Menu


Jerzy Brzęczek: Trzeba mówić o konkretach, a nie rzucać frazesami

Jerzy Brzęczek: Trzeba mówić o konkretach, a nie rzucać frazesami

Selekcjoner Jerzy Brzęczek ma już za sobą dwa mecze w nowej roli – Polacy pod jego wodzą zremisowali z Włochami oraz Irlandią. To dobry moment, by porozmawiać o pierwszych wrażeniach i przemyśleniach. – Trudno wprowadzić twardą zasadę „nie powołujemy tych, którzy nie grają”. Musielibyśmy nie powołać trzech-czterech zawodników, którzy grali w meczach z Włochami i Irlandią w podstawowym składzie. Moim zdaniem nas na to nie stać – przyznaje trener reprezentacji Polski.

O pierwszym zgrupowaniu:

– To będzie reprezentacja nie Jerzego Brzęczka, a Polski. Mnie i sztabowi szkoleniowemu zależy na tym, by ta drużyna była silna i grała skutecznie. Podsumowując krótko pierwsze zgrupowanie i dwa spotkania, które rozegraliśmy, mogę powiedzieć, że jestem zadowolony z tego, co się wydarzyło. Przyznam wręcz, że jesteśmy nieco dalej, niż oczekiwałem. Z różnych względów, nie tylko czysto piłkarskich, boiskowych, ale również atmosfery w zespole. Myślałem, że pewne sprawy będą trwały nieco dłużej. Tymczasem udało się to wypracować dużo szybciej i to mnie bardzo cieszy.

– Ta część zawodników, która brała udział w mistrzostwach świata, była bardzo rozczarowana tym, co się podczas nich wydarzyło. Już od pierwszego naszego spotkania dało się dostrzec sportową złość i chęć udowodnienia, że mimo niepowodzenia, nie jesteśmy tacy słabi. W połączeniu z zawodnikami, którzy wracają do kadry oraz debiutantami, zaczęło to wytwarzać bardzo pozytywną atmosferę. Było nieco luzu i swobody, ale oczywiście najważniejsza była koncentracja na treningach i skupienie się na celu.

O meczach z Irlandią i Włochami:

–  Już przed spotkaniem mówiłem, że to będą dwa zupełnie różne mecze. Irlandczycy i Włosi prezentują zupełnie inny styl gry. W Bolonii mieliśmy swój plan taktyczny, wiedzieliśmy, że większość okazji będziemy kreować po kontratakach. To zawsze lepiej wygląda, bo akcje są dynamiczne. Wiem, że w pierwszym spotkaniu nie do końca wykorzystaliśmy odbiory. Gdybyśmy czasami byli nieco dokładniejsi w ostatnim podaniu i skuteczniejsi pod bramką, zapewne wygralibyśmy to starcie. Popełniliśmy błąd, na który nie mogliśmy sobie pozwolić prowadząc na wyjeździe z takim rywalem. Otworzyliśmy się, zaatakowaliśmy praktycznie siódemką zawodników, zostawiając przeciwnikowi sporo przestrzeni. Kuba Błaszczykowski też nie powinien się tak zachować, należało po prostu odprowadzić zawodnika w boczny sektor, poza pole karne, ale ten faul był konsekwencją wcześniejszych zdarzeń i braku wyrachowania. Pewien niedosyt pozostał.

–  Jeśli chodzi natomiast o mecz we Wrocławiu, każdy chciałby, byśmy wykreowali sobie więcej sytuacji bramkowych, by gra była płynniejsza. Wiele osób było zaskoczonych, że okazywałem zadowolenie z występu, ale jako sztab szkoleniowy zwracaliśmy uwagę na nieco inne kwestie, niż większość obserwatorów. Większość akcji ofensywnych w pierwszej połowie przeprowadziliśmy lewą stroną. Z prawej strony wyszły dwa dośrodkowania, które okazały się bardzo groźne. W ataku pozycyjnym zazwyczaj będziemy grali wolno i wszerz boiska. To kwestia przyspieszenia w odpowiednim momencie. Musieliśmy też bardzo szybko zareagować na inną taktykę Irlandczyków, niż się spodziewaliśmy. W drugiej połowie utrzymywaliśmy się przy piłce i stwarzaliśmy sobie więcej sytuacji. Zwracaliśmy też uwagę na poruszanie się taktyczne, bo to bardzo ważny element futbolu. W pierwszej części meczu niezbyt dobrze się ustawialiśmy, zbyt szybko uciekaliśmy ze stref. W pewnych momentach jedyną opcją było rozgrywanie piłki do tyłu, przez obrońców lub bramkarza. W drugiej połowie graliśmy inaczej. Zdobyta bramka była konsekwencją rozgrywania ataku pozycyjnego i przyspieszenia we właściwym momencie. W takich sytuacjach, gdy rywal jest cofnięty, nie ma sensu zagrywanie dłuższych piłek, bo nie stworzylibyśmy żadnej sytuacji. Trener nie może więc patrzeć na mecz tak, jak kibice, emocjonalnie.

–  Jestem też zadowolony z naszego zachowania po stracie piłki. Przeciwnicy nie wychodzili z kontratakami, bo byliśmy ustawieni wysoko i szybko odbieraliśmy znów futbolówkę. To niuanse, na które ludzie często nie zwracają uwagi, a trenerzy muszą to widzieć. To niuanse które decydują, czy ta drużyna się rozwinie, czy nie. Mówiłem, że w tym zespole jest wiele jakości, ale na zgrupowaniach nie ma zbyt wiele czasu. Rozmawiałem na przykład z Bartkiem Bereszyńskim. Jego drużyna klubowa trzy razy w tygodniu skupia się na treningach na taktyce. My nie możemy się sfokusować jedynie na tym, bo mamy jeszcze stałe fragmenty gry, rozwiązania w ofensywie, defensywie, trzeba wprowadzać pewne schematy, które muszą zacząć funkcjonować. Rzucić można każde hasło, ale gdy ktoś zacznie dyskutować nie na podstawie frazesów, a konkretów, wygląda to nieco inaczej.

O rotacjach na pozycji skrzydłowego pomiędzy Rafałem Kurzawą a Jakubem Błaszczykowskim:

– Odwrócenie stron funkcjonowania tych zawodników miało swoje powody. Z kwestii taktycznej chciałem, by Kuba pomagał w tym aspekcie Arkowi Recy. Zdawałem sobie sprawę, że dla tego drugiego debiut jest wielkim przeżyciem. Chciałem mu więc dać pewne wsparcie. Innym powodem był wariant ofensywny, gdy boczni pomocnicy wchodzą na „półpozycję”, a boczni obrońcy grają szerzej. Wchodząc do środka Rafał mógł zrobić lepszy użytek ze swojej lewej nogi. W pierwszej połowie chciał aż za dużo biegać, zamykał sobie strefę i utrudniał sytuację. Przez to nie pomagał we właściwym rozegraniu ataku pozycyjnego. Staraliśmy się to korygować w trakcie meczu, jednak wiadomo, że zawodnik nie wszystko usłyszy. Nakładamy pewne założenia przed spotkaniem, w przerwie również możemy jeszcze kilka słów na ten temat powiedzieć.

O organizacji zgrupowań:

– Dla mnie każde zgrupowanie reprezentacji będzie okazją do obserwacji i zbierania nowych doświadczeń. Mamy świadomość, że czasu nie mamy zbyt wiele. Przed nami spotkania z Portugalią i Włochami, a na tę chwilę kilkunastu zawodników ma w terminarzu swoje mecze ligowe w niedzielę. Przyjadą w poniedziałek, we wtorek będzie praktycznie tylko rozruch i lekki trening, a w środę rozruch przedmeczowy. Dla nas będzie to też okazja do sprawdzenia, jak drużyna reaguje na taką sytuację. Zmierzymy się z dwoma bardzo silnymi przeciwnikami w odstępie trzech dni.

O zależności gra w klubie – powołania do reprezentacji:

– Odpowiedzmy sobie na pytanie – czy możemy pozwolić sobie na to, by całkowicie zrezygnować z zawodników, którzy nie grają regularnie w klubach? Przykładem może być Janek Bednarek. Czy mimo tego, że nie występuje w każdym meczu Southampton, zagrał źle w spotkaniach kadry i czy możemy go lekką ręką odrzucić? Przeanalizujmy, czy mamy ludzi, którzy mogą wskoczyć w miejsce takich piłkarzy i zastąpić ich na tym samym poziomie? Oczywiście, problemem jest to, że niektórzy nie grają regularnie i będziemy zastanawiać się, czy aby na pewno wszyscy znajdujący się w takiej sytuacji będą powoływani. Przy pierwszym zgrupowaniu nie było to aż tak istotne, bo dopiero co skończył się okres przygotowawczy. Poza Rafałem Kurzawą i Kamilem Grosickim, którym on nieco uciekł, nie było więc problemu z gotowością do gry. Każdy następny miesiąc bez gry będzie jednak pogłębiał kłopot. Zastanawiamy się, jak to będziemy rozwiązywać. Trudno wprowadzić twardą zasadę „nie powołujemy tych, którzy nie grają”. Musielibyśmy nie powołać trzech-czterech zawodników, którzy grali w meczach z Włochami i Irlandią w podstawowym składzie. Moim zdaniem nas na to nie stać. To kwestia wyczucia i odpowiedniej decyzji przy powołaniach. Na pewno nie deklaruję, że ktoś na sto procent nie będzie grał. To byłoby niepoważne, bo zdarzają się różne sytuacje. Wiele zależy też od doświadczenia danego zawodnika. Młodzi w takim układzie mają dużo trudniej. Ustaliliśmy, że powołania będziemy wysyłać tydzień przed rozpoczęciem zgrupowania.

O poziomie zawodników z polskiej ekstraklasy:

– Wszystko dobrze funkcjonowało jako całość, nie widzieliśmy wielkich różnic pomiędzy nimi a zawodnikami występującymi na co dzień w klubach zagranicznych. Ci drudzy, którzy nowo powołanych zawodników widzieli po raz pierwszy, byli pozytywnie zaskoczeni ich poziomem. Nie ma więc z tym najmniejszego problemu.

O rotacjach w kadrze:

– Mam już swoje przemyślenia. Na pewno będą korekty w składzie. Pragnę jednak zaznaczyć, że pominięcie przy kolejnych powołaniach nie oznacza, że ktoś się nie sprawdził. Nie będzie już takiej sytuacji, gdy będzie wielu debiutantów, ale nie wykluczamy zmian. U niektórych zawodników są takie elementy w ich boiskowym zachowaniu, które musimy niewątpliwie poprawić dla dobra drużyny. Mamy przygotowaną analizę i wkrótce dowiedzą się, co było naszym zdaniem dobre, a co złe. Nawet w naszej lidze są zawodnicy, którzy znajdują się w kręgu zainteresowań. Tak samo jest z kadrą U-21, którą w październiku czekają dwa kluczowe mecze kwalifikacji mistrzostw Europy. Tam też są piłkarze, których mamy pod obserwacją, ale nie będziemy chcieli ich na razie zabierać. Dla nich przyjdzie czas na pierwszą reprezentację.

O Thiago Cionku:

– Statystyki Thiago w defensywie i jego gra jako obrońcy na pewno są bardzo dobre. Dochodzi jednak do tego strategia i filozofia funkcjonowania zespołu. Nie powiedzieliśmy nigdy: koniec z takim i takim zawodnikiem, bo życie pisze różne scenariusze. Na dziś jego charakterystyka w zakresie kreowania akcji i wyprowadzania piłki nie daje nam bezpieczeństwa w rozegraniu. Thiago na pewno jest bardzo skuteczny w bezpośrednich pojedynkach, ale to nie wszystko. Grywał na różnych pozycjach w obronie, ale mówiąc o nim jako stoperze, musimy pamiętać, że ma więcej czasu na rozgrywanie piłki. Ja nie chcę rzucać zawodników na różne ustawienia, musimy więc szukać chyba nieco innych rozwiązań.

O Jacku Góralskim:

– „Górala” widzę bardziej jako „8” niż „6”, ale na pewno dostanie swoją szansę. Mecze z Włochami i Irlandią ułożyły się tak, że nie pojawił się na boisku, lecz jest to wojownik, który tej drużynie będzie potrzebny.

O Kamilu Grosickim:

– Kamil był zawodnikiem, z którym rozmawiałem najwięcej przed pierwszymi powołaniami. Tłumaczyłem mu, skąd wzięła się taka decyzja sztabu szkoleniowego, o czym zresztą mówiłem też publicznie. „Grosik” to typ zawodnika, który w każdym momencie może odmienić losy spotkania i na pewno nie można z niego zrezygnować. Wrócił już do treningów i bierzemy pod uwagę jego powołanie na kolejne zgrupowanie. Czekamy jednak na rozwój wypadków. W Championship jest sporo spotkań do rozegrania, więc pewnie znajdzie zaufanie. W kwestii powołania wszystko będzie jasne w dniu, w którym zostaną one rozesłane.

O Kamilu Gliku:

– Z Kamilem spotkałem się w Katowicach, porozmawialiśmy o jego ewentualnym odejściu z kadry, skoro już pojawiały się takie pogłoski. Jestem pod wielkim wrażeniem jego postawy na treningach, meczach. Mam nadzieję, że nie będzie miał żadnych problemów ze zdrowiem, bo to filar defensywy, a ponadto człowiek obdarzony wielką charyzmą. Nie jest osobą, która dużo mówi poza boiskiem, ale z pewnością stanowi duże wsparcie dla młodszych zawodników, którzy nie mają jeszcze doświadczenia. Oni na pewno czują się pewniej u jego boku.

O Arkadiuszu Miliku i Krzysztofie Piątku:

– Spotkanie z Irlandią nie było dla nich łatwe. Po raz pierwszy zagrali razem, a ponadto podchodząc do gry, szukali tych samych stref. Dwukrotnie po dośrodkowaniach zachowali się jednak bardzo dobrze, przytomnie współpracowali. Musimy nad tym pracować. Inna sprawa, że w pierwszej połowie meczu zbyt rzadko wprowadzaliśmy piłkę w boczne sektory boiska, co mogłoby mieć przełożenie na większą liczbę podań w pole karne. Nie zamierzamy rezygnować ani z Arka, ani z Krzyśka. Cieszy, że mamy trzech napastników o międzynarodowej klasie. Wierzę, że Krzysiek w przyszłości da nam jeszcze wiele radości i wiele bramek. Trzeba jednak pamiętać o tym, że to nie liczba napastników decyduje o tym, ile sytuacji stwarza sobie drużyna. Jeśli gra się tyłem do bramki rywala, strefy się wtedy jeszcze zagęszczają, jest mniej miejsca. Wtedy wszystko opiera się na cierpliwości, przegrywaniu piłki wszerz, czekaniu na błąd rywala i dobre wprowadzenie piłki.

O Piotrze Zielińskim i jego grze w reprezentacji:

– Ten sezon dla Piotrka zaczął się bardzo dobrze pomimo urazu, którego doznał w okresie przygotowawczym, co zaburzyło jego przygotowanie fizyczne. To zawodnik posiadający nietuzinkowe umiejętności techniczne. Dostał duży kredyt zaufania od trenera Carlo Ancelottiego, który widzi jego kreatywność i niekonwencjonalne zagrania. Odbieram Piotrka bardzo podobnie i mam nadzieję, że to co pokazał w meczu z Włochami w Bolonii to nie koniec. „Zielu” świetnie współpracuje z Robertem Lewandowskim, ale na pewno jednak nie będziemy opierać naszej gry ofensywnej tylko na dwóch zawodnikach. Naszym zadaniem będzie wykorzystanie całej drużyny. Potencjał mamy bardzo duży. Nie liczy się, ile kto zdobędzie bramek, liczy się skuteczna gra. Nie możemy być uzależnieni od tego, czy Robert wykorzysta jedną sytuację, do której dojdzie w meczu.

– Kilka razy rozmawiałem z Piotrkiem. Już po jego pierwszym meczu w reprezentacji doszedłem do wniosku, że nie ma w Polsce zawodników o takiej kreatywności. Jego losy w drużynie narodowej nie zawsze przebiegały tak, jak powinny, ale myślę, że wraz z nabywanym doświadczeniem wygląda to coraz lepiej. Dziś Piotrek wkracza w wiek optymalny dla piłkarza, ma pełne wsparcie całego sztabu szkoleniowego i liczymy, że w reprezentacji wejdzie na taki poziom, jakiego wszyscy od niego oczekujemy. Nie tworzymy jednak dodatkowej presji, że musi robić coś wyjątkowego. Wystarczy dobrze zorganizowana drużyna, by mógł pokazać pełnię możliwości. Miałem też możliwość rozmowy z trenerem Ancelottim, więc mogliśmy wymienić spostrzeżenia. Potencjał Piotrka trzeba jak najbardziej rozwinąć. Na boisku porusza się i działa z niesamowitą lekkością i finezją, więc musimy wydobyć z niego maksimum. Nie będzie jednak traktowany z niesamowitą troską, musi być przyzwyczajony do walki.

O Jakubie Błaszczykowskim:

– Zdaję sobie sprawę, że z oczywistych względów nie unikniemy wątków powiązań rodzinnych. Mało mnie jednak w mojej pracy interesuje, że Kuba jest moim siostrzeńcem. Patrzę na to, jakich dziś mamy do dyspozycji zawodników, ich jakość. Jakub przeszedł w tej kadrze bardzo wiele. Przed mistrzostwami Europy również nie grał regularnie, a jednak podołał wyzwaniu, mimo wielu trudności. Nie wszyscy do końca rozumieją moje spojrzenie. Kuba zawsze musiał udowadniać, że zasługuje na grę w reprezentacji. Gdyby przed Euro 2016 nie zdobył bramki w towarzyskim meczu z Serbią, na turniej by nie pojechał. Wahania zawsze się pojawiają. O każdym z czołowych zawodników będzie się w takich sytuacjach dyskutowało.

– Wielu pytało, po co Kuba pojechał na mundial do Rosji, gdzie zagrał 45 minut. Pojawiały się wątpliwości, czy był przygotowany do tego, by walczyć w każdym momencie z całych sił, skoro nie grał regularnie w klubie. Odpowiadam: nie będzie w stanie. Kuba w meczu przeciwko Chile przebiegł najwięcej i wykonał najwięcej sprintów. Wiem, jaki zrobił postęp podczas leczenia w Płocku. Wiedziałem, że wyjeżdżając od nas był bardzo dobrze przygotowany. Co się działo później, podczas zgrupowań, leży poza moją wiedzą i za to nie odpowiadam. A później jazda… „Zagrał 45 minut, nie powinien w ogóle jechać na mundial”. Tylko co by to zmieniło? Kuba gra w reprezentacji od wielu lat, zdarzały mu się lepsze i słabsze okresy, ale zawsze utrzymuje poziom. Myślę, że jest w stanie dać sporo tej drużynie tym bardziej w momencie, gdy będzie regularnie grał w klubie. Była opcja transferu z Wolfsburga, pojawiały się oferty, ale w klubie na niego liczą. Wszyscy proszą go, by się nie zmieniał w kwestii swojego profesjonalizmu i podejścia do treningów. Zobaczymy, co wydarzy się w zimowym okienku transferowym.

– Nie czuję absolutnie żadnej presji odnośnie moich decyzji co do Kuby. Biorę pod uwagę dwie najważniejsze kwestie: co dany zawodnik jest w stanie dać reprezentacji i czy podniesie jej jakość. A czy to dotyczy mojego siostrzeńca, czy nie – nie ma żadnego znaczenia. Śmiejemy się, że gdy jesteśmy na zgrupowaniu, rozmawiamy mniej, niż wcześniej, bo każda rozmowa może stać się powodem do plotek. Patrzę na to, co Kuba może dać reprezentacji, to jest dla mnie najważniejsze. Inna sprawa, że trudno wskazać czterech lepszych skrzydłowych od niego.

O bramkarzach reprezentacji:

– Jeśli chodzi o kwalifikacje mistrzostw Europy, przekazaliśmy już bramkarzom, kto będzie numerem jeden w wiosennych spotkaniach. Będziemy to ogłaszać w cyklach półrocznych. Mamy w tym temacie specjalistów na światowym poziomie. Pierwszym wyborem będzie Łukasz Fabiański. Przekazaliśmy też Łukaszowi i Wojtkowi Szczęsnemu, że każdy z nich wystąpi w dwóch spotkaniach Ligi Narodów. To była decyzja całego sztabu szkoleniowego.

O współpracy z psychologiem:

– Z zawodnikami, którzy byli na mistrzostwach świata rozmawiałem długo jeszcze przed zgrupowaniem, więc doskonale wiedziałem, jakie jest ich nastawienie. Psycholog zajmuje się indywidualnymi rozmowami z piłkarzami, którzy tego potrzebują. Jest również osobą, która jest moim wsparciem „z tyłu”, jeśli widzi gdzieś zagrożenia, przekazuje mi swoje przemyślenia. Moim założeniem było ustalenie na pierwszych odprawach pewnych zasad, ale najważniejsze jest to, co dzieje się na boisku. Wiadomo, że zawodnicy, którzy pracują z najlepszymi trenerami świata, będą też mnie z nimi porównywać. Chyba już widzą, że kadry nie prowadzi amator.

Skomentuj


Skomentuj artykuł za pomocą konta Facebook
Skomentuj artykuł bezpośrednio
Powrót na górę