Menu


Wiosna w malarstwie polskim cz 2

Wiosna w malarstwie polskim cz 2

Ożywione ćwierkanie ptaków, ciepło słonecznych promieni, pędzące po błękitnym niebie chmury, nowe pokłady energii i nowe nadzieje... jak tu nie kochać wiosny? Z pewnością lubili ją polscy artyści przełomu XIX i XX wieku. Poniżej krótkie zestawienie ich obrazów z wiosną w roli głównej.

Do kategorii tej zaliczyć można akwarelę Podmuchy wiosenne Witolda Wojtkiewicza (1879-1909). Artysta przedstawił na niej dzieci w – jak to zwykle u niego bywa – zupełnie nie-dziecięcych sytuacjach i kontekstach. Głównymi bohaterami rozgrywającego się na obrazie dramatu są chłopiec i dziewczynka. Tego pierwszego niewidzialna siła – tytułowy wiosenny podmuch – pcha wprost ku dziewczynce. Ona odchyla się wyciągając ręce w obronnym geście, ale nie jest w stanie uciec, w przeciwieństwie do swoich towarzyszek. Na twarzy obojga maluje się przestrach i dezorientacja wobec nieznanej im mocy – budzącego się wraz z wiosną erotyzmu. Malując tę scenę Wojtkiewicz pozostawał pod wpływem teorii Stanisława Przybyszewskiego, który w popędzie płciowym widział energię napędzającą świat, a jednocześnie wyniszczającą jednostkę. Obserwujemy więc moment nieświadomej przemiany dziewczynki w przyciągającą i niszczącą mężczyzn femme fatale. Zastosowanie delikatnych, rozmytych plam koloru odziera sytuację z realizmu, przenosząc w sferę sennych majaków.

Fot.10. Witold Wojtkiewicz, Podmuchy wiosenne, 1905, Muzeum Narodowe w Warszawie

Wątek budzącej seksualności i wpływy Przybyszewskiego pojawiają się także na obrazie Wiosna Wojciecha Weissa (1875-1950). Na pierwszym planie widzimy nagiego chłopca trzymającego gałązki z baziami. Stoi z lekko przymkniętymi oczyma, jakby wsłuchiwał się w naturę. Jak pisał Stanisław Lack, jest „(...) to dziwna chwila w przyrodzie, chwila, w której wszystko szmerami wykluwa się i dąży ku światłu, w której na miljardową część sekundy następuje jakiś zastój, obłęd, obłąkanie, jakieś rozpaczne i ciężkie bez wyjścia, ponad którem niebo jaśnienie niepokalanie czystą i przejrzystą gazą, przenikające rosą i świeżością: teraz wszystko nagle zawisło w przestworzach i już w gruzy się rozwali, pogrąży w gęstwach ciemności”. Chłopiec sam jest częścią natury, co podkreśla jego poza dopasowana do kształtów widocznych w tle drzew. Zgodnie z rytmem przyrody następuje jego przebudzenie. Erotyczny kontekst podkreślają widoczne w tle postacie: naga kobieta uciekająca przed faunem.

Fot.11. Wojciech Weiss, Wiosna, 1898, Muzeum Narodowe w Warszawie

Wiosna życia

Dzieci kojarzono z wiosną ze względu na ich młodość i witalność. Tak jest na przykład u Wlastimila Hofmana (1881-1970). Ten nieodrodny uczeń Jacka Malczewskiego akcję swoich obrazów umieszczał na polskiej wsi, wprowadzając w swojskie otoczenie postaci fantastyczne lub wątki religijne. Chcąc ukazać wiosnę sięgnął po zaczerpnięty od swojego nauczyciela motyw małego fauna. Siedzi on zamyślony na murku wśród bezlistnych gałęzi, pod pochmurnym niebem. W skupieniu przygląda się wyciągniętemu z budki pisklakowi, który jest zwiastunem nadchodzącej pory roku.

Fot.12. Wlastimil Hofman, Wiosna, 1918 olej, płótno, Muzeum Narodowe w Krakowie

Również na projekcie witraża autorstwa Kazimierza Sichulskiego (1879-1942) dzieci odgrywają główną rolę. Praca została skomponowana jak tryptyk. Artysta lubił to rozwiązanie budzące skojarzenia z dawnymi ołtarzami. W tym przypadku w centrum nie znajdują się jednak święci, a dwie spoglądające w górę dziewczynki. Starsza trzyma młodszą za ramiona. W bocznych częściach umieszczeni zostali dwaj chłopcy z rękami złożonymi do modlitwy, także wpatrzeni w niebo. Sichulski, podobnie jak Szymanowski, należał do miłośników huculskiego folkloru. Dzieci ubrane są więc w stroje typowe dla karpackich górali. Otaczają je stylizowane, polne kwiaty: malwy, lilie, dmuchawce. Gesty dzieci oraz zastosowanie formy tryptyku wskazują, że Sichulski traktował wiosnę jak sacrum, rokrocznie powtarzający się cud, który za każdym razem zasługuje na nabożny zachwyt.