Menu


Dokąd Polacy pojadą do pracy?

Dokąd Polacy pojadą do pracy?

Gdzie, jeśli nie na Wyspy, jeżdżą dziś do pracy Polacy? A może zostają w ojczyźnie?

Marek Korneluk mieszka w małej miejscowości na Podlasiu, ma ok. 40 lat. Prawie przez 10 jeździł TIR-em z Polski na Wyspy. Kilka tygodni temu rzucił pracę. - Za dużo stresu. - wyjaśnia, dodając, że chodzi mu o problemy na przejściu w Calais, ale i ogólny klimat w kraju. - Nic nie wiadomo, więc nie mogę zaplanować, co będę robił za dwa miesiące czy pół roku. To ja już wolę zrezygnować i zacząć sobie szukać pracy w Polsce. – wyjaśnia.

Polacy mają wątpliwości

Ciągłe przesuwanie terminu Brexitu i brak pewnych informacji nie pomagają w zbudowaniu poczucia stabilności zatrudnienia na Wyspach. - Aplikanci zadają pytania w stylu "Czy wyjeżdżając teraz do Wielkiej Brytanii trzeba mieć już paszport?". - zauważa Grzegorz Nagórka, kierownik działu rekrutacji w Jobland.pl. -  Czasem też stykamy się z nieprawdziwymi informacjami na temat Brexitu co, jak przypuszczam, wynika z chaosu informacyjnego i niezrozumienia tematu lub braku śledzenia bieżących wydarzeń. Pytania i wątpliwości pojawiają się nawet u osób, które jeżdżą regularnie do Wielkiej Brytanii na coroczne kontrakty. - zaznacza. Po raz pierwszy od lat więcej Polaków, Czechów czy Słowaków wyjeżdża z Wysp, niż na nie przyjeżdża. Zrobiono w ostatnim czasie wiele, by poczuli się tu niekomfortowo. Może się jednak okazać, że firmy i tak będą musiały zabiegać o ich przychylność. 

Firmy tracą pracowników

Organizacja Migrate UK przepytała ostatnio tysiąc rekruterów. 39 procent z nich przyznało, że współpracujące z nimi firmy tracą pracowników z krajów Unii, którzy wyjeżdżają do domu lub do innego kraju. 6 na 10 firm musiało wykazać się kreatywnością, by zachęcić do zostania – wśród argumentów znalazły się podwyżki, bonusy czy dopłaty do czesnego w szkole dzieci. Niektóre firmy musiały zapłacić o 100 tys. funtów więcej niż zwykle w bonusach i pensji, by zachęcić pracownika do przyjazdu. 

Czas od głosowania za Brexitem to częste niż wcześniej ataki na Polaków czy przybyszy z innych krajów. Zdarza się, że osoby, które szczęśliwie mieszkają tu od kilkunastu lat, nagle słyszały, że mają wracać „do domu”. Może się jeszcze okazać, że dumni Brytyjczycy będą musieli walczyć o przychylność tych, którzy rzeczywiście zaczną zastanawiać się nad wyjazdem.

Brak pracowników banków i fabryk

Według danych opublikowanych przez The Independent najwięcej rąk do pracy brak w sektorze finansowym, bo aż 83 proc. firm ma trudności w znalezieniu specjalistów. Dotyczy to też większości fabryk czy firm technologicznych i 63 proc. kancelarii prawnych. Widać, że inne kraje Unii zamierzają maksymalnie wykorzystać ten moment, starając się przyciągnąć do siebie nie tylko pracowników, ale i całe firmy. Media spekulowały ostatnio, po co jeden z ważnych niemieckich polityków wydał obiad dla dyrektorów dwudziestu japońskich firm, takich jak Fujifilm czy Mitsubishi. Szybko okazało się, że chodziło o przekonanie ich do przeniesienia siedzib lub fabryk z Londynu. Niemcy przekonywali, że u nich biznes można robić spokojnie, bo obejdzie się bez przykrych niespodzianek, jak w brytyjskiej polityce w ostatnich latach. Podobne zachęty padały w stronę brytyjskich firm czy międzynarodowych organizacji z siedzibami w Londynie.

Jak skłonić Polaka do zmiany kraju

Zresztą Niemcy wykorzystują też okazję do złożenia oferty polskim pracownikom. ”Oferujemy nie tylko lepsze zarobki, lepsze świadczenia socjalne i lepsze godziny pracy. Mamy też lepszą pogodę, lepsze jedzenie i krótszą drogę do Polski„ - takie ogłoszenie skierowane do Polaków na Wyspach zamieścił ostatnio szpital w Dusseldorfie. Niemcom trudno uwierzyć, że Brytyjczycy mając do dyspozycji wykwalifikowany personel chętny do pracy, postanowili przeprowadzić drastyczną zmianę, jaką ma być Brexit, który odstraszy wielu cudzoziemców. Szpital w Dusseldorfie wcześniej już przeprowadził podobną akcję wobec hiszpańskich pielęgniarek, które w 2013 roku dostały pomoc z mieszkaniem i nauką języka w zamian za pracę. Jak podkreślał w rozmowach z polskimi mediami rzecznik szpitala, akcja zakończyła się powodzeniem i stąd pomysł, by teraz odezwać się do Polaków.

Opiekunek czy pielęgniarek jeszcze bardziej niż w Niemczech brakuje w Skandynawii, więc Szwecja i Norwegia też często są wymieniane jako kraje, którymi potencjalnie mogliby zainteresować się Polacy z Wysp. Przeszkodą może jednak być język, bo o ile niemieckiego w szkole uczy się wielu Polaków, to szwedzkiego trzeba byłoby uczyć się od zera, co dla wielu osób w średnim wieku jest barierą nie do pokonania.

Dlaczego Polacy nie chcą do Irlandii?

Naturalnym kierunkiem wydaje się Irlandia – blisko, a język ten sam. Bezrobocie jest tam dość niskie (ok. 5 proc.), a pensja minimalna od niedawna plasuje się na drugim miejscu w całej Unii. -  Mamy kilka zapytań o procedury starania się o obywatelstwo irlandzkie od Polaków z Irlandii Pólnocnej, pojawiło się kilka ogólnych zapytań o pracę i warunki życia w Irlandii z Wielkiej Brytanii. Nie dostrzegamy jakiejś fali nagłego zainteresowania Irlandią, ale możliwe, że sytuacja wygląda inaczej w Dublinie, który jest znacznie większym skupiskiem niż obszar, w którym my działamy, czyli rejon Munster i Cork. - mówi Wojtek Białek z Together-Razem Centre. W agencjach pracy też nie słychać na razie o masowym zainteresowaniu tym kierunkiem. „Drożyzna wypycha imigrantów z Zielonej Wyspy. Aż połowa naszych rodaków planuje wyjazd. – Jeśli żyć z dnia na dzień, to lepiej nad Wisłą – tłumaczą. „ - tak pisała ostatnio o Irlandii „Rzeczypospolita” w artykule pod tytułem „ Polacy przestali kochać Irlandię. Myślą o powrocie.” 

Być może to tłumaczy, dlaczego firmy w tym kraju nie są zalewane zgłoszeniami od Polaków wyjeżdżających z Wysp. Warto też pamiętać, że bezrobocie w tym kraju jeszcze kilka lat temu wynosiło kilkanaście procent. W oczach tych, którzy chcą zostać na stałe, nie jest to więc pewny kierunek w dłuższej perspektywie.

Warszawie bliżej do Londynu

A może ci, którzy nie jeżdżą dziś na Wyspy, po prostu zostają w Polsce? Osoby, które przeniosły się do Londynu w 2004 roku, wspominają przepaść w ofercie gastronomicznej, kulturalnej czy rozrywkowej pomiędzy Warszawą a stolicą Anglii. Polska pod tym względem w ostatnich latach dynamicznie się rozwija, a na Wyspach nowych klubów czy lokali wcale nie przybywa. Nie bez znaczenia są też nowe możliwości socjalne nad Wisłą, a także lepsze niż kiedyś perspektywy na rynku pracy. W maju rząd zorganizował nawet targi pracy dla Polaków w... Londynie. Można było odwiedzić stoisko PZU, Siemensa czy Żywca, dowiedzieć się, jakie oferują warunki i złożyć CV.

Polacy spakowali walizki

- To wyjątkowa sytuacja, w której polscy pracodawcy jadą na Wyspy Brytyjskie, aby rekrutować pracowników do pracy w Polsce. Staramy się zatem zmienić kierunek, który nadany został po 1 maja 2004 roku, kiedy (…) Polacy (…) spakowali swoje walizki i wyjechali w poszukiwaniu lepszych warunków do życia. - mówiła przy tej okazji minister Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej Jadwiga Emilewicz. Za znak czasów można uznać fakt, że organizacja skupiająca Polaków na wysokich stanowiskach na Wyspach Polish Professionals ogłosiła ostatnio, że planuje powołać stowarzyszenie dla osób, które wróciły do Polski i chcą wpływać tam na kulturę pracy.

Mniej osób myśli o wyjeździe z Polski

Grzegorz Nagórka z Jobland zauważył, że w ostatnich miesiącach mniej osób odpowiada na oferty pracy w Wielkiej Brytanii. Dotyczy to jednak nie tylko tego kraju, lecz wszystkich ofert. - Mniej osób w ogóle aplikuje na oferty pracy ogłaszane w Polsce. - przyznaje, dodając, że jego zdaniem chodzi o rekordowo niskie bezrobocie nad Wisłą. - Na oferty do Wielkiej Brytanii również mniej osób aplikuje, aczkolwiek nie wiem, w jakim stopniu za zmniejszenie liczby aplikacji odpowiada kwestia Brexitu i niepewności, a w jakim wspomniane wyżej zjawisko ogólnego zmniejszenia liczby aplikacji na wszystkie oferty. My głównie poszukujemy kandydatów na rynku polskim - osób, które chcą wyjechać do Wielkiej Brytanii.- wyjaśnia.

Skomentuj


Skomentuj artykuł za pomocą konta Facebook
Skomentuj artykuł bezpośrednio
Powrót na górę