiertelnie poważnym zagadnieniem. Z pewnością jest to jednak temat, który nurtuje wiele osób. Właśnie dlatego powstała specjalna dziedzina nazywana ufologią, która bada szeroko rozumiane zjawiska UFO. Jednym z najbardziej znanych polskich ufologów jest Janusz Zagórski, który fenomen niezidentyfikowanych obiektów latających bada już od 1990 roku.

W Wielkiej Brytanii do 2009 roku istniał oficjalny urząd ds. UFO, który zajmował się m.in. prowadzeniem dochodzeń w sprawie doniesień o niezidentyfikowanych obiektach latających i udzielaniu odpowiedzi na pytania obywateli dotyczących kosmitów. Odtajnione liczby wskazują, że największa ilość przypadków istnienia UFO przypada na rok 1978 – wówczas miało ich miejsce 750 oraz na rok 1999 – 609.

Dla porównania w 2006 r. odnotowano zaledwie 97 obiektów latających. Raporty wskazują jednak, że większość przypadków to wynik mylnego rozpoznania samolotów, gwiazd, planet, czy satelitów. Za częścią incydentów stoją fałszerstwa i halucynacje, a od 5 do 10 proc. przypadków nie da się wyjaśnić.

Kosmiczna mistyfikacja

Jednym z najlepiej zbadanych przypadków dot. lądowania UFO na terenie Polski jest historia z 1978 roku, która miała wydarzyć się we wsi Emilcin. Sprawa była badana przez 30 lat przez ufologa Zbigniewa Blania-Bolnara. Miejscowy rolnik miał spotkać dwóch przybyszów z kosmosu, gdy wracał wozem konnym do domu. Niskie istoty o zielonkawej skórze, skośnych oczach i błonach pomiędzy palcami dosiadły się do mężczyzny i pojechały z nim na pobliską polanę, gdzie znajdował się ich statek kosmiczny, unoszący się około pięciu metrów nad ziemią. Rolnik za pomocą urządzenia przypominającego windę dostał się do środka latającego pojazdu, gdzie został przebadany przez czwórkę kosmitów.

Później przybysze z innej planety wypuścili mężczyznę i ukłonem podziękowali za przyjazne nastawianie. Świadkiem obecności UFO miał też być 6-letni chłopiec, który widział „spadający z nieba pojazd”. Sprawa nabrała ogólnopolskiego rozgłosu, a jej badaniem zajął się łódzki ufolog, który przez 30 lat zbierał dowody na istnienie obcej cywilizacji. W 2012 roku sprawie przyjrzał się publicysta Bartosz Rdułtowski, który stwierdził, że zdarzenie było mistyfikacją stworzoną przez innego ufologa, Witolda Wawrzonka – miał on zahipnotyzować rolnika, wmawiając mu, że naprawdę spotkał kosmitów, by w ten sposób upokorzyć swojego konkurenta. Jednak mężczyzna nigdy nie przyznał się do tego czy faktycznie sfingował całą historię.

Odwiedziny Obcych

Jedną z najsłynniejszych prób uprowadzenia człowieka przez kosmitów na terenie Polski jest historia, która miała wydarzyć się w 1986 roku w Szczecinie. Marian i Czesława G. zasnęli przed telewizorem. Gdy się zbudzili ekran telewizyjnego odbiornika śnieżył i nie było dźwięku, a przed kanapą stały dwie zielone istoty pozbawione rąk i oczu. Jedna postać telepatycznie skontaktowała się z kobietą i oznajmiła, że „nie są Ziemianami” i „potrzebują jej do reprodukcji”. Wkrótce potem przybysze zniknęli, jednak p. Czesława dojrzała przez okno dziwne światło.

Według małżonków pochodziło ono z niezidentyfikowanego obiektu latającego, który wylądował na wzniesieniu nieopodal boiska szkolnego. Wtedy kobieta postanowiła wyjść z domu i sprawdzić, czym jest niecodziennie zjawisko. Za nią wybiegł mąż. Małżeństwo stało na ulicy i obserwowało źródło dziwnego światła. Kiedy minęła ich nieznajoma kobieta i powiedziała, że niczego podejrzanego nie widzi, para wróciła do domu skąd dalej obserwowała dziwny obiekt. W pani Czesławie rosła nienaturalnie silna chęć wyjścia na zewnątrz, by odnaleźć przybyszów z kosmosu. W pewnym momencie kobieta przestała nad sobą panować, dlatego mąż zalecił jej położenie się na kanapie.

Małżeństwo dodaje, że obydwoje wtedy bardzo źle się czuli – pan Marian odczuwał dziwny ucisk w piersiach, a jego żona twierdziła, że przez głowę przepływały jej dziwne fale. Później mężczyzna zasłabł, a kiedy się ocknął, nie widział już niczego dziwnego. Natomiast jego żona nadal utrzymywała, że widzi UFO, dlatego mężczyzna polecił zostać jej w domu, a sam udał się na pobliskie wzniesienie. Nie zauważył tam niczego niespotykanego, lecz kiedy wrócił do mieszkania zobaczył, że jego żona leży naga pod oknem.

Kobieta utrzymuje, że nie wie, co wydarzyło się pod nieobecność męża, twierdzi jednak, że gdy się ocknęła, to czuła na plecach czyjś dotyk. Gdy wstała z podłogi zobaczyła, że UFO odlatuje ze wzniesienia, a później znika na niebie. Po tym, gdy historia ujrzała światło dzienne pojawiły się hipotezy, że owo zdarzenie było eksperymentem wojskowym, do którego wykorzystano broń wiązkową, zdolną do wywoływania halucynacji. Jednak, co faktycznie wydarzyło się w szczecińskim mieszkaniu, tak jak w większości przypadków, na zawsze pozostanie tajemnicą. 

W Wielkiej Brytanii jednym z najsłynniejszych przypadków związanych z kosmitami jest historia z Lincolnshire. Mieszkankę tego hrabstwa mieli odwiedzić trzej bardzo wysocy mężczyźni ubrani w czarne garnitury. Przybysze w dziwny sposób poruszali się w milczeniu po mieszkaniu Brytyjki. Kobieta następnego dnia nie pamiętała tego zdarzenia, jednak świadkiem dziwnych odwiedzin była jej współlokatorka, która widziała jak intruzi rozmawiają z nią w jej sypialni. Przestraszona przyjaciółka zamknęła się w toalecie dopóki „mężczyźni w czerni” nie odjechali czarnym jaguarem, zaparkowanym pod domem.

Natomiast w 1992 roku dwaj mężczyźni twierdzili, że zostali porwani przez kosmitów i poddani hipnozie. Do zdarzenia miało dojść w Szkocji podczas jazdy samochodem na autostradzie A70. Mężczyźni zgłosili incydent Ministerstwu Obrony, jednak nie potrafili podać żadnych szczegółów zdarzenia. Pamiętali jedynie, że na niebie pojawiało się UFO, które rzuciło na drogę olbrzymią wiązkę światła.

Brytyjskie Roswell

W Wielkiej Brytanii przypadki obserwacji UFO najczęściej odnotowywane są w pobliżu baz wojskowych RAF (Royal Air Force). Tak też było w przypadku incydentu, który wydarzył się w lesie Rendlesham. Jest to najbardziej znany epizod z rzekomym udziałem UFO na terenie Zjednoczonego Królestwa i często nazywany jest brytyjską wersją „Roswell”. Wydarzenie miało miejsce 26 grudnia 1980 roku. Spotkanie z kosmitami nastąpiło w lesie przyległym do baz wojskowych RAF Woodbridge i Bentwaters.

W czasie incydentu obie te bazy były używane przez siły powietrzne Stanów Zjednoczonych (USAF). Około godziny 03:00 żołnierze pełniący wartę zauważyli mnóstwo niezwykłych padających świateł, pochodzących z pobliskiego lasu. Na miejsce wysłano patrol, który odkrył na polanie niezidentyfikowany pojazd w kształcie piramidy, wielkością przypominający czołg.

Według zeznań miejscowych gospodarzy, w nocy, gdy doszło do zdarzenia, zwierzęta były bardzo niespokojne i wydawały dziwne odgłosy. Obiekt odleciał wkrótce potem, gdy żołnierze się do niego zbliżyli. Na miejsce powrócono następnego dnia. Wówczas w ziemi znaleziono wgniecenia, połamane gałęzie i ślady ognia. Obiekt powrócił w to samo miejsce dwa dni później. Razem z żołnierzami na patrol udał się wtedy zastępca bazy, Charles Halt. Gdy tylko wojskowi zbliżyli się do kosmicznego pojazdu, z niewyjaśnionych przyczyn przestały działać ich latarki i krótkofalówki.

Obiekt wysyłał smugi czerwonego, niebieskiego i zielonego światła, wykonując przy tym gwałtowne manewry. Dowódca zeznał też, że z obiektu spadały krople dziwnej substancji, przypominającej roztopiony metal. Po kilku dniach na miejscu sprawdzono poziom radioaktywności, który okazał się być kilkukrotnie wyższy od dopuszczalnego.

Incydent zgłoszono do Ministerstwa Obrony, jednak nie przeprowadzono oficjalnego śledztwa. Pojawiły się nawet pogłoski, że rząd próbował zatuszować całą sprawę. Wokół zdarzenia zaczęły narastać różne teorie. Najpopularniejsza z nich mówi, że żołnierze widzieli po prostu światła z pobliskiej latarni morskiej. Pojawiły się też głosy, że padli oni ofiarami eksperymentu mającego sprawdzić, jak zachowają się w ekstremalnych sytuacjach. 

Oszukany przez kosmitów

Przypadki obecności kosmitów często stoją na pograniczu fantazji i science fiction. I tak na przykład kilka lat temu kolorowa prasa w Polsce żyła historią 44-letniego rolnika spod Węgorzewa, który twierdził, że na terenie jego gospodarstwa wylądowało UFO. Mężczyzna przekonywał, że któregoś wieczoru na łące znajdującej się tuż za domem zobaczył dziwny obiekt. Początkowo ogarnął go strach, który jednak udało mu się przełamać i poszedł z bliska zobaczyć niecodzienne zjawisko. Okazało się, że latającym obiektem przyleciały zielone istoty, które zaproponowały polskiemu rolnikowi, iż w zamian za możliwość przeprowadzenia na nim eksperymentów medycznych, przekażą mu zwycięskie numery... dużego lotka.

44-latek zgodził się wejść w układ z kosmitami i pozwolił im pobrać swoją krew. W podziękowaniu przybysze z kosmosu podali rolnikowi numery, dzięki którym miał wygrać fortunę. Mężczyzna faktycznie kupił kupon dużego lotka i pewny wygranej poszedł zarezerwować wycieczkę dookoła świata. Jednak liczby wcale nie okazały się zwycięskie – żadna z cyfr się nie sprawdziła. 44-latek poczuł się oszukany, dlatego postanowił napisać pismo do prokuratury, w którym opisał swoją historię oraz zażądał zadośćuczynienia i ukarania kosmitów. Sprawa jednak nie trafiła na wokandę sądową.

Od czasu do czasu w prasie czy internecie pojawiają się zdjęcia niezidentyfikowanych obiektów latających lub kręgów w zbożu, które mają być dowodem na istnienie cywilizacji pozaziemskiej. Istnieje też mnóstwo zeznań rzekomo naocznych świadków, z których część twierdzi, że została uprowadzona przez przybyszów z kosmosu, a część opowiada o latających talerzach i bliskich spotkaniach z mieszkańcami z innej planety, którzy przylecieli na Ziemię, by lepiej poznać ludzi. Jednak mimo coraz lepiej rozwiniętej technologii nie udało się zrobić zdjęcia, czy nagrać filmu, który jednoznacznie dowiódłby, że nie jesteśmy we wszechświecie sami.

Agata Trzaskawka

1 komentarz

  • yoyo
    yoyo wtorek, 11, lipiec 2017 14:24 Link do komentarza

    czy pani autorce obca jest polska gramatyka?

Skomentuj


Skomentuj artykuł za pomocą konta Facebook
Skomentuj artykuł bezpośrednio
Powrót na górę