Menu



Kandydaci wybrali i wygrali „swoje” debaty

Kandydaci wybrali i wygrali „swoje” debaty

W niedzielę, w drugiej turze wyborów, wybierzemy prezydenta. Kto nim zostanie? Dziś trudno jednoznacznie powiedzieć. Walka jest zacięta. Andrzej Duda i Rafał Trzaskowski idą niemal „łeb w łeb”. 

Sztaby dwoją się i troją, aby przekonać jeszcze nieprzekonanych. Kandydaci obiecują, rozdają, czarują i dyskutują. Ale nie ze sobą. Choć okazji im nie brakowało. Ostatnia - w poniedziałek podczas debaty prezydenckich. Warto podkreślić, że tego dnia zorganizowało aż dwa takie spotkania, przy czym każdy z kandydatów wybrał inną – wydaję się, że bezpieczniejszą dla siebie opcje. Prezydenta Andrzej Duda udał się do Końskich, gdzie odpowiadał na pytania mieszkańców i internautów. Jedną z tych osób była Katarzyna Serek, która internauci szybko zidentyfikowali jako kandydatkę na radną powiatową z komitetu wspieranego przez Prawo i Sprawiedliwość. Część publiczności pytanie miała zapisane na kartce. Duda mówił o programach socjalnych, o wzroście płac, o poprawie jakości życia w Polsce, dobrej - mimo koronowirusa, kondycji gospodarczej, obniżce cen za prąd, programie „Czyste powietrze”, relacjach polsko-amerykańskich, a nawet wolności słowa. Podkreślił, że nigdy nie zgodzi się na adopcję dzieci przez pary jednopłciowe. Zasiadając w poniedziałek przez telewizorem trudno, było nie odnieść wrażenia, że oglądamy nie debatę, ale coś na kształt laurki skierowanej pod adresem urzędującej głowy państwa. Warto również zauważyć, że prowadzący parokrotnie „wypominał” Rafałowi Trzaskowskiemu jego nieobecność w studiu.
Ten z kolei tego dnia debatował w Lesznie na zorganizowanej arenie prezydenckiej. Prezydentowi Warszawy pytania zadawali dziennikarze z 19 redakcji. Każdy z nich mógł podjąć dwie kwestie. Wśród nich byli również dziennikarze telewizji publicznej. Trzaskowski w Lesznie zadeklarował m.in., że nie ułaskawi żadnego pedofila oraz że nie zgodzi się na podniesienie podatku. Parokrotnie wspomniał również urzędującego prezydenta, chociażby mówiąc o wykluczeniu oraz nienawiści, którą doświadczają tak zwane tęczowe rodziny. „Jeżeli ktoś próbuje napuszczać na siebie Polki i Polaków, jak Andrzej Duda, to ja mówię - nie”. Trzaskowski, który podkreślał, że chce działać na rzecz polski poza podziałami partyjnymi, tłumaczył się, dlaczego w Warszawie wciąż nie powstała ulica upamiętniająca ś.p. prezydenta Lecha Kaczyńskiego.


Kto wygrał wczorajszą debatę? To zależy którą. Na pewno w Końskich Duda a w Lesznie Trzaskowski. Czy kandydaci mieli szansę przekonać nieprzekonanych? Trudno powiedzieć. Na pewno osoby, które oglądały show Dudy, zastanawiały się gdzie Trzaskowski. I na odwrót. Nie ma jednak wątpliwości, że w 12 lipca ci kandydaci w końcu będą zmuszeni się z sobą zmierzyć. Kto wygra? Odpowiedź na to pytanie uzyskamy w najbliższą niedzielę po godzinie 21 polskiego czasu.

Powrót na górę