Menu

Karol.Pomeranek

Karol.Pomeranek

URL strony:

[RAPORT KADROWICZA] Dziesiąta bramka Karola Świderskiego

  • Dział: Sport

Piłkarski weekend biało-czerwonych rozpoczął się od asysty Kacpra Kozłowskiego, 17-letniego zawodnika Pogoni Szczecin, który został po raz pierwszy powołany do reprezentacji Polski na marcowe zgrupowanie i mecze z Węgrami, Andorą oraz Anglią. W sobotę koncert dał zaś Robert Lewandowski, który ustrzelił klasycznego hat-tricka w Bundeslidze. Warty odnotowania jest również zwycięski debiut od pierwszej minuty w Premier League Jakuba Modera. Gola w niedzielę strzelił z kolei Karol Świderski. Zapraszamy do zapoznania się z weekendowym raportem kadrowicza.

Piątek, 19 marca

Sebastian Kowalczyk (Pogoń Szczecin) – 90 minut z Lechią Gdańsk (1:0)

Kacper Kozłowski (Pogoń Szczecin) – od 65. minuty na boisku i asysta z Lechią Gdańsk (1:0)

Mateusz Klich (Leeds United) – od 77. minuty na boisku z Fulham FC (2:1)

Sobota, 20 marca

Jan Bednarek (Southampton FC) – grał do 77. minuty i żółta kartka z AFC Bournemouth w FA Cup (3:0)

Arkadiusz Reca (FC Crotone) – poza kadrą na mecz z Bologną FC (2:3)

Łukasz Skorupski (Bologna FC) – 90 minut i żółta kartka z FC Crotone (3:2)

Robert Lewandowski (Bayern Monachium) – grał do 70. minuty i trzy gole w meczu z VfB Stuttgart (4:0)

Przemysław Płacheta (Norwich City) – na ławce rezerwowych z Blackburn Rovers (1:1)

Kamil Jóźwiak (Derby County) – grał od 64. minuty w meczu ze Stoke City (0:1)

Michał Helik (Barnsley FC) – 90 minut w meczu z Sheffield Wednesday (1:2)

Arkadiusz Milik (Olympique Marsylia) – 90 minut w meczu z OGC Nice (0:3)

Kamil Piątkowski (Raków Częstochowa) – 90 minut w meczu z Górnikiem Zabrze (0:0)

Jakub Moder (Brighton & Hove Albion FC) – grał do 89. minuty w meczu z Newcastle United (3:0)

Jakub Moder w końcu doczekał się prawdziwej szansy w Brighton & Hove Albion. Reprezentant Polski pod koniec lutego zagrał przez sześć minut z West Bromwich Albion (0:1) i oficjalnie zadebiutował w Premier League. W kolejnych spotkaniach był żelaznym rezerwowym. Przed tygodniem ponownie pojawił się na murawie, tym razem na cztery minuty, w zwycięskim meczu z FC Southampton (2:1). Dziś po raz pierwszy wyszedł zaś w podstawowym składzie Brighton & Hove Albion na spotkanie 29. kolejki rozgrywek z Newcastle United na Amex Stadium. Były zawodnik Lecha Poznań nie miał najmniejszych kompleksów. Był ustawiony w linii pomocy bliżej lewej strony boiska. Grał pewnie, oddał nawet dwa strzały na bramkę. Na boisku przebywał do 89. minuty, a jego zespół wygrał pewnie, bo aż 3:0. Gole dla WBA strzelili Leandro Trossard, Danny Welbeck i Neal Maupay.

Niedziela, 21 marca

Paweł Dawidowicz (Hellas Verona) – 90 minut i żółta kartka w meczu z Atalantą BC (0:2)

Bartosz Bereszyński (UC Sampdoria) – 90 minut w meczu z Torino FC (1:0)

Kamil Glik (Benevento Calcio) – pauzował za kartki i nie zagrał z Juventusem FC (1:0)

Wojciech Szczęsny (Juventus FC) – 90 minut w meczu z Benevento Calcio (0:1)

Krzysztof Piątek (Hertha BSC) – grał od 82. minuty w meczu z Bayerem Leverkusen (3:0)

Łukasz Fabiański (West Ham United FC) – 90 minut z Arsenalem FC (3:3)

Bartosz Slisz (Legia Warszawa) – grał do 78. minuty w meczu z Zagłębiem Lubin (4:0)

Karol Świderski (PAOK FC) – grał do 75. minuty i gol w meczu z AEK FC (3:1)

Karol Świderski rozkręcił się na dobre! 24-letni napastnik strzelił gola w meczu 27. kolejki greckiej Super League z AEK FC na Toumba Stadium. PAOK objął prowadzenie już po 180 sekundach, gdy do siatki trafił Andrija Zivković.  Gospodarze mieli przewagę, po pół godzinie gry z bramki zaczął cieszyć się Świderski, ale po interwencji VAR – gola anulowano, bowiem uznano, że Polak pomógł sobie ręką. Gdy wydawało się już, że wynik do przerwy się nie zmieni, cios zadali zawodnicy AEK-u, a konkretnie Nelson Oliveira.

Tak jak pierwsza połowa spotkania zakończyła się golem, tak i mocnym akcentem rozpoczęła się druga odsłona. Do siatki trafił Świderski i wyprowadził swój zespół na prowadzenie. Dla polskiego napastnika była to dziesiąta bramka w tym sezonie. Ma również na koncie siedem asyst. Nic dziwnego, że wysoką formę „Świdra” docenił Paulo Sousa i powołał na marcowe zgrupowanie reprezentacji Polski, a także mecze z Węgrami, Andorą i Anglią.

Świderski przebywał na boisku do 75. minuty, gdy zmienił go Michael Krmencik. To właśnie Czech w 89. minucie asystował przy kolejnym trafieniu Zivkovicia, który ustalił wynik spotkania na 3:1 dla PAOK-u.

Piotr Zieliński (SSC Napoli) – grał do 73. minuty i żółta kartka w meczu z AS Romą (2:0)

Wirtualne przymierzalnie

Mimo szybkiego rozwoju e-handlu wciąż co czwarty internauta w Polsce nie kupuje online. Najczęstszy powód to brak fizycznego kontaktu z produktem i możliwości przetestowania go przed zakupem. Dotyczy to głównie branży fashion, czyli zakupów ubrań i dodatków. Firma technologiczna Sensi Labs stworzyła rozwiązanie bazujące na rozszerzonej rzeczywistości, które rozwiązuje ten problem. Aplikacja zamienia ekran smartfona w lustro i tworzy realny model twarzy w 3D, dzięki czemu konsument może dobrać i przymierzyć przed zakupem dowolne oprawki okularów. W przyszłości przymierzyć będzie można niemal każde ubranie.

Jak pokazują dane Gemiusa, zakupy w internecie robi już 73 proc. polskich internautów, co oznacza rekordowy wzrost o 11 pkt proc. względem ubiegłego roku. Jeszcze przed pandemią rynek e-commerce rósł w średniorocznym tempie ok. 18 proc. Polska jest pod tym względem jednym ze światowych liderów. W ostatnich trzech latach wartość tego rynku rosła u nas szybciej niż w Stanach Zjednoczonych, Wielkiej Brytanii czy Niemczech. Wirus SARS-CoV-2 okazał się katalizatorem, który dodatkowo przyspieszył ten szybki wzrost i proces migracji klientów z offline’u do online’u. Jak pokazało wrześniowe badanie Dentsu Aegis, w związku z pandemią duża część wydatków zakupowych Polaków przeniosła się do sieci, a 49 proc. konsumentów zadeklarowało, że obecnie częściej wybiera ten kanał zakupowy.

Głównymi zaletami internetowego handlu są wygoda, szeroka dostępność produktów oraz oszczędność czasu i pieniędzy, bo e-sklepy zwykle oferują ceny niższe niż te tradycyjne. Jednak wciąż duża grupa klientów (27 proc.) nie kupuje online, ponieważ woli fizyczny kontakt z produktem, chce mieć możliwość przymierzenia i przetestowania go przed zakupem.

– Największą wadą zakupów w internecie jest to, że nie możemy przymierzyć rzeczy online, bazujemy tylko na tym, co widzimy na zdjęciu – mówi agencji Newseria Biznes Beata Badzyńska, dyrektor ds. operacyjnych Sensi Labs. – Wirtualna rzeczywistość pozwala nam dokonać w internecie idealnego zakupu. Ekran naszego telefonu zamienia się w lustro, w którym możemy się przejrzeć, przymierzając dowolną część garderoby.

Jak wynika z danych Gemiusa, najpopularniejszym urządzeniem wykorzystywanym w procesie zakupów online jest laptop (80 proc.) bądź smartfon (69 proc.). Ten jest wybierany w e-commerce zwłaszcza przez młodszych konsumentów, w grupie wiekowej 15–24 lat (92 proc.). Zainstalowanie na nim aplikacji opartej na rozszerzonej rzeczywistości (AR, augmented reality) rozwiązuje największy problem internetowych zakupów, jakim jest brak możliwości przymierzenia produktu przed zakupem.

– Wiele osób robi zakupy w internecie i podejmuje decyzję na bazie tego, co widzi. Oglądamy modelki w okularach i sukienkach i myślimy sobie, że też będziemy tak wyglądać. Potem kupujemy, zakupy przychodzą do nas do domu i okazuje się, że niestety nie wyglądamy dobrze, i zaczyna się proces zwrotu. Ten nie zawsze jest łatwy, bo nie wszystkie firmy mają w tym zakresie przyjazne procedury – mówi Beata Badzyńska.

Firma technologiczna Sensi Labs stworzyła wirtualną przymierzalnię, w której klient może dobrać i przymierzyć okulary do kształtu swojej twarzy. To jedno z najnowocześniejszych obecnie rozwiązań tego typu, bazujące na technologii AR i kamerze TrueDepth, która wyświetla siatkę 30 tys. punktów, tworząc realny model twarzy w 3D. Aplikacja dostępna na iOS i Androida zamienia smartfona w lusterko, w którym klient może się przejrzeć i przymierzyć dowolne oprawki.

– Wykorzystanie aplikacji ClickFitApp to połączenie przymierzania, które odbywa się normalnie w sklepie, z wygodą zakupów online. Możemy dowolnie poruszać głową w prawo i lewo, w górę i w dół, a okulary podążają za naszym ruchem – mówi dyrektor ds. operacyjnych Sensi Labs.

Wirtualne przymierzalnie, oparte na technologii AR, dają klientowi możliwość przymiarki bądź wizualizacji produktów w 360 stopniach. To rozwiązanie coraz bardziej popularne w e-commerce, które sprawdza się zwłaszcza w takich segmentach e-handlu jak moda czy kosmetyki. Rozszerzona rzeczywistość pozwala np. dopasować kolor kosmetyku czy farby do włosów – wystarczy, że klient skieruje w tym celu kamerę na siebie, żeby móc testować różne opcje. Kolejnym segmentem, który coraz powszechniej korzysta z tego rozwiązania, jest branża meblarska. Największe firmy meblowe, w tym m.in. szwedzka Ikea, wprowadziły już narzędzia, które dzięki AR pozwalają sprawdzić, jak meble czy sprzęt AGD będą wyglądać w domowym wnętrzu.

– Korzyści z wirtualnego przymierzania jest wiele, a dla klienta najważniejsze jest to, że ma przymierzalnię zawsze przy sobie. Wracając tramwajem czy metrem do domu, może uruchomić aplikację, przejrzeć i przymierzyć dowolne okulary, a nawet zrobić sobie zdjęcie i wysłać do przyjaciółki z prośbą o poradę, po czym dokonać zakupu – mówi Beata Badzyńska. – Nasz zespół może przygotować wirtualne przymierzalnie dla wszystkich części garderoby. W tej chwili pracujemy m.in. nad przymierzalniami czapek i kapeluszy, biżuterii i gogli narciarskich. Otrzymujemy wiele zapytań od firm, które chciałyby, abyśmy stworzyli dla nich aplikację do przymierzania ich produktów.

Według „Retail Perceptions Report” blisko 2/3 konsumentów (61 proc.) woli dokonywać zakupów w e-sklepach, które oferują możliwość wirtualnej przymiarki bądź dokładnego obejrzenia produktu za pomocą AR. Natomiast 40 proc. byłoby skłonnych wydać więcej na produkt, gdyby wcześniej mogli wejść z nim w interakcję za pośrednictwem rozszerzonej rzeczywistości. Market Data Forecast w najnowszym raporcie wskazuje, że wartość rozwiązań AR w handlu detalicznym to dziś 13,3 mld dol., a do 2025 roku ma wzrosnąć do 95 mld dol. przy średniorocznym tempie wzrostu przekraczającym 47 proc.

W rozwiązania oparte na rozszerzonej rzeczywistości inwestuje coraz więcej retailerów, chcąc zwiększyć sprzedaż i przyciągnąć nowych klientów. Kolejna korzyść to minimalizowanie wskaźnika zwrotów, ponieważ jeśli klient miał możliwość przymiarki produktu przez zakupem, spada ryzyko, że okaże się on nietrafiony. Aplikacja Sensi Labs jest przeznaczona dla wszystkich producentów i dystrybutorów oraz sklepów optycznych. Można ją zintegrować z już istniejącymi aplikacjami (implementując w nich moduł przymierzania w AR) bądź wdrożyć pod indywidualne potrzeby każdej marki.

– Dzięki aplikacji Gepetto Lustro mamy możliwość zaprezentowania naszego produktu tak, jakby on rzeczywiście został przymierzony przez klienta. To oczywiście zmniejsza liczbę wysyłek. Dzięki temu możemy zoptymalizować czas, który jest nam potrzebny, żeby dostarczyć okulary do klienta, ale też zmniejszamy naszą emisję CO2 – podkreśla Zuzanna Świtała, specjalistka ds. innowacji w firmie optycznej Gepetto. – Plusów takiego rozwiązania jest więc bardzo dużo, ale najważniejszym jest zadowolenie klienta.

Jak podkreśla Beata Badzyńska, w warunkach pandemii wirtualne przymierzalnie mogą okazać się przydatne nie tylko e-sprzedawcom, ale także sklepom stacjonarnym, które muszą zachować ścisłą higienę i reżim sanitarny.

– Możemy w sklepie wręczyć klientowi tablet z wirtualnym lustrem, pozwolić mu spokojnie usiąść, przymierzyć okulary i wyselekcjonować te, które mu się najbardziej podobają, a następnie je przymierzyć. To daje duży komfort, a na pewno obniża koszty dezynfekcji – mówi.

Pokaz siły Bayernu! Lazio rozbite, gol Lewandowskiego

  • Dział: Sport

Były wątpliwości, czy forma Bayernu po powrocie z Klubowych Mistrzostw Świata nie wpłynie na problemy z Lazio. Jednak w Rzymie najlepsza drużyna ostatnich dwunastu miesięcy i obrońcy tytułu już do przerwy prowadzili trzema bramkami. Zwycięstwo 4:1 na wyjeździe niemal gwarantuje im awans do ćwierćfinałów Ligi Mistrzów.

Gospodarzy napoczął oczywiście Robert Lewandowski, korzystając z pierwszego z całej serii prezentów od obrońców Lazio. Wystarczyło jedno podanie wsteczne do bramkarza, które było zbyt lekkie, by czujny napastnik Bayernu doskoczył do piłki, przejął ją, minął Pepe Reinę i wbił do pustej bramki. Jeśli jednak gol w dziewiątej minucie miał ułożyć rywalizację we wtorkowy wieczór, to stało się tak przez nerwowość gospodarzy i kolejne błędy.

Kolejny gol był więc kwestią czasu, a gdy jakość przewyższającą gospodarzy pokazał najmłodszy z piłkarzy Bayernu, to dyskutowana przed meczem różnica w jakości wtedy stała się jasna. Jamal Musiala jeszcze nie skończył osiemnastu lat, a w sposób dojrzały i precyzyjny uderzył ze skraju pola karnego, gdy koronkowa akcja Bayernu i podanie Leona Goretzki dało mu na to szansę. Nie minęło pół godziny gry i głowy zawodników Lazio już były zwieszone.

A dopiero wtedy swoją szybkością zaczęli popisywać się inni w zespole Hansiego Flicka. Alphonso Davies tuż przed przerwą ruszył z własnej połowy i po kilkudziesięciu metrach wymusił paradę Reiny, ale ten wobec dobitki Leroya Sane był bez szans. Zaraz na początku drugiej połowy role miały się odwrócić: po stałym fragmencie dla Lazio Bayern wyprowadził kontrę poprzez Sane, który już w polu karnym szukał asysty do Daviesa. Zamiast tego trafił w Francesco Acerbiego, który w komiczny sposób skierował piłkę do własnej bramki.

Gol, który Lazio strzeliło po kilkudziesięciu sekundach był tylko na otarcie łez, choć Joaquin Correa ładnie wykończył akcję w której statystami okazali się obrońcy Bayernu. To był tylko ten jeden raz, bo goście przeważali. Jeszcze w końcówce kolejny swój strzał na piątego gola w tej edycji Ligi Mistrzów próbował zamienić Lewandowski, lecz polskiego napastnika zatrzymał bramkarz Lazio. To jednak nie miało znaczenia w kontekście rewanżu, który przy tak widocznej różnicy powinien być dla Bayernu tylko formalnością. Każdy inny rezultat może być jedna z największych sensacji w nowoczesnej historii Ligi Mistrzów.

– Cudowna noc, cudowny mecz. Jeśli strzelasz cztery gole w Rzymie to był to taki mecz – mówił po spotkaniu Robert Lewandowski, wyróżniony nagrodą dla najlepszego zawodnika spotkania. – Zrobiliśmy coś wyjątkowego, czekaliśmy na ten mecz od tygodni, chcieliśmy pokazać nasze najlepsze strony. Sam być może nie miałem zbyt wielu sytuacji, miałem inne zadania, często przytrzymywałem piłkę, wykonując ruch, by zrobić przestrzeń dla kolegów. Ale to się przydało i dzięki temu wygraliśmy. Pierwszy gol był najważniejszy, wykorzystaliśmy błąd rywali, a potem poczuliśmy, że jesteśmy w stanie zdobywać kolejne bramki – dodał Polak.

Subskrybuj to źródło RSS