Menu


P. Młynarska: Mamy problem z poczuciem humoru

P. Młynarska: Mamy problem z poczuciem humoru

Pisanie felietonów polega na tym, by skrótowo, dosadnie, dowcipnie i z pointą pisać o problemach. Jednak w naszym kraju,  kabaretem stojącym i mogącym się pochwalić fenomenalnym dorobkiem w zakresie inteligentnego omijania komuszej cenzury przez dziesiątki lat. W ojczyźnie „Starszych Panów”, Barei, Głowackiego, Tyma, Dobrowolskiego, Młynarskiego, Osieckiej i Kofty, by wymienić tylko tych, na których wychowało się moje (czyli 40+) pokolenie. W państwie, którego najwyższe władze, każdego dnia wykazują się zupełnie niespotykaną i to w światowej skali, inwencją w zakresie pure nonsensu, zapanowała groźna epidemia powszechnej odmowy poczucia humoru. I to jest straszne.

 

Z jednej strony, w debacie publicznej padają dowcipasy i komentarze tak prostackie i przesycone bezwstydnym seksizmem, rasizmem, homofobią, że człowiek inteligentny i kulturalny, chcący w miarę możliwości śledzić bieżące sprawy i w tym celu odpalający polski internet przy porannej kawie, skazuje się na spędzenie reszty dnia w stanie głębokiego szoku. 

Z drugiej – spróbuj człowieku, kobieto, felietonistko z czegokolwiek, nieagresywnie, nieobraźliwie, ale jednak trochę złośliwie sobie zażartować, a rzucą ci się do oczu rodzimi obrońcy i obrończynie opacznie pojętej poprawności politycznej. Osoby, które z jakichś powodów uważają, że zaangażowanie po stronie grup dyskryminowanych powinno wykluczać lub trwale usuwać z systemu wszelkie przejawy poczucia humoru.

I tak, skoro jestem feministką, a więc osobą, która otwarcie sprzeciwia się dyskryminacji kobiet i np. wyśmiewaniu ich wyglądu i komentowaniu życia osobistego w ramach recenzowania ich działalności zawodowej, powinnam także powstrzymać się od jakichkolwiek żartów, czy uwag o kobietach w ogóle. 

Skoro piętnuję rasizm – absolutnie nie wolno mi zamieścić zabawnego mema rodem z Indii (który rozbawia samych zainteresowanych, nie nosi cech rasizmu, tylko pokazuje jak zabawny i pocieszny bywa w ogóle homo sapiens). 

Jestem zaangażowana w obronę praw osób LGBT – nie mam prawa dopatrywać się komizmu w sytuacjach z udziałem takich właśnie osób.

Przy czym, aby było jeszcze weselej, kiedy tylko poważnieję i zaczynam dyskusję na argumenty, w ważnych, często dramatycznych sprawach, zaraz słyszę i czytam, że te feministki to takie babony ponure bez krztyny poczucia humoru. 

Jako wisienkę na torcie dołożę cudowną reakcję części internautów, którzy zarzucili mi ostatnio podszywanie się pod kogoś kim nie jestem i używanie fałszywego nazwiska, kiedy dla żartu podpisałam się pod jednym z felietonów: „Dulska”. 

Mam wielką nadzieję, że Czytelniczki i Czytelnicy „Gońca”, który zaprosił mój felieton na swe łamy, zechcą jednak się ze mną (życzliwie) pośmiać ze wszystkiego i wszystkich, nie wyłączając autorki tych słów! Obiecuję wyłapywać dla was najsmaczniejsze absurdy i komiczne sytuacje z polskiego podwórka. 

 

Was, kochani Czytelnicy i Czytelniczki proszę tylko o jedno: nigdy nie traktujcie wszystkiego co napiszę śmiertelnie poważnie!

Skomentuj


Skomentuj artykuł za pomocą konta Facebook
Skomentuj artykuł bezpośrednio
Powrót na górę