Logo
 Wydrukuj tę stronę

Nasza muzyka to mieszanka wielu wpływów. Gramy dla wszystkich

Trio Marcina Maseckiego Trio Marcina Maseckiego

Z Marcinem Maseckim, polskim pianistą, wykonującym muzykę jazzową i poważną, który wystąpi w ramach Polish Jazz London Series, rozmawia Marta Bielawska-Borowiak.

Kiedy pierwszy raz pan poczuł miłość do muzyki?

 – Ojciec, muzyk, uczył mnie muzyki od trzeciego roku życia. Pierwszy raz uświadomiłem sobie, że muzyka jest dla mnie czymś więcej, podczas wycieczki do Disneylandu, gdzie usłyszałem pianistę w barze wersternowym i chciałem natychmiast stać się nim.

A dlaczego jazz?

 – W jazzie i muzyce improwizowanej zakochałem się właśnie wtedy. Równolegle kształciłem się w tradycji klasycznej.

Co jest ważniejsze dla muzyka jazzowego – talent czy lata nauki i ciężka praca włożona w rozwój?

 – Nie da się odpowiedzieć na to pytanie. Dla każdego muzyka talent i praca uzupełniają się. Jedno nie istnieje bez drugiego.

Gdy pan komponuje, tworzy muzykę, to wszystko pojawia się nagle? Potrzebny jest jakiś bodziec? Czy może proces twórczy musi dojrzewać długo?

 – Pomysły przychodzą do mnie najczęściej kiedy zasypiam. Czasem jest to niewygodne, gdyż chciałbym już zamknąć dzień, a muszę co chwila latać do partytury i notować. Często też przychodzą do mnie pomysły w ruchu, kiedy biegam albo spaceruję. Dobrze też działa zbliżający się dead line. 

Nie pierwszy raz jest pan związany z Londynem. Już w 2007 roku rozpoczął pan w tym mieście pracę nad nagraniem Kunst der Fuge Johanna Sebastiana Bacha. Ten projekt spektakularnie ewoluował. Jak pan to wspomina?

 – To była piękna przygoda z enigmatycznym dziełem. Długo szukałem do niego klucza. W Londynie nagrywałem poszczególne fugi na pianinie elektrycznym Wurlitzera z lat 60-tych. Ostatecznie zdecydowałem się na rejestrację dyktafonem starego fortepianu. Na początku chciałem pominąć wytwórnie wydawniczą, zbierać cegiełki od słuchaczy i na koniec wysyłać im pocztą płyty. Później zdecydowałem się jednak na niezależną wytwórnię warszawską Lado ABC. Dzięki czemu płyta mogła znaleźć się w sklepach. A wszyscy udziałowcy i tak dostali płyty. 

Tym razem zagra pan w ramach Polish Jazz London Series, po raz pierwszy ze swoim Trio. Wszystko po to, by przybliżyć polski jazz tutejszym Polakom, i nie tylko. Jakie emocje panu towarzyszą w związku z tym projektem?

 – Nie jedziemy do Londynu z misją przybliżenia polskiego jazzu Polakom londyńskim. Gramy dla wszystkich. Nasza muzyka to mieszanka wielu wpływów. Wychowaliśmy się na amerykańskim jazzie. Ale nie tylko. Usłyszeć można w naszej muzyce etiopski folklor, włoski pop i polskie oberki. A nasz basista gra na bałałajce kontrabasowej, instrumencie rosyjskim.

Czym dla pana jest eksperymentowanie i improwizacja w muzyce?

 – Bycie sobą w relacji z publicznością i innymi muzykami z którymi dzielę scenę to największy eksperyment i permanentna improwizacja. To wymaga odwagi i nieustannej pielęgnacji.

Jaki projekt był dla pana najważniejszy? Który budzi najlepsze wspomnienia?

 – Jeden z najbliższych mi projektów do tej pory to orkiestra dęta "Polonezy". Był do dziewięcioosobowy zespół, na który napisałem serię polonezów. Powstał w 2010. Byłem z niego bardzo dumny i pokładałem w nim duże nadzieje. Myślałem, że łącząc tradycje jazzową, folkową i klasyczną będziemy w stanie dotrzeć do szerokiej publiczności. Okazało się jednak, że muzyka ta była zbyt trudna. Nie dało się jej umieścić w żadnej szufladce. Czasami eksperymenty nie wypalają. 

Jakie są pana muzyczne plany na najbliższy czas?

 – Mam teraz dwa zespoły. Trio  oraz Jazzband Młynarski-Masecki. Z tym drugim wydajemy płytę w październiku. W Trio chcę wydać płytę na początku 2020. Oprócz tego jestem rezydentem artystycznym w Filharmonii Szczecińskiej, oraz prowadzę cykl comiesięcznych koncertów poświęconych urodzinom znanych kompozytorów w warszawskim Teatrze Studio. Równolegle piszę muzykę do dwóch filmów. W 2020 planuję serię koncertów z barokową orkiestrą Capella Cracoviensis. Tak to wygląda na chwilę obecną.

-------------------------------------------------

Marcin Masecki  – polski pianista, kompozytor i aranżer, poruszający się pomiędzy jazzem, muzyką klasyczną i eksperymentalną. Związany był z tysiącem projektów. Skomponował muzykę do filmu ‘Zimna Wojna’ Pawła Pawlikowskiego, który wygrał Cannes festiwal w 2018r. Bukareszcie, oraz Oxen. W 1998 roku nagrał płytę Tribute to Marek & Wacek z Andrzejem Jagodzińskim. Współpracował m.in. z takimi artystami jak: Tomasz Stańko, George Garzone, Hal Crook, Dave Samuels, Michał Urbaniak, Wojciech Waglewski, Reni Jusis.

Premierowe wykonanie utworów jazzowego Tria Marcina Maseckiego w Londynie odbędzie się podczas koncertu 16 Sierpnia.

Zobacz także:

© Goniec.com