Menu


Afrykańskie Maroko państwem dialogu

Afrykańskie Maroko państwem dialogu Shutterstock

Maroko to państwo arabskie położone w północnej Afryce, słynące z pustynnej powierzchni, afrykańskiego słońca i filmu „Casablanca”. Języki oficjalne to arabski i francuski, ale można również dogadać się po angielsku. To jedyny kraj Afryki, który nie należy do Unii Afrykańskiej i jedyny kraj arabski, w którym wyznawcy islamu żyją w zgodzie z ludnością żydowską.

Ten właśnie afrykański raj dla filmowców odwiedziłam dwa razy. Za pierwszym razem po to, by odkryć kulturę tego kraju; na własnej skórze doświadczyć ciągłego błagania mieszkańców o pieniądze, jazdy na wielbłądach oraz skosztować prawdziwego marokańskiego kuskusu i herbaty z mięty. Drugim razem udałam się po to, by nakręcić film dokumentalny o jedynym kraju arabskim, w którym wyznawcy islamu i judaizmu żyją w pokoju.

Żydzi zamieszkują tereny północnej Afryki od 2500 lat. Muzułmanie oraz żydzi żyli w zgodzie ze sobą od wieków, zanim europejskie siły polityczne, a w szczególności francuska kolonizacja, spowodowały ogromne zmiany socjalne. W kolonialnym Maroku żydzi byli uważani za tolerowaną mniejszość narodową; mieli prawa religijnej autonomii z pewnymi politycznymi, socjologicznymi i symbolicznymi ograniczeniami. Najlepiej opisuje to termin ahl al-dhimma – ludzie paktu, co oznacza różne formy ochrony oraz dyskryminację w różnych epokach historycznych i politycznych aspektach. Żydów często nazywano dhimmis, czyli „nie-muzlumani” lub „ludźmi chronionymi”. Mieli prawo do swobodnego praktykowania religii, aczkolwiek mieli pewne zakazy, takie jak zakaz jazdy konnej, noszenia butów blisko Moski, noszenia kolorowych ubrań, budowania synagog czy płacenia podatku za bycie dhimmis.

Terroryzm

Wojny toczone na Bliskim Wschodzie w latach 70. – 1967 r. i 1970 r. – ubiegłego wieku spowodowały fale zamieszek przeciwko marokańskim żydom. W Casablance, gdzie skupia się najwięcej żydów, w 2003 roku doszło do zamachu terrorystycznego przeciwko kulturze żydowskiej.

Pomimo zamieszek i wojen, do dzisiaj Maroko jest zamieszkiwane przez żydów i – co więcej – mieszkańcy tego kraju żyją ze sobą w pokoju. Choć jest ich znacznie mniej, bo niespełna 3 tysiące, ich kultura i obyczaje są widoczne w Maroku. Spacerowałam po mellah, czyli dzielnicy żydowskiej otoczonej murem, by odszukać i poczuć zalążek tej kultury. Mellah to nie to samo co europejskie getta, które miały na celu ukarać żydów. W Maroku mellah tworzony jest, by chronić tę kulturę. Choć na początku odnosi się wrażenie, że Mellah nie różni się niczym od pozostałych miejsc jak w Marrakeszu, Casablance czy Fez, to prawie na każdym kroku widnieje tutaj Gwiazda Dawida, czyli symbol religii żydowskiej. Gwiazda Dawida i półksiężyc widnieją razem na jednej ze ścian! Dla mnie było to ogromne zaskoczenie, a dla tutejszych mieszkańców coś zupełnie normalnego. Przystanęłam na chwilę, by zachwycić się tym odkryciem. Poczułam jak ciarki przechodzą mi po plecach, po czym spojrzałam na przechodzących mieszkańców. Oni nie zwracali już uwagi na te znaki, przecież żyją razem w tym samym mieście, chodzą do tych samych sklepów. W powietrzu panował spokój, czułam pozytywną energię Marrakeszu.

Medialne kłamstwo

Chciałam dowiedzieć się więcej o tym, jak będzie wyglądać przyszłość kultury żydowskiej w Maroku. Wielu żydowskich Marokańczyków wyjeżdża albo do Izraela, albo do Francji i osiedla się tam na stałe. Odwiedziłam szkołę w Casablance: Ecole Narcisse Leven. Według pani dyrektor Sylvie Melloul Ohnona, brytyjskie czy amerykańskie media kłamią, jeżeli chodzi o sprawę żydowską w Maroku. To nieprawda, że w szkołach dzieci są dyskryminowane czy poniżane przez religię. Na zajęciach wszyscy są równi, niezależnie od religii. Sytuacja marokańskich żydów może ulec polepszeniu, ale wiele osób emigruje w poszukiwaniu lepszej pracy i lepszych zarobków. Po zasmakowaniu przepysznej miętowej (może trochę przecukrzonej) marokańskiej herbaty udałam się wraz z panią dyrektor na „spacer” po szkole. Akurat zadzwonił dzwonek zapowiadający przerwę w zajęciach. To, co ujrzałam na długo pozostanie w mojej pamięci: obraz 10-letnich chłopców w jarmułkach bawiących się z muzułmańskimi kolegami. Uśmiech na ich twarzy i ten dziecięcy błysk w oku... Ten widok napełnił mnie pewnego rodzaju nadzieją i wiarą. Nie było dla nich podziału na to, z jakiej są religii, liczyło się tylko tu i teraz.

Przechadzając się po szkolnych korytarzach, ujrzałam nie tylko obrazki namalowane przez dzieci, na których widoczne były przyjacielskie stosunki pomiędzy dwiema stronami, ale widziałam również menore, czyli złoty siedmioramienny świecznik żydowski w jednej z sal. Dyrektor Sylvie Melloul Ohnona powiedziała mi na koniec jedną bardzo ważną rzecz: – Maroko pomimo tego, że leży w biedniejszej części świata, jest państwem bardzo otwartym na nowe idee i kulturę, dążące do lepszej przyszłości ich narodu.

Pod ochroną króla

Dzisiaj żydzi w Maroku czują się chronieni przez króla Mohhameda VI. Udało mi się porozmawiać z Jacky Kadoch, reprezentantem żydowskiej kultury w Marrakeszu. Jacky powiedział bardzo interesujące zdanie: – Niech Bóg błogosławi naszego Króla, on ma u nas drugie miejsce, zaraz po Bogu. Spotkaliśmy się w synagodze, która nie tylko zaimponowała mi pięknym wystrojem, ale również w samym centrum synagogi znajdowało się zdjęcie króla Mohhameda VI na tle marokańskiej flagi.

Powodem, dla którego marokańscy żydzi tak wielbią króla może być sam fakt, że w czasie Holocaustu były król Maroka Mohammed V ocalił około 250.000 żydów przed nazistowskimi obozami koncentracyjnymi. Miał on wypowiedzieć wówczas słynne zdanie, że „nie ma różnic pomiędzy marokańskimi żydami i muzułmanami”, dlatego też do rodziny królewskiej należeć ma ochrona obywateli Maroka. To właśnie dzięki ochronie i przychylności króla mieszkający tu żydzi mogą czuć się bezpiecznie. Według Jackiego Kadocha, marokańscy żydzi rozumieją, że nie jest ważne czy rząd jest wobec nich pomocny. Marokańska otwartość i pokojowe nastawienie ma swoje korzenie w Palestyńczykach, a dokładnie w OWP, czyli Organizacji Wyzwolenia Palestyny, która to w 1974 roku wyszła z inicjatywą utworzenia wspólnego państwa żydowsko-palestyńskiego. Jak dodaje Jacky Kadosh nie chodzi tylko tutaj o OWP, czy o pokojowe nastawienie króla wobec żydów, który notabene traktowany jest nie tylko jako najwyższy władca państwa, ale również jako religijny przywódca, tylko sam fakt, że Marokańczycy są z natury „nowoczesnymi” muzułmanami z pokojowym nastawieniem wobec świata. Dla samego króla Mohammeda V dobre stosunki z żydami są cennym kapitałem politycznym, który jest wykorzystywany jako bogaty środek pomocny w konflikcie i procesie pokojowym na Bliskim Wschodzie. Jedność między religiami buduje pokój – to właśnie wizyta w Maroko mi uświadomiła.

Karolina Kozioł

 

Skomentuj


Skomentuj artykuł za pomocą konta Facebook
Skomentuj artykuł bezpośrednio
Powrót na górę