Menu


Metamorfozy Polek w UK

Metamorfozy Polek w UK Nz. Marta Borowiecka i Magda Zagórska

Z Martą Borowiecką, autorką projektu Metamorfozy i twórczynią marki Bilberry, rozmawia Joanna Szmatuła.

Jest pani autorką projektu Metamorfozy, który niedawno się zakończył. Na czym dokładnie on polegał?
– To był dwumiesięczny cykl zabiegów upiększających – paniami, które wzięły udział w projekcie zajęli się: kosmetolog, stylista, fryzjer, wizażysta i dietetyk.
 
Skąd wziął się ten pomysł?
– W Londynie jestem od niedawna, jakieś trzy lata. Wcześniej, mieszkając w Polsce, zajmowałam się organizacją eventów, w tym także charytatywnych. Tutaj poznałam Magdę, która niecały rok temu wróciła do swojego zawodu jako kosmetolog. Wtedy postanowiliśmy wspólnie coś zorganizować, ale zależało nam na tym, by przy okazji komuś pomóc. Często odwiedzałam na Facebooku różne grupy Polaków zamieszkujących w Londynie i ciekawiło mnie, co jest tam publikowane. Większość postów to były prośby o pomoc. Zaproponowałam więc Magdzie, abyśmy zrobiły metamorfozy dla pań – ona się zajmie zabiegami, a ja znajdę całą resztę potrzebnych nam osób do współpracy.

Trudno było znaleźć kogoś, kto was w tym wszystkim wesprze?
– Na początku myślałam, że będzie ciężko, ale gdy mówiłam jaki mam plan i że chcemy pomóc takim kobietom, które naprawdę tego potrzebują, to dostałam same pozytywne odpowiedzi. Zabiegi i usługi w Londynie są bardzo drogie, nie każdą kobietę na to stać. Dużo Polek zatraciło się tutaj w pracy i w wychowaniu dzieci, i zupełnie zapomniało o sobie. Nie chodzą tutaj do fryzjerów, nie malują się, a u kosmetyczki były kilka, a nawet kilkanaście lat temu. To im chciałyśmy pomóc.
 
Na czym polegały zmiany w przypadku tych kobiet?
– W planie było wybranie tylko dwóch pań, które miały przejść całkowitą metamorfozę. Nowoczesne metody liftingu, fotodepilacja (usuwanie niechcianego owłosienia), usuwanie cellulitu oraz nadmiaru tkanki tłuszczowej – to tylko niektóre przykłady zabiegów. Panie przeszły też całkowitą zmianę fryzury, pracowały z dietetykiem, makijażystką i stylistką. Po przeczytaniu wszystkich zgłoszeń nie mogłyśmy się z Magdą zdecydować tylko na dwie panie, ale też nie mogłyśmy wziąć wszystkich, więc postanowiłyśmy wybrać jeszcze kolejne trzy, którym chciałyśmy pomóc tyle ile się da.

Kto – poza panią – brał udział w tym projekcie?
– Przez cały czas szukałam jak najwięcej chętnych osób do współpracy – po to, by móc tym paniom jak najwięcej zaoferować. Znalazłam niesamowitego fryzjera, Grzegorza Grudzińskiego, który bez żadnego zastanowienia od razu powiedział – tak. Zaproponował też pomoc pani, która pracuje w jego salonie i jest specjalistką od paznokci. Współpracy nie odmówiła również Anna Smyk, makijażystka, która robi szkolenia z makijażu w Londynie. Ciężko było znaleźć na miejscu dietetyka i kogoś, kto nakieruje panie pod kątem ćwiczeń i diety. Napisałam do Ewy Lubert, która często bierze udział w aukcjach charytatywnych w Polsce, i udało się. Ale dla mnie było to dalej mało. Następnie poprosiłam fotografa Artura Jabbę o zrobienie sesji zdjęciowej dla wszystkich pań po zakończeniu metamorfozy. Dłuższy czas szukałam też miejsca do sesji zdjęciowej, ale po bardzo długim oczekiwaniu parę dni temu zadzwonił telefon z pałacu Jana Żylińskiego, więc nie trzeba się już o to martwić. Dostałam też odpowiedź od firmy Lattore, że z przyjemnością ubiorą uczestniczki metamorfozy .

Już wkrótce odbędzie się gala podsumowująca projekt. Czego możemy się na niej spodziewać?
– Przyjęcie dla wszystkich osób, które wspierają i pomagają w projekcie Metamorfozy zaplanowaliśmy na 14 września – odbędzie się ono w klinice, w której odbywa się metamorfoza. Tego dnia będziemy mogli zobaczyć wszystkie panie – wszystkie z nowym wizerunkiem. Mam nadzieję, że mężowie ich nie poznają. Tego wieczoru pojawi się też Ewa Lubert oraz jej mąż, Tomasz Lubert, muzyk.

Kiedy możemy spodziewać się drugiej edycji metamorfoz? Kto (i kiedy) może się zgłosić?
– Jakiś czas temu spotkałam się ze znajomym, który ma również polską klinikę w Londynie i był zafascynowany tym pomysłem. Powiedział, że chce pomóc; druga edycja odbędzie się więc w jego klinice. Zgłoszenia będziemy zbierać od połowy września i mam nadzieję, że jeszcze przed świętami rozpoczniemy kolejne metamorfozy. Zgłosić się może do nas każda kobieta, która cierpi na brak samoakceptacji, która chce podnieść swoje samopoczucie, każda, która naprawdę potrzebuje coś w sobie zmienić, co jej przeszkadza w codziennym życiu.

Poza projektem Metamorfozy organizowała pani także Fashion Show w kwietniu. To więc kolejny duży projekt.
– Tak, to był Fashion Show polskich projektantów mieszkających tak w Londynie, jak i w Polsce. Na imprezie pojawiły się znane osobistości ze świata mody, biznesu i muzyki. Zainteresowanie eventem było ogromne i powiem szczerze, że trochę mnie przerosło. W Polsce organizowałam różne eventy związane z pokazami mody i zawsze chciałam stworzyć swoją kolekcję koszulek z odważnymi napisami i wzorami, ale nie mam takich zdolności artystycznych – raczej organizacyjne. Dwa lata temu na moje urodziny mój narzeczony zrobił mi niespodziankę i zaprojektował dla mnie koszulkę. To był najpiękniejszy prezent, ponieważ Tomasz pomagał mi w realizowaniu mojego marzenia i tworzeniu mojej marki, którą nazwaliśmy Bilberry. I tak się wszystko zaczęło.

Więcej informacji na: facebook.com/metamorphosislondon

Skomentuj


Skomentuj artykuł za pomocą konta Facebook
Skomentuj artykuł bezpośrednio
Powrót na górę