Menu


T. Terlikowski: Celibat jako znak i wartość

T. Terlikowski: Celibat jako znak i wartość

Od czasu do czasu, także w Polsce, powraca temat celibatu. A to jakiś dziennikarz napisze książkę o tym, jak księża go łamią (wydawnictwo Agora, wydawca „Gazety Wyborczej”, wydało właśnie takie dziełko), a to ktoś – po raz nie wiem już który – oznajmi, że gdyby go zniesiono to mniej by było skandali, bo księża nie łamaliby celibatu, a to ktoś jeszcze inny zacznie przekonywać, że to nienaturalne, i że trzeba to zmienić. Problem polega tylko na tym, że ogromna większość z argumentów w dyskusji o celibacie jest pozbawionych sensu i spójności intelektualnej.

 

 

Zacznijmy od najczęstszego. Oto przekonuje się, że gdyby pozwolono się księżom żenić, to mniej by było skandali seksualnych, bo księża nie łamaliby celibatu. Tyle tylko, że przekonanie, że lekarstwem na łamanie przez księży celibatu będzie zniesienie celibatu jest równie „rozsądne”, jak przekonanie, że lekarstwem na zdrady małżeńskie będzie uznanie, że zdrada jest OK, a poliamoria to norma życiowa.

To, że ludzie łamią pewne normy nie oznacza, że należy je zmienić, a co najwyżej, że nie są one proste, i że należy je ostrzej egzekwować. Jakby tego było mało, tak się składa, że skandale seksualne (homo i hetero) zdarzają się statystycznie równie często wśród księży prawosławnych i duchownych protestanckich, których jako żywo celibat nie obowiązuje. W ich przypadku jest to zdrada małżeńska, rozwody czy wcale nie tak rzadkie skoki w bok. Jednym słowem zniesienie celibatu niewiele zmienia, a jedynie zwiększa liczbę ofiar. Nie zwiększa także zniesienie celibatu liczby powołań do życia duchownego, czego przykrym dowodem jest to, że duchownych w krajach zachodnich brakuje także we wspólnotach protestanckich, w których celibat nie obowiązuje. 

Nie jest także argumentem rzekoma nienaturalność celibatu. Dlaczego? Odpowiedź jest dość oczywista. Otóż tak się składa, że nie ma w nim nic nienaturalnego dla człowieka. W wielu kulturach i cywilizacjach wymaga się od pewnych grup ludzi wstrzemięźliwości seksualnej i nikogo to nie dziwi, ani nie zaskakuje. A do tego, jeśli uznać, że uznanie przez jakąś grupę ludzi pewnego zachowania za nienaturalne od razu czyni je takim, to trzeba by pójść dalej i uznać, za niemałą grupą mężczyzn, że i monogamia jest nienaturalna i zacząć wprowadzać poligamię, poliamorię albo zaakceptować rozwody, rozstania i rodziny patchworkowe, jako normę także dla kapłanów. 

A na koniec warto sobie uświadomić, że za każdym razem, gdy kapłaństwo przeżywało kryzys (a nie ulega wątpliwości, że teraz taki przeżywa) to najlepszym lekarstwem na niego nie było luzowanie norm, ale ich zaostrzanie i egzekwowanie. Nasze czasy nie są jakoś szczególnie wyjątkowe, także w kwestii problemów z przeżywaniem celibatu i tożsamością kapłańską, a to oznacza, że nie widać powodów, dla których inne niż dotąd miałyby być lekarstwa na te wyzwania. Zamiast więc leczyć łamanie norm ich znoszeniem, lepiej leczyć je eliminacją z życia kapłańskiego tych, którzy nie chcą lub nie potrafią ich zachować.

Skomentuj


Skomentuj artykuł za pomocą konta Facebook
Skomentuj artykuł bezpośrednio
Powrót na górę