Menu


Moda na włóczki, czyli puchata terapia

Moda na włóczki, czyli puchata terapia

Instagram to świetne miejsce na odkrywanie trendów. Coraz częściej natrafiam na zdjęcia futerek, puchatych akcesoriów czy zabawy kłębkiem włóczki. To znak, że w modzie zaczyna wreszcie liczyć się komfort!

Kamila Biskup, absolwentka poznańskiej School of Form, stworzyła kolekcję futrzanych akcesoriów. Na chwilę obecną marka MIMA MIMA oferuje cztery rodzaje plecaków (w dwóch rozmiarach, z kieszeniami lub bez) oraz dwa modele szalików (krótki i długi). Wszystko w pastelowej palecie barw – od pudrowego różu, bieli aż po stonowaną szarość.

Sztuczne futerko jest szalenie przyjemne w dotyku, przez co cała kolekcja wpisuje się w trend designu haptycznego, czyli związanego z komunikowaniem się za pomocą zmysłu dotyku. Pytam Kamilę, czy faktycznie puchaty szalik może działać jako antydepresant? – Sztuczne futro, które stanowi DNA marki MIMA MIMA jest wyjątkowo przyjemne w dotyku, przez co łatwo jest zaobserwować wiele pozytywnych reakcji u osób, które mają styczność z naszymi produktami – niezależnie od tego, czy są właścicielami, czy tylko obserwatorami – tłumaczy. – W dzisiejszych czasach moda często rezygnuje ze zmysłu dotyku na rzecz wzroku.

Produkuje się coraz mniej ubrań i akcesoriów wysokiej jakości, przez co zapominamy o tym, że obcowanie z przedmiotem może być przyjemne. Uruchamiając zmysł haptyczny poprzez interakcję dotykową z futrem sprawiamy, że zaczynamy odkrywać nowe wymiary doświadczania otaczającego nas świata. To swojego rodzaju terapia, która jest potrzebna, ponieważ pozwala na czerpanie prostej przyjemności z wykonywania mechanicznej czynności, jaką jest głaskanie futra. Dodatkowo sama przeskalowana forma będąca nietypową interpretacją normalnego plecaka wzbudza uśmiech. I o to właśnie chodzi! Moda powinna byćtraktowana kompleksowo i wzbudzać emocje – najlepiej te pozytywne – dodaje.

Cały koncept marki krąży nie tylko wokół samego futra, ale także wokół dostarczania użytkownikom przyjemnych wrażeń dotykowych, dlatego projektantka nie wyklucza korzystania z innych materiałów, które są miłe w dotyku. – MIMA MIMA z pewnością będzie się rozwijać o nowe akcesoria, a nawet ubrania. Futro jest wpisane w DNA marki, więc z pewnością pojawią się kolejne wariacje na jego temat.

Jak się okazuje, trend na futerka ma się utrzymać przez cały okres wiosenny. Kamila bardzo by chciała, żeby moda na puchate, futrzane ubrania i akcesoria była postrzegana jako ponadsezonowa. – Uwielbiam, kiedy ludzie nie zamykają swojego stylu w sztywnych ramach dyktowanych przez okrutną machinę modową. Futro kojarzy się z okresem zimowym, ale nie widzę przeszkód, by nosić je także latem. Szczególnie, gdy jest ono elementem akcesoriów, a nie płaszczy, które ciężko jest nosić latem chociażby ze względów praktycznych.

Marka MIMA MIMA doskonale wpisuje się w trend na bycie „kidultem”. To ktoś, kto odrzuca normy rządzące światem dorosłych na rzecz niczym nieskrępowanej swobody wyboru i dystansu do siebie i swojego stylu. To ogólnoświatowy trend. Popularna sieciówka Zara wprowadziła właśnie futerkowe torebki, a polski duet Dvojka w kolekcji „Wes” zestawia kolorowe frędzle z zabawnymi kształtami wyciętymi z tkanin, takich jak bawełna czy wełna.

Natalia Ros

Skomentuj


Skomentuj artykuł za pomocą konta Facebook
Skomentuj artykuł bezpośrednio
Powrót na górę