Menu


Beata Sadowska: Też bym chciała, ale...

  • Napisane przez  Goniec.com
  • 1 komentarz
Beata Sadowska: Też bym chciała, ale...

Ile razy słyszałam: Jak ty to robisz?! Jak z dwójką dzieci na karku ciągle biegasz, startujesz w zawodach i jeszcze chodzisz po górach? Jak znajdujesz czas na zdrowe jedzenie (czytaj: gotowanie), jak – czas dla siebie? Przecież to niemożliwe. Przecież... I tu mnożą się kontrargumenty o braku czasu, ochoty, o zmęczeniu, o leniu, o tym, że się nie da, bo cały świat jest przeciw. 

Hmn... Jeśli tak na to spojrzymy, to rzeczywiście nie chce się nawet spróbować. To w takim razie popatrzmy inaczej.

Co mi daje bieganie? To zdrowy egoizm, chwile tylko dla mnie, odpoczynek dla głowy. To czas, kiedy nikt nie ciągnie mnie za nogawkę i nie woła „mammmmooooo”. Czas, kiedy rozwiązania problemów same się znajdują. Albo czas niemyślenia. Tylko kroki i oddech. Oddech i kroki. Kroki i oddech. Moja medytacja w ruchu. Bezcenna w świecie, który atakuje bodźcami, dźwiękami, informacjami, kolorami. Uffff... Spokój. Dzięki bieganiu mam szansę spojrzeć w niebo, zobaczyć zmieniające się pory roku, usłyszeć szum liści. Ale co najważniejsze – usłyszeć siebie. Złapać własne myśli za ogon. I spojrzeć na siebie z boku. Bez filtrów i masek. To nie zawsze jest obraz, jaki chciałabym zobaczyć, ale przynajmniej mam nad czym pracować. Tak, jestem przekonana, że dzięki bieganiu mogę być lepszym człowiekiem, jakkolwiek górnolotnie by to zabrzmiało. Na pewno bardziej cierpliwym, na pewno patrzącym na świat z większym dystansem. 

Gotowanie. Dzięki niemu wiem, co jem. A wierzę, że jestem tym, co jem. Organizm ma świetną pamięć i albo odpłaci nam pięknym za nadobne, albo odwdzięczy się zdrowiem i solidną dawką energii. Pamiętam jak, lata temu, moja przyjaciółka z Gdańska zapytała mnie: – Sadzia, jak ty to robisz?! Ja szoruję nosem po ziemi, a ty, zapracowana matka, biegasz maratony i przyjeżdżasz do mnie, jakbyś spała trzy doby non stop, a przecież wiem, że w nocy osiem razy wstajesz na karmienie! 

– Nie wiem, odpowiedziałam, ja chyba po prostu zdrowo jem. 

Z tej rozmowy i z pasji do gotowania powstał potem nasz zdrowy biznes w Gdańsku: kawiarnia GUGA SWEET i restauracja GUGA SPICY, gdzie gotujemy i pieczemy bez białej mąki i cukru. Nawet słodycze mamy zdrowe. Co powiecie na nutellę z awokado, banana i daktyli. Wystarczy dodać kakao i zmiksować. Pycha! Zajmuje dwie minuty, a jak smakuje! 

To nieprawda, że zdrowa kuchnia jest mamałygą bez smaku, której przygotowanie zajmuje więcej czasu niż smażenie w tłuszczu i serwowanie zawiesistych sosów. Wystarczy dogadać się ze sobą, że powalczę o zdrowie na talerzu.

Tak samo z bieganiem. Ja też jestem zajęta, mam pracę, dwoje małych dzieci i mnóstwo obowiązków. Mimo to zdecydowałam, że chcę. Wiem, ile mi to daje. Lepsza forma, smuklejsza figura, większa odporność to tylko skutki uboczne. Na pierwszym miejscu jest uśmiech. Uśmiech, bo to hormony szczęścia: endorfiny produkowane na skutek aktywności fizycznej. Uśmiech, bo zrobiłam coś dla siebie. Uśmiech, bo chce mi się chcieć. Warto, prawda?

1 komentarz

Skomentuj


Skomentuj artykuł za pomocą konta Facebook
Skomentuj artykuł bezpośrednio
Powrót na górę