Menu


Natalie Coyle-Rushdie - sopranistka z polskimi korzeniami

Natalie Coyle-Rushdie - sopranistka z polskimi korzeniami

– Jej śpiew powinien być przepisywany na receptę – twierdzą krytycy muzyczni wróżąc jej wielką karierę. Niezwykle utalentowana, o wrażliwym sercu, a do tego skromna. Urodziła się w Szkocji, jednak w jej żyłach płynie polska krew. Sopranistka Natalie Coyle-Rushdie. Rozmawia: Anna Dobiecka.

Skąd twoje zainteresowanie muzyką? Czy w twojej rodzinie są muzycy?
– Od zawsze kochałam muzykę. Pamiętam, że kiedyś podśpiewywałam sobie piosenkę z bajki Disneya, bawiąc się w ogrodzie i usłyszała to moja sąsiadka. Powiedziała wtedy mojej mamie, że koniecznie powinnam pomyśleć o karierze piosenkarki. Moja pierwsza lekcja śpiewu odbyła się, gdy miałam 9 lat. Mam siostry, które też są uzdolnione muzycznie. Najwyraźniej odziedziczyłyśmy to po moim polskim dziadku, który podobno śpiewał jak Pavarotti. Niestety, zmarł przed moim urodzeniem.

Dlaczego zostałaś śpiewaczką operową?
– Uwielbiam muzykę klasyczną, ale nigdy nie umiałam tańczyć. Jak widać, kariera gwiazdy pop nie była mi pisana...

Co ci daje śpiew?
– Śpiewanie sprawia mi tyle radości! Gdy śpiewam, czuję się naprawdę szczęśliwa. Po prostu nie mogłabym żyć bez muzyki. Dzięki niej czuję, że żyję.

Twoja wymarzona rola?
– Mam wiele wymarzonych ról i spektakli, w których chciałabym wystąpić. Między innymi chciałabym zagrać w musicalu. Moje ulubione to „Dźwięki muzyki” oraz „Król i ja”.

Jakie są twoje ulubione opery i czy jest też inny rodzaj muzyki, który kochasz?
– Och, kocham tak wiele oper… Choćby „La Boheme” czy „Traviatę”. Uwielbiam tyle różnych rodzajów muzyki, chociaż moja główna pasja dotyczy spektakli muzycznych. Kocham również Rodgersa i Hammersteina, Cole’a Portera i Bersteina. Ale uwielbiam też country, pop i nawet electro house.

Gdybyś nie została śpiewaczką operową, to kim chciałabyś być?
– Gdy dorastałam, to marzyłam o tym, by zostać… lekarzem. Pewnie m.in. dlatego jestem teraz patronką badań nad zdrowiem Breathe Arts Health Research, jednej z największych organizacji działających przy NHS. Pracując dla niej oferuję bezpłatne koncerty w szpitalach. Istnieją badania, które pokazują, że muzyka może pomóc zdrowieć ludziom cierpiącym na demencję starczą, chorobę Alzheimera i wszelkie schorzenia powodowane przez stres. A ja swoją pracą udowadniam, że to prawda.

Twój sposób na tremę – jak sobie z nią radzisz?
– Nadal czuję lęk i onieśmielenie, gdy wychodzę na scenę, ale myślę, że sposobem na poradzenie sobie z tremą jest ciężka codzienna praca. Przygotowywanie się do każdego występu. Nie ma jednak na to gotowej recepty!

Masz polskie korzenie. Co wiesz o Polsce i z czym ci się ona kojarzy?
– Tak, jestem w połowie Brytyjką i w połowie Polką, mimo że całe życie mieszkałam w Wielkiej Brytanii. Rodzice mojej matki pochodzili z Polski. Wiem dużo o Polsce. Moja mama zawsze podczas świąt Bożego Narodzenia i Wielkanocy dba o elementy polskiej tradycji, takie jak potrawyi muzyka.

Czy byłaś kiedyś w Polsce, a może zamierzasz tam jechać?
– Tak, odwiedzałam Polskę wiele razy. Zresztą byłam tam nawet chrzczona, niedaleko miejsca, gdzie mieszka moja rodzina. I niedługo znów się tam wybiorę.

Czy masz kontakt z Polakami i polskością w Anglii? 
– Często chodzimy do polskiej kawiarni na Hammersmith i polskiego klubu w Knightsbridge na polskie jedzenie, które jest moim ulubionym!

Czy lubisz Anglię? Czy jest coś, za co ją szczególnie cenisz?
– Kocham Anglię, bo to mój dom. Mieszkam tutaj przez większość mojego życia (urodziłam się w Szkocji). Wierzę w nasze brytyjskie wartości, w pasję, jaką mają Brytyjczycy i, oczywiście, kocham Królową!

Historia twojej rodziny jest bardzo ciekawa…
– W miarę jak dorastałam, zaczęłam się interesować przeszłością mojej rodziny. Moją największą inspiracją stała się moja babcia – Franciszka Koza. Jest ona niezwykłą kobietą. Urodziła się prawie 90 lat temu i została adoptowana. Kiedy wojna się rozpoczęła, została wysłana do Niemiec, na tzw. roboty, aby służyć w niemieckim gospodarstwie rolnym. Została później wysłana do obozu koncentracyjnego, skąd miała okazję wyjechać do Argentyny lub Szkocji. Całe życie bardzo ciężko pracowała i zawsze sobie o niej myślę, gdy się borykam z jakimiś trudnościami. Zdałam sobie sprawę, że kobiety z mojej rodziny są niesamowicie silne. Mam nadzieję pewnego dnia napisać o tym wszystkim książkę!

Udzielasz się charytatywnie. Dlaczego to robisz?
– Myślę, że wspieranie organizacji charytatywnych jest bardzo ważne i potrzebne. Jestem patronką Breathe Arts Health Research, ponieważ wierzę, że muzyka może jednoczyć ludzi i może pomóc ludziom w inny sposób, nawet w momencie, gdy tradycyjna medycyna sobie nie radzi. Współpracuję również z The Duke of Edinburgh (dukiem miasta Edynburg). Regularnie jestem prezenterką podczas rozdania nagród w pałacu St. Jame’s lub Buckingham. 

Twój największy dotychczasowy sukces?
– Moje największe życiowe osiągnięcie to występ na stadionie Wembley przed około 85-tysięczną publicznością. Zaprosiłam wtedy moją mamę i moje siostry na scenę. To było bardzo ekscytujące przeżycie dla nas wszystkich!

Jakie masz plany na przyszłość?
– Nadal będę robić to, co kocham, czyli śpiewać. Zaplanowałam mnóstwo ciekawych koncertów. Wystarczy rzucić okiem na moją stronę internetową … 

 

Skomentuj


Skomentuj artykuł za pomocą konta Facebook
Skomentuj artykuł bezpośrednio
Powrót na górę