Menu


Przez Turcję do reprezentacji. Powrót Michała Pazdana

Przez Turcję do reprezentacji. Powrót Michała Pazdana

Michał Pazdan odżył po zmianie klubu w zimowym okienku transferowym. Legię Warszawa zamienił na MKE Ankaragucu i w tureckiej ekstraklasie gra regularnie, zbierając bardzo pochlebne opinie. Dobrą formę 31-letnego obrońcy docenił również selekcjoner Jerzy Brzęczek i powołał do reprezentacji na mecze eliminacji mistrzostw Europy 2020 z Austrią i Łotwą.

260 – tyle dni minęło od ostatniego występu Michała Pazdana w drużynie narodowej. Urodzony w Krakowie zawodnik zagrał przez 80. minut w drugim meczu fazy grupowej mistrzostw świata z Kolumbią w Kazaniu (0:3). Następnie zastąpił go wracający do zdrowia Kamil Glik, który w ostatnim dla nas spotkaniu mundialu, z Japonią (1:0), stworzył duet środkowych obrońców z Janem Bednarkiem.

Nikt nie spodziewał się jednak wtedy, że Pazdan, dotychczasowy lider biało-czerwonej defensywy, na kolejne powołanie do reprezentacji będzie czekał ponad osiem miesięcy. – Na pewno nie rezygnujemy z Michała. Wręcz przeciwnie – bardzo na niego liczymy i wierzymy, że niedługo do nas dołączy. Najpierw musi jednak ustabilizować swoją sytuację w Legii – wyjaśniał przy okazji swoich pierwszych powołań, w których zabrakło nominacji dla Pazdana, selekcjoner Jerzy Brzęczek.

Jesienią w Legii występował jednak sporadycznie. Ostatni mecz ligowy zaliczył 2 września, a potem były tylko dwa występy w Pucharze Polski. Trener Ricardo Sa Pinto nie widział dla bohatera EURO 2016 miejsca w pierwszym składzie.

– Znam swoją wartość. Gdybym wcześniej nie grał za wiele, byłoby mi łatwiej się z tym pogodzić. Ale jeżeli w ostatnich latach ciągle występujesz w pierwszym składzie, dwa razy wybierają cię najlepszym obrońcą ligi, nie jest łatwo nagle zostać trzecim czy czwartym stoperem. Trener Sa Pinto ma tak, że wszystko musi zależeć od niego i trzeba się do tego dostosować. Bycie piłkarzem numer 15 czy 16 mi jednak nie pasuje. Nie mam też tylu lat, by powiedzieć sobie, że kończę z poważnym graniem w piłkę – opowiadał w rozmowie z „Przeglądem Sportowym” Pazdan, który zimą postanowił opuścić Łazienkowską po trzech i pół roku.

31-letni obrońca podpisał obowiązujący do 30 czerwca 2020 roku kontrakt z MKE Ankaragucu. W tureckim klubie został powitany jak superbohater i bardzo szybko wywalczył miejsce w podstawowym składzie, odmieniając przy okazji słabą dotychczas postawę klubu z Eryaman Stadium. Z Pazdanem w „jedenastce” MKE Ankaragucu wygrało trzy z pięciu ostatnich meczów ligowych i dwa razy bezbramkowo zremisowało. Polak we wszystkich spotkaniach grał po pełne 90 minut, a w debiucie z Kasimpasą zaliczył jeszcze asystę. Ankara awansowała z kolei o dwa miejsce w tabeli tureckiej Super Lig i oddaliła się od strefy spadkowej na cztery punkty. Nic dziwnego, że Pazdan jest bardzo chwalony przed media nad Bosforem.

– Przepracowałem pełny okres przygotowawczy, co dla mnie jest bardzo ważne. Dlatego w Turcji mogłem z marszu wejść do zespołu, nie tracić czasu na zajmowanie się innymi sprawami. Kiedy uporałem się z dolegliwościami zdrowotnymi, po prostu odżyłem i czuję się swobodnie – wyjaśnił w rozmowie z „Super Expressem” Pazdan, który teraz będzie miał również szansę wrócić do gry w reprezentacji.

Skomentuj


Skomentuj artykuł za pomocą konta Facebook
Skomentuj artykuł bezpośrednio
Powrót na górę