Menu



Karol Świderski i kompania. Reprezentanci Polski z golem w debiucie

  • Napisane przez  laczynaspilka.pl
Karol Świderski i kompania. Reprezentanci Polski z golem w debiucie http://rawia.pl/2019/01/karol-swiderski-w-paok-u-saloniki/

Gdy Karol Świderski zdobył bramkę w spotkaniu z Andorą, stał się 72. zawodnikiem w historii reprezentacji Polski, który w swoim debiutanckim spotkaniu cieszył się z gola. Gdy cofniemy się pamięcią do dawnych i mniej odległych lat, możemy znaleźć wielu świetnych piłkarzy, którzy w ten sposób rozpoczęli pisać swój rozdział w kadrze narodowej.

Pierwszym piłkarzem, który strzelił gola już w debiucie, był Józef Garbień. Losy reprezentacji Polski, podobnie jak całego kraju, w kolejnych latach były bardzo zawiłe. Nie może więc dziwić fakt, że kolejni zawodnicy, którzy okrasili swój debiut bramką, nie stali się legendami kadry narodowej. Dopiero Włodzimierz Lubański stał się piłkarzem, na którym przez lata opierała się gra biało-czerwonych. Były już rekordzista pod względem liczby strzelonych w koszulce z orłem na piersi goli po raz pierwszy trafił do siatki w swoim premierowym występie. 4 września 1963 roku Polacy rozgromili Norwegię aż 9:0, a Lubański cieszył się ze zdobytej bramki. W kolejnych latach zapisywał kolejne piękne strony historii kadry narodowej. Karierę zakończył z dorobkiem 75 występów w koszulce z orłem na piersi, w których strzelił 48 goli. Jego rekord po wielu latach pobił dopiero Robert Lewandowski. Lubański był wielkim idolem kibiców w latach 60. i 70. – zdobył z kadrą mistrzostwo olimpijskie w Monachium (1972), wziął też udział w mistrzostwach świata w Argentynie (1978). Jego karierę zahamowała niestety kontuzja, której doznał w meczu z Anglią w kwalifikacjach mistrzostw świata 1974.

Znaczącymi postaciami, które zdobywały bramki w debiucie, byli również Zygfryd Szołtysik i Henryk Kasperczak. Obaj nigdy nie zagrali razem w kadrze narodowej, ale mogą pochwalić się wielkimi sukcesami. Szołtysik sięgnął po mistrzostwo olimpijskie w Monachium, a Kasperczak – wicemistrzostwo olimpijskie w Montrealu (1976) oraz trzecie miejsce mistrzostw świata (1974). Pierwszy z nich debiutował razem ze wspomnianym wcześniej Lubańskim, a na wstępie zdobył dwie bramki w starciu z Norwegią. Kasperczak natomiast strzelił gola w potyczce z USA, 3 sierpnia 1973 roku.

Przełom lat 70. i 80. również wykreował swoich bohaterów. Z pewnością należeli do nich Adam Nawałka i Stefan Majewski, którzy także swoją reprezentacyjną karierę rozpoczęli od zdobytej bramki. Nawałka trafił do siatki w meczu z Węgrami i był to jego jedyny gol w narodowych barwach. Trzeba jednak pamiętać, że jego karierę w dużej mierze zahamowały kontuzje. Problemów ze zdrowiem nie miał natomiast Majewski. Obecny dyrektor sportowy PZPN swój dorobek bramkowy otworzył 30 sierpnia 1978 roku w potyczce z USA, a później dołożył do tego jeszcze trzy gole. Może pochwalić się także medalem mistrzostw świata, wywalczonym w 1982 roku w Hiszpanii.

Przed mundialem w Hiszpanii debiut okraszony golem zanotował Dariusz Dziekanowski. Ówczesny napastnik Gwardii Warszawa 15 listopada 1981 roku pokonał bramkarza Malty. Na mistrzostwa do Hiszpanii nie pojechał, ale cztery lata później znalazł się w kadrze na turniej w Meksyku. W tym samym zespole występował również Ryszard Tarasiewicz. 58-krotny reprezentant kraju w swym premierowym meczu w koszulce z orłem na piersi znalazł drogę do siatki Norwegów. W kolejnych latach z gola w narodowych barwach cieszył się jeszcze ośmiokrotnie.

Na kolejny występ w mistrzostwach świata Polacy musieli czekać szesnaście lat. W tym czasie w debiucie bramkę zdobyło jedenastu piłkarzy. Wśród nich znaleźli się między innymi Wojciech Kowalczyk, Mirosław Trzeciak i Tomasz Rząsa. Kibiców najbardziej elektryzował jednak chyba debiut Emmanuela Olisadebe. Naturalizowany Nigeryjczyk miał pomóc biało-czerwonym przełamać niemoc i wywalczyć awans do mistrzostw świata w Korei Południowej i Japonii. Wejście do kadry miał znakomite – już w pierwszym starciu, z Rumunią, znalazł się na liście strzelców. Później stał się jednym z liderów zespołu prowadzonego przez Jerzego Engela, a drużyna zakwalifikowała się na mundial.

W następnych latach z bramki w debiucie mogli cieszyć się między innymi Paweł Brożek, Radosław Matusiak, Kamil Glik czy Ludovic Obraniak. Dla polskiego futbolu szczególne znaczenie ma jednak 10 września 2008 roku. Biało-czerwoni pod wodzą Leo Beenhakkera mierzyli się wówczas z San Marino. W drugiej połowie spotkania na murawie pojawił się nie kto inny niż Robert Lewandowski, który swój debiut okrasił golem. Co było później, wszyscy doskonale wiedzą. „Lewy” stał się niekwestionowanym liderem drużyny narodowej, a obecnie ma na koncie najwięcej występów (118) i najwięcej bramek (66). A wszystko zaczęło się od gola w debiucie gdzieś w Serravalle…

Powrót na górę