Menu



Jest już świąteczna reklama Johna Lewisa. Pora zacząć odliczać dni do Bożego Narodzenia

  • Napisane przez  goniec.com
Jest już świąteczna reklama Johna Lewisa. Pora zacząć odliczać dni do Bożego Narodzenia John Lewis i partners

W tym roku zwykła reklama została zamieniona na skromny film animowany, który ma promować ludzką życzliwość i darowizny charytatywne.

Reklama Johna Lewisa jest niekwestionowanym punktem kulminacyjnym sezonu świątecznego. Przy dużych ilościach produkcji i jeszcze większym budżecie firma nigdy nie zawodzi widzów. Przez większość czasu porusza do łez dzięki swoim wzruszającym fabułom, emocjonującym ścieżkom dźwiękowym i fascynującym postaciom. W tym roku jest inaczej. Pandemia wywarła sejsmiczny wpływ na nasze codzienne życie, a wielu z nas prowadzi życie niewyobrażalne dla nas o tej porze w zeszłym roku. To, co normalnie można by nazwać „najwspanialszą porą roku”, wygląda trochę ponuro niż zwykle, między innymi dlatego, że Brytyjczycy wciąż nie są pewni, czy będą w stanie spędzić Boże Narodzenie z najbliższymi. Wydaje się więc właściwe, że tak jak wszystko inne, tegoroczna reklama Johna Lewisa powinna radykalnie różnić się od tych, które pojawiły się wcześniej.

Temat tegorocznej reklamy „Give a little love” został zainspirowany życzliwością brytyjskiej publiczności podczas pandemii. Kampania stworzona we współpracy z Waitrose to pierwszy raz, kiedy obaj detaliści uruchomili wspólną reklamę bożonarodzeniową o charakterze filantropijnym.

Tegoroczna kampania rozpoczyna się w National Kindness Day, a jej celem jest zebranie 4 milionów funtów dla dwóch brytyjskich organizacji charytatywnych: FareShare, która pomaga osobom zmagającym się Home-Start, który współpracuje z rodzicami potrzebującymi wsparcia.

Tym, co sprawia, że ​​tegoroczna reklama jest szczególnie wyjątkowa, jest sposób, w jaki celebruje różne formy ruchomej sztuki, w tym animację i kinematografię, gdzie zwykle tylko jedna z nich stanowi reklamę. W sumie jest dziewięć winiet stworzonych przez ośmiu różnych artystów, w tym Chrisa Hopewella, który robił teledyski dla Radiohead i francuskiego animatora Sylvaina Chometa. „Wyjątkowe podejście zostało wybrane w duchu życzliwości dla branży kreatywnej, która mocno ucierpiała na skutek pandemii” - wyjaśnia John Lewis & Partners. „Zamiast jednego zespołu produkcyjnego wybrano wielu artystów, co dało zatrudnienie wielu osobom z branży kreatywnej”.

Jeśli chodzi o ścieżkę dźwiękową, to też jest inna. W poprzednich latach John Lewis wybrał uznanego muzyka do wykonania covery znanej piosenki. Ostatnie wydarzenia to Lily Allen śpiewająca „Somewhere only we know” Keane'a w 2013 roku oraz Gabrielle Aplin śpiewająca „The Power of Love” Frankie Goes to Hollywood w 2012 roku. Tym razem wybrali zdobywcę Brit Award, artystkę Celeste, aby napisała i wykonała oryginalną piosenkę napisaną specjalnie zgodnie z tematem reklamy. 

Zwykle reklama Johna Lewisa wchodziłaby do produkcji w maju lub czerwcu, kilka miesięcy przed datą premiery. Jednak ze względu na różne ograniczenia nałożone w tym roku na Wielką Brytanię, zwrot produkcji był znacznie szybszy. Pomysł, który zwykle pojawiał się wiosną, zrodził się latem, a reklama pojawiła się dopiero jesienią.To nie pierwszy raz, kiedy kampania świąteczna Johna Lewisa była przedsięwzięciem filantropijnym. Reklama firmy „Man on the Moon” z 2015 r. Zebrała fundusze dla Age UK , a reklama „Moz the Monster” z 2017 r. Powstała we współpracy z organizacją charytatywną Barnardo’s dla dzieci.

Ale jest to z pewnością najbardziej wyraźne partnerstwo charytatywne, z logo Home-Start i FareShares umieszczonym w widocznym miejscu na odpowiednich towarach detalistów - 100% zysków zostanie przekazane organizacjom. Sprzedawcy detaliczni zachęcają swoich klientów do przekazywania darowizn również w inny sposób, dając im możliwość przekazania pieniędzy jednej z dwóch organizacji charytatywnych za każdym razem, gdy przeciągną swoje karty John Lewis lub Waitrose. Sklepy będą również promować projekty wolontariackie w swoich sklepach na czas trwania kampanii bożonarodzeniowej, mając nadzieję, że zachęcą kupujących do „odrobiny miłości” w tym okresie świątecznym. (Źródło: independent.co.uk)

Powrót na górę