Menu



Cichy wjazd Taty Nano

  • Napisane przez 
Cichy wjazd Taty Nano
Jaki samochód może być bohaterem w czasach kryzysu? Najtańszy na świecie! Model Nano indyjskiego koncernu Tata kosztuje 2 tys. dolarów i właśnie ukazał się Europie. Sęk w tym, że nie wiadomo, czy europejska wersja będzie kosztować tak mało.

Teoretycznie na największych targach samochodowych świata odbywających się co roku w Genewie powinien panować żałobny nastrój. Fabryki padają, taśmy produkcyjne stoją, nowe auta zalegają na parkingach, słowem – kryzys. A jednak „show must go on”. Na zakończonej w niedzielę wystawie w szwajcarskim mieście ogłoszono 85 światowych i europejskich premier. Wśród nich był indyjski Tata Nano Europe wkraczający na rynek Starego Kontynentu.

Pojawił się dokładnie w taki sposób, na jaki wygląda. Po cichu, bez sensacji i szumnych haseł. Bo w Tacie Nano najważniejsza jest cena – śmieszna jak on sam. Fakt, 2 tys. dolarów za nowy samochód wydaje się przekroczeniem granicy możliwości. Nie należy się jednak spodziewać, że za tę kwotę dostajemy pełnoprawny produkt motoryzacyjny.

Jak ćwierkają genewskie wróble, bo przedstawiciele koncernu Tata nie chcieli puścić pary z ust, Nano Europe nie będzie jednak taki tani. W nieoficjalnej rozmowie wysłannicy mojeauto.pl dowiedzieli się tylko, iż bardzo prawdopodobna jest cena na poziomie ok. 5 tys. euro.

Nic nie jest w stanie przykryć wszystkich wad, jakie rzucają się w oczy, gdy oglądamy Nano. Pod względem stylistycznym, wyposażenia, standardów bezpieczeństwa oraz emisji zanieczyszczeń indyjskie auto nie ma wielkich szans, by zaistnieć na Starym Kontynencie.

Nano na Europę urósł w stosunku do pierwotnej wersji, która w tym miesiącu trafi do sprzedaży w Indiach. Mierzy teraz 3,29 m długości i 1,58 m szerokości. Większy jest też rozstaw osi wynoszący obecnie 2,28 m. Auto zostało poddane również zmianom stylistycznym. Nie znaczy to zaraz, że Tata Nano należeć będzie to najładniejszych modeli w swojej klasie, ale z całą pewnością poprawa jest widoczna.

Większe wymiary zewnętrzne sprawiają, że we wnętrzu będzie również wygodniej, choć o jakimś super wysokim komforcie nie ma co mówić. Zresztą wnętrze kabiny było dość ściśle strzeżone przed zbyt natrętnym wzrokiem dziennikarzy podczas dni prasowych.

Wyposażenie spełniać będzie nie tylko te minimalne wymagania dotyczące bezpieczeństwa. Poza pojawieniem się poduszki powietrznej czy pasów bezpieczeństwa na tylnej kanapie, na liście  pojawiły się ponadto ABS oraz ESP.

Bardzo mało wiemy o jednostkach napędowych, jakie pojawią się wraz z Nano w Europie. Choć na stoisku Taty w Genewie była mowa o co najmniej kilku, z jakimi auto będzie dostępne, to nieco konkretów wiemy tylko o jednym silniku. Będzie to 3-cylindrowy motor współpracujący z automatyczną przekładnią. Żadnych danych dotyczących mocy, momentu obrotowego oraz osiągów nie ujawniono, choć zdradzono, że emisja CO2 nie będzie przekraczać 100 g/km.

Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planami firmy, to na europejskich drogach Tata Nano zadebiutuje już w przyszłym roku. A wtedy może się okazać, że – z powodu kryzysu – wszyscy już przesiedli się na rowery.


Adam Skorupiński – Goniec.com
źródło: mojeauto.pl
Powrót na górę