Menu



Wielka Sobota – cisza i oczekiwanie w nadziei

Wielka Sobota – cisza i oczekiwanie w nadziei

Zabiegani, dekorujący koszyczki, biegnący na święcenie pokarmów - możemy bardzo się zdziwić. To naprawdę dzień Wielkiej Ciszy? Dzień Wielkiego Czekania? A nie wielkich przedświątecznych zakupów...

Żałoba po stracie, lęk - co będzie dalej, strach, że wszystko skończone - takie uczucia towarzyszyły zapewne Apostołom po śmierci Jezusa. Wiemy, że zamknęli się wspólnie, że pocieszali po stracie, która przewróciła ich życie do góry nogami. 

Wielka Sobota to dzień żałoby, oczekiwania i ciszy. Najlepiej zrozumie ją ten, kto stał już i płakał nad grobem bliskiej osoby. Przychodzi moment ciszy, gdy wszystkie słowa zostały już wypowiedziane, a wszystkie łzy - wypłakane. Pustka i drętwy spokój zastępują ból. To właśnie taka cisza rodzi się w wielkosobotni poranek.

W kościele poza jutrznią nie odbywają się żadne obrzędy liturgiczne (nie liczę tu święcenia pokarmów, o którym osobno kilka słów). Jest tylko grób, a nad nim, na podwyższeniu Najświętszy Sakrament. Tym razem okryty przezroczystym welonem, symbolizującym całun. Od Wielkiego Piątku w chrzcielnicy oraz w naczyniach przy wejściu do kościoła nie ma już wody święconej - zostanie ona poświęcona podczas Liturgii Paschalnej.

Wierni sami przeżywają odejście Jezusa. Tu kończy się Jego ziemskie życie. Czasem grób ten w kościele znajduje się dokładnie tam, gdzie jeszcze niedawno stał żłóbek. Ten grób to miejsce symboliczne, przypomnienie, że nawet Bóg-Człowiek poddany jest tym samym prawom, że i Jego egzystencja ulokowana została między życiem i śmiercią. Można patrzeć na Jego grób jak na zapowiedź swojego odejścia albo widzieć w nim groby bliskich, których już tu nie ma.

W tradycji Ojców Kościoła to oczekiwanie było równocześnie momentem, gdy Jezus miał zstąpić "do piekieł", czyli miejsca oczekiwania wszystkich dotąd zmarłych, dla których niebo było zamknięte jak raj - z powodu grzechu pierwszych rodziców. Słowa z Liturgii Godzin mówią o tym, że w Wielką Sobotę Jezus poszedł uwolnić Adama, pierwszego człowieka. Że krew z Jego boku popłynęła głęboko, by zmazać pierwszy grzech. Razem z Jezusem Adam więc - jako pierwszy ze zbawionych - miał wejść do nieba.

Bóg na chwilę odchodzić, na chwilę się kryje, na chwilę wydaje się nieobecny. Apostołowie myślą i obawiają się, że teraz zawsze już tak będzie. Że Pan umarł i wszystko skończone. Ale my oczekujemy, znając dalszy bieg wydarzeń. Oczekiwanie to pełne jest zatem nadziei.

To nadzieja nadchodzącej Wigilii Paschalnej. W jej przeżywaniu już wieczorem pozostał znak tradycji żydowskiej, każącej już po zachodzie słońca świętować kolejny dzień. Zatem Wielka Sobota tak naprawdę kończy się przed wieczorną celebracją. Szkoda ciszę tego dnia zagubić w zabieganiu, koszyczkach, zakupach i ferworze porządków. Ten jeden dzień ogromnej wewnętrznej ciszy - ciszy, którą we współczesnym świecie trzeba w sobie odnaleźć, co wcale nie jest łatwe - ma przecież wystarczyć na cały rok. Rok pełen hałasu i pogoni za tym, co trzeba jak zawsze zrobić "na wczoraj".

Agnieszka Greń


Czytaj też:

Wielki Czwartek – święto kapłanów

Wielki Piątek - śmierć, post i milczenie

Powrót na górę