Menu


Życie artystki w XXI wieku

Życie artystki w XXI wieku

Malwina Konopacka to jedna z najciekawszych współczesnych ilustratorek, graficzek i projektantek. Jej seria wazonów „Oko” jest znana na całym świecie. Oko, nos, policzek, kilka kropek, kilka kresek i charakterystyczny retro styl. Nam zdradza jak wygląda życie artystki w XXI wieku. Rozmawia: Natalia Ros.

Jeszcze nie tak dawno temu artyści spędzali czas na wspólnych zabawach i tworzeniu. Czy takie środowisko artystyczne to już przeżytek? W jakim otoczeniu tworzysz?
– Pracuję sama. W domu – tu projektuję i rysuję. W pracowni – maluję i wyklejam wazony. Chętnie słucham tam rad pana Edwarda, emerytowanego malarza ceramiki ćmielowskiej. Wśród moich znajomych wielu jest projektantów, ilustratorów i artystów. Często rozmawiamy o projektach nad którymi pracujemy, ale jest to bardziej wymiana spostrzeżeń niż burza mózgów i wspólne tworzenie.

Jak więc wygląda twój typowy dzień pracy? Czy między czasem zawodowym a prywatnym jest „gruba kreska”?
– Mój dzień pracy – mimo że pracuję w domu, jest dość uporządkowany. Rano wstaję, odpisuję na maile, a następnie szkicuję, rysuję. Często odpisywanie na maile zajmuje mi cały dzień. Czasami wsiadam w samochód i jadę do pracowni, gdzie zajmuję się ceramiką. Tak więc czas pracy od czasu dla rodziny jest wyraźnie oddzielony. Teraz to się nieco zmieniło, ponieważ mam małą córeczkę. Pracuję więc wtedy, kiedy mi „szefowa” pozwoli...

Wierzysz w autorytety czy lubisz je obalać?
– Studiowałam wzornictwo przemysłowe oraz historię sztuki. Miałam okazję zobaczyć dwie strony medalu. Myślę, że wciąż obalane jest coś, co chwilę temu było punktem odniesienia. Takie przewartościowanie widać chociażby w sztuce tzw. akademickiej. Odchodzi się od tego na rzecz swobody czy dekoracyjności. Rozszerza się znacznie termin sztuki przez duże „S”, zaczyna obejmować dziedziny, które kiedyś nie miały wstępu na salony. Teraz nikogo aż tak salony nie obchodzą, nie ma limitów.

Co cię w takim razie inspiruje? Skąd wzięły się oczy, nosy i policzki na wazonach?
– Inspiruje mnie to, co widzę na co dzień. Kropka. Kropka. Kreska. Kreska. Do tego policzki i nos. Ludzie, których mijam. Kiedyś widziałam na ulicy kobietę, żywcem wyjętą z mojej ilustracji. Co to była za facjata! Inspirują mnie też zestawienia, kontrasty. Sprawy prywatne z tymi wagi państwowej. Gdzieś pomiędzy tworzy się dowcip, który można przedstawić w niedosłowny sposób. Jest to język, którym mówienie sprawia mi przyjemność i daje poczucie spełnienia.

Skomentuj


Skomentuj artykuł za pomocą konta Facebook
Skomentuj artykuł bezpośrednio
Powrót na górę