Menu


„Polska ilustracja przeżywa drugie życie”

„Polska ilustracja przeżywa drugie życie”

Polska ilustracja przeżywa drugie życie – wisi w domach, robi furorę w mediach społecznościowych i przyciąga tłumy na targi i wystawy. O najlepszych czasach dla polskich ilustratorów opowiada Agata Wierzbicka, która dla ilustracji mody porzuciła pracę architekta. Rozmawia: Natalia Ros.

Ukończyłaś architekturę. Jak to się stało, że zajmujesz się teraz ilustracją mody?
– Architektura jest moją pasją od dawna i nigdy tak na dobre się z nią nie rozstałam. Mimo to praca na etacie architekta była dla mnie zbyt techniczna. Studia architektoniczne uczą wielu dyscyplin, wszechstronnie rozwijają. Kładą nacisk na estetykę zarówno jako formę w kształtowaniu przestrzeni, jak i jako sposób opowiadania o projekcie. Zdając na architekturę trzeba posiadać umiejętność rysowania, a na studiach uczą analizy i interpretacji otaczających nas procesów i zjawisk. To wszystko sprawia, że nie sposób nie poszukiwać dalej i więcej. A że wszystkie dziedziny kreatywne leżą dość blisko siebie, zajęcie się ilustracją, w moim przypadku, przyszło dość naturalnie. Chciałam uciec od dużych form i poprzez coraz mniejsze, jak scenografia i grafika, dotarłam do rysunku. A moda tak bardzo nie różni się od architektury: to taka sama zabawa formą i kolorem.

W twoich pracach można odnaleźć prosty minimalizm i zamiłowanie do nowych technologii – widoczne zwłaszcza w sposobach wydruku projektów.
– Minimalizm to zdecydowanie wpływ architektury. Mam nadzieję, że w przyszłości uda mi się nieco pójść w inną stronę. Ale nie mam zamiłowania do nowych technologii. Po prostu mam wrażenie, że od techniki cyfrowej już dzisiaj nie uciekniemy – ja z tym specjalnie nie walczę, wręcz przeciwnie, jeśli ma mi to coś ułatwić, to korzystam. Tak jest właśnie w przypadku reprodukcji moich prac. To dzięki wydrukom artystycznym, moje prace są bardziej dostępne dla każdego miłośnika ilustracji. Osobiście bardzo cenię sobie techniki tradycyjne – nic nie zastąpi żywej kreski na papierze. Przez 10 lat rysowałam właśnie tylko w taki sposób i tylko dzięki temu zdobyłam warsztat. Myślę, że nauka tradycyjnego rysunku jest niezastąpiona. Dla mnie każda moja ilustracja jest inna, trudno powiedzieć co je łączy – jest w nich trochę niedopowiedzenia, niedorysowania. To wynika ze mnie i na pewno bliżej mi do jednej kreski niż wielu plam.

Jak oceniasz polską scenę ilustracji mody?
– Polska ilustracja jest bardzo ceniona na świecie i świetnie sobie radzi. Ilustratorzy pracują dla najlepszych marek i wydawnictw. Można by wiele mówić o sukcesach Polaków począwszy od Agaty Nowickiej, przez Bartosza Kossowskiego, Katarzynę Bogucką, a kończąc na Olce Osadzińskiej. W ilustracji mody ogromne sukcesy odnosi Anna Halarewicz, Magda Antoniuk – obie o bardzo ugruntowanej pozycji na rynku, a jest przecież jeszcze tak wielu młodych zdolnych rysowników...

Czy praca ilustratorska zabiera ci dużo czasu?
– Pracuję po 8-9 godzin dziennie, od poniedziałku do piątku. W weekend staram się mieć czas na odpoczynek i przewietrzenie głowy, na zachwycenie się czymś nowym, co może przynieść nowe inspiracje. Nie narzekam, kocham rysować i cieszę się, że mogę się tym zajmować zawodowo.

Dobra ilustracja mody to taka, która...
 Jest osobista. Przeniknięta własnym stylem, uczuciem i intuicją. Bez kalkulacji.

Czy masz jakieś rytuały pracy?
– Niespecjalnie… Jestem zadaniowa. Jak mam zlecenie, to lubię mieć je jak najszybciej wykonane. Jednak nauczyłam się już odpuszczać. Jak mi nie idzie, to znaczy, że czas na przerwę, że za dużo pracuję i najwyższa pora spotkać się ze znajomymi na kawie lub poczytać coś dobrego.

Skomentuj


Skomentuj artykuł za pomocą konta Facebook
Skomentuj artykuł bezpośrednio
Powrót na górę