Menu



Konsul RP w Londynie o prawach Polaków

  • Napisane przez  Goniec Polski
Konsul RP w Londynie o prawach Polaków

Z Michałem Mazurkiem, konsulem RP w Londynie, rozmawia Joanna Szmatuła

Kilka tygodni temu głośno było o ksenofobicznych atakach na Polaków – m.in. o podpaleniu części posesji polskiej rodziny w Plymouth. Co w tych przypadkach może zrobić Ambasada i Konsulat? Jaka jest tu rola polskich placówek dyplomatycznych?
– Staramy się interweniować w każdym przypadku, który jest do nas zgłaszany. Działamy w ten sposób, że kontaktujemy się z miejscową policją, która prowadzi sprawę, a także – jeśli sprawa ma szerszy zasięg – z władzami lokalnymi. Tak było w przypadku ulotek wymierzonych w Polaków, które pojawiły się w Huntingdon w weekend po referendum – tu rozmawialiśmy i z policją, i z władzami lokalnymi.

Z jakim najpoważniejszym incydentem mieliście do czynienia do tej pory?
– Zdecydowanie wskazałbym właśnie na ten w Plymouth, zresztą kontaktowaliśmy się z rodziną, która padła ofiarą ataku, pojechaliśmy też na miejsce zdarzenia. Rozmawiałem i z rodziną, i z policją, i z władzami lokalnymi – zapewniono mnie, że wszyscy robią co mogą, by znaleźć podpalaczy i zapobiec jakimkolwiek ksenofobicznym incydentom wobec Polaków i innych imigrantów w przyszłości.

Jaka powinna być kolejność zgłaszania takiej napaści – czy każda sprawa trafia na ręce konsula lub ambasadora?
– W tych przypadkach z ostatnich kilku tygodni policja była powiadamiana jako pierwsza – poza jednym, kiedy to my zawiadamialiśmy funkcjonariuszy. Natomiast w większości spraw poszkodowani najpierw konsultują się z policją, a dopiero potem z nami. To logiczne, bo dzięki temu ma ona szansę na to, by ująć kogoś na gorącym uczynku. Tak było m.in. w POSK-u, gdzie na drzwiach namalowano obraźliwy napis – kamery CCTV zarejestrowały to zdarzenie bodajże o piątej nad ranem, i gdy tylko administracja budynku to zauważyła, od razu zadzwoniła na numer alarmowy. Oczywiście, my też zostaliśmy powiadomieni. Ale w sytuacjach gdy np. ktoś zostanie pobity czy znieważony, powinien sięgnąć po telefon i od razu zadzwonić na policję. Wtedy jest szansa, że sprawca zostanie złapany szybko – np. dwie ulice dalej. Jeśli się to nie uda, poszkodowany powinien się do nas zgłosić – wystarczy wysłać nam maila. Dzięki temu będziemy mogli skuteczniej monitorować sytuację.

Gdzie jeszcze – poza Ambasadą i policją, można zgłaszać się po pomoc i wsparcie? Czy jest jakaś polska instytucja, gdzie można się udać?
– Polskiej instytucji, której głównym celem jest pomaganie wyłącznie w przypadku zapobiegania tzw. hate crime jako takiej nie ma, i mam nadzieję, że nie będzie potrzeby, by taka wyspecjalizowana instytucja powstała, bo mimo wszystko liczę na to, że są to tylko incydentalne zdarzenia. Są natomiast brytyjskie organizacje, głównie są to tzw. charity, czyli organizacje trzeciego sektora. Jest to m.in. True Vision, które na swojej stronie ma mnóstwo informacji dotyczących hate crime, jest tam też formularz, za pośrednictwem którego można zgłosić, że padło się ofiarą takiego zachowania. Kolejną jest Equality and Human Rights Commission, która zajmuje się zwalczaniem wszelkich przejawów ksenofobii, w bardzo szeroko pojętym aspekcie. Trzeba też pamiętać, że w Wielkiej Brytanii nie ma tak scentralizowanej policji jak w Polsce – w każdym hrabstwie funkcjonuje lokalna policja i czasem w jej ramach działają wyspecjalizowane jednostki pomocy.

Po referendum w sprawie Brexitu trafiło do was około 10 takich zgłoszeń.  Ale są też statystyki, które mówią o ponad trzech tysiącach przestępstw i incydentów zgłoszonych na policję w całym UK w drugiej połowie czerwca.
– Rzeczywiście, my zajęliśmy się około 10 przypadkami, ale nie da się ukryć, że na pewno funkcjonuje tu „ciemna” liczba przypadków, czyli sytuacje, które w ogóle nie są nigdzie rejestrowane, bo pokrzywdzeni ich nie zgłaszają. Wiemy o takich incydentach także z różnych forów internetowych, które staramy się śledzić – tam można przeczytać, że zdarzają się przypadki niewybrednych wyzwisk czy przemocy werbalnej pod adresem Polaków. To są z reguły rzeczy, które nigdzie nie są zgłaszane, ale na pewno mają miejsce. Wiemy, że są takie przypadki też w szkołach, gdzie dochodzi do wyzwisk między dziećmi – ale to też głównie kończy się na tym, że rodzice piszą o tym między sobą na forum.

Czy można określić, że tych przypadków, o których można przeczytać na forach internetowych, jest więcej niż przed głosowaniem w sprawie wyjścia z Unii Europejskiej? Czy jest to mniej więcej taka sama liczba?
– Trudno tu o taką jednoznaczną ocenę. Mogę jedynie powiedzieć, że Metropolitan Police, opublikowała statystyki, w których da się zauważyć znaczący wzrost takich zachowań. Przedstawiciele policji, z którymi rozmawiałem na ten temat wskazują również, że od czasów referendum wiele osób jest też bardziej wyczulonych na przejawy takich zachowań, stąd też może więcej osób je zgłasza. Aczkolwiek nie da się ukryć, że od czasu referendum zaobserwowaliśmy istotny wzrost takich zachowań – jak choćby to w Plymouth czy Huntingdon. Już drugi raz pracuję na stanowisku konsula w Wielkiej Brytanii i nie przypominam sobie, żeby wcześniej zdarzały się takie przypadki. Oczywiście mówię tu o sprawach, które trafiają do urzędu konsularnego w Londynie, ale wiem, że i w Manchesterze zdarzają się takie sytuacje. Wiem z kolei, że jak dotąd nasz konsulat w Szkocji nie odnotowuje takich zachowań. Jeśli chodzi o prowadzenie dokładnych statystyk, to zdecydowanie najlepszym źródłem jest w tym przypadku policja, bo mają oni wgląd w statystyki dotyczące różnych narodowości – bo problem nie dotyczy tylko Polaków i nie tylko przybyszy z innych krajów Europy, ale i obywateli z krajów nie wchodzących w skład Unii.

Jak brytyjska opinia społeczna reaguje na takie zachowania?
– O Polakach pozytywnie wypowiadała się m.in. Theresa May, która podczas spotkania z Beatą Szydło mówiła o naszym pozytywnym wkładzie w gospodarkę UK, wspomniała także o polskich lotnikach. Do zdarzenia w POSK-u odniosło się także bardzo wielu czołowych polityków brytyjskich, którzy potępili takie zachowanie. Wiem też, że kierownictwo POSK-u otrzymywało wiele wyrazów sympatii i współczucia od Brytyjczyków, przynoszono tam kwiaty oraz listy. Wiele osób, które pisały do nas w tej sprawie, było wstrząśniętych i zdegustowanych tym, że są ludzie, którzy atakują Polaków mieszkających tu od lat.

Jak pan myśli, co spowodowało, że te ataki się nasiliły?
– Myślę, że duże znaczenie miała tu dość ostra kampania referendalna i możliwe, że pewna grupa uznała, że daje im to przyzwolenie na takie zachowanie. Mogli założyć, że teraz jest ku temu doskonała okazja – oczywiście jak najbardziej błędnie, bo takiego przyzwolenia nigdy nie było i nie będzie. Pod tym względem nic się nie zmieniło – hate crimes są niedopuszczalne.

Czy takim przypadkom da się zapobiec?
– To są takie sytuacje, gdzie ofiara nie ma żadnego wpływu na to, co się może stać. Nie mówimy tu o włamaniu, gdzie wystarczy odpowiednio zabezpieczyć dom, żeby czuć się bezpieczniej. Nikt nie ma wpływu na to, że na przykład, gdy ktoś zacznie rozmawiać po polsku na ulicy, zostanie znieważony. Polacy powinni funkcjonować tak jak do tej pory, żyć jak dotychczas, bo ich prawa i status się nie zmieniły.

Ważne adresy:

  • Wydział Konsularny
    Ambasady RP w Londynie
    10 Bouverie Street
    London, EC4Y 8AX
    tel. 00 44 207 8228 900
    Stacje: Blackfriars, Temple
    lub City Thameslink
    Email: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

  • Konsulat Generalny RP
    Manchester One
    51 Portland Street
    Manchester M1 3LD
    Telefon (0044) 0161 245 4130
    Faks 00 44 (0) 161 236 8709
    E-mail: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

  • Konsulat Generalny RP
    w Edynburgu
    2 Kinnear Road
    EH3 5PE Edinburgh
    tel. (0044) 0131 5520301
    faks (0044) 0131 5521086  
Powrót na górę