Menu


Szczepionka na koronawirusa: czy podasz ją dziecku?

  • Napisane przez  Małgorzata Mroczkowska
Małgorzata Mroczkowska Małgorzata Mroczkowska

Dyskusje dotyczące rozwoju obecnej pandemii nie milkną. Rządy wszystkich państw robią co mogą, by jak najszybciej znaleźć lekarstwo na koronawirusa.

Tylko wynalezienie szczepionki gwarantuje nam bezpieczeństwo, tak jak było to w przypadku gruźlicy czy polio. Tylko czy każdy z nas jest na to gotowy?

Jeszcze nie tak dawno temu ruch anty szczepionkowy, który twierdził, że szczepionki wywołują na przykład autyzm miał się całkiem dobrze. Rodzice należący do tego ruchu głośno krzyczeli o skutkach ubocznych szczepień. Lekarze zaprzeczali temu mówiąc zgodnie, że szczepienia są potrzebne i to nawet w czasach, kiedy gruźlica, czy polio praktycznie już nie istnieje. Ruchy anty szczepionkowe miały w tej kwestii inne zdanie.

I oto przyszedł rok 2020, a wraz z nim koronawirus, który rozłożył świat na łopatki. Co się stało z ruchem anty szczepionkowym? Dziwnie zamilkł. Nie był już tak aktywny, jak wcześniej. Wszyscy byliśmy i nadal jesteśmy przerażeni nowym wirusem. Obecnie coraz częściej mówi się o tym, że tylko szczepionka na koronawirusa zagwarantuje nam względne bezpieczeństwo. Co więcej, są rodzice, którzy już piszą petycje do premiera Borysa Johnsona w sprawie otwarcia szkół. Jedna z petycji zakłada na przykład, że dopóki nie będzie szczepionki, posyłanie dzieci do szkół jest wielkim ryzykiem i narażeniem ich zdrowia i życia.

Tak więc większość rodziców jest zdecydowanie za tym, by szczepionkę wynaleziono. Co na to ruchy anty szczepionkowe? Otóż obecnie zauważane jest zjawisko wybudzania się tego ruchu z letargu, w jakim trwały przez ostatnie tygodnie.

Na jednej z takich grup w Wielkiej Brytanii ktoś napisał, że rząd brytyjski po cichu i bez rozgłosu przegłosował ustawę, na mocy której od tej chwili szczepienia będą obowiązkowe i nie ma możliwości odmówienia. Wiadomość ta spowodowała całą masę komentarzy oburzonych polskich rodziców. No bo, jak to? Ktoś, czyli rząd będzie podejmował decyzje za rodzica? To się nie godzi w wolnym kraju przecież! To nie Korea, ani Chiny! Jedna z matek napisała, że jeśli to prawda, to ona w takim razie wraca do Polski. Pytanie tylko, czy w Polsce nie będzie podobnie? W końcu cały świat stawia obecnie zmasowany atak przeciwko koronawirusowi i jest duże prawdopodobieństwo, że wszystkie kraje będą działać w podobny sposób. A jedynym skutecznym sposobem walki z tym wirusem jest szczepionka.

Co jednak mają zrobić rodzice dzieci, które, jak twierdzą do dzisiejszego dnia walczą ze skutkami poprzednich szczepień? Jedna z matek napisała wprost: „Nie ma takiej opcji, żeby jakiś rząd szczepił mi moje własne dzieci. Nie pozwolę! Na księżyc wyjedziemy, a nie damy zmarnować dzieci!”. Co ciekawe jej wypowiedź dostała mnóstwo lajków od innych członków grupy, co oznacza, że większość się z nią zgadza. Ktoś inny dopisał, że nie mają prawa zmuszać nas do szczepień. Ile w tym jest prawdy?

Zastanówmy się, ile jest warte ludzkie życie? Ile warte jest zdrowe społeczeństwo? Jak wiadomo nawet przyjmowanie paracetamolu, który jest lekiem ogólnie dostępnym bez recept niesie w sobie skutki uboczne. Małe, a nawet minimalne, ale takie skutki mogą wystąpić. Czy to jednak ma oznaczać, że nie wolno go przyjmować? Przecież większość z nas go łyka i nic nam nie jest.

Co zatem zrobimy, kiedy w końcu szczepionka będzie gotowa? Nasuwa się kolejne pytanie: czy jesteśmy na taką szczepionkę gotowi? Czy rozumiemy, o co w tym wszystkim chodzi, czy jednak potrzebujemy edukacji w tym temacie?

Wydaje mi się, że większość rodziców czerpie wiedzę z internetu i od koleżanek, które poinformowały się u doskonałego źródła, nieznanego co prawda, ale doskonałego. Żyjemy w czasach, w których modelka, czy aktorka na swoim Instagramie sprzedaje mądrości z koszyka i ludzie bardziej ufają jej niż lekarzowi w przychodni. Jak w takiej sytuacji to wszystko ogarnąć i uratować ludzkość przed zagładą? Przecież kolejny wirus, czy choroba zakaźna może stać już za rogiem? 

Oczywiście zawsze znajdzie się grupa w społeczeństwie, która uparcie będzie leczyć nawet raka naparem z mleczu polnego. Różnica jednak jest taka, że rakiem się nie zarazimy. A osoba, która nie podda się szczepieniu może zarazić dziesiątki innych. I co wtedy?

Najtrudniej być mądrym wśród idiotów, z których każdy jeden ma się za mędrca. Zmusić do szczepień chyba się nie da. A może czeka nas zmiana nawet w tej kwestii? Zobaczymy.

 

(Małgorzata Mroczkowska)

Powrót na górę