Menu


Kadra w Soczi. Mundial przez wszystkie przypadki

Kadra w Soczi. Mundial przez wszystkie przypadki shutterstock

Pięćdziesiąt tysięcy ludzi ryknęło z podziękowaniami za czterobramkowe zwycięstwo z Litwą, ale w kuluarach selekcjoner reprezentacji Polski gratulacji nie przyjmował. – Jeszcze nie ma za co – mówił, a już piłkarzy prosił, by kilkanaście godzin przed wylotem na mundial w Rosji podeszli do wszystkiego „bez euforii”. Biało-czerwoni znów włączają tryb chłodnych głów.

– Jestem zupełnie spokojny o przygotowanie mentalne, o to jak pod tym względem zawodnicy będą przygotowani do mistrzostw. Nie liczy się tylko to, co na boisku, ale też to, co poza nim. Przez kilka lat wypracowaliśmy odpowiedni klimat do tego, by w trudnych sytuacjach wspierać się i nie doprowadzać do niezadowolenia, które mogłoby zburzyć wewnętrzny spokój – komentował to spotkanie Adam Nawałka.

A przecież w ostatnich 24 godzinach przed przylotem reprezentacji do Soczi działo się wokół niej sporo. Sam powrót Kamila Glika do drużyny, ale też pożegnanie dotychczas sumiennie trenującego w jego zastępstwie Marcina Kamińskiego dostarczyły emocji. Nawet atmosfera na stadionie przed, w trakcie i po meczu z Litwą była może nie bardziej podniosła, ale… odświętna. Z piskiem przy wyjściu na rozgrzewkę, przy wyczytywaniu składów, przed pierwszym gwizdkiem, po każdej ze zdobytych bramek.

Ten mundial już siedzi wszystkim w głowach. Gdy reprezentacja w środę jechała na lotnisko w Warszawie, towarzyszył jej otwarty autobus z kibicami, kilka ekip telewizyjnych także na miejscu, przy wejściu do samolotu… Do tego w ostatnich tygodniach mogli przywyknąć, ale z racji okoliczności – wyjazd w garniturach, zdjęcia przed odlotem, fotki po lądowaniu, uroczyste powitanie w hotelu w Soczi – widać było, że piłkarze sami chcą chłonąć jak najwięcej od pierwszych mundialowych chwil.

Samo słowo mundial było w trakcie przygotowań odmieniane na wszystkie przypadki. – Mundial to największa impreza piłkarska, wszystkie oczy będą skierowane na nas – mówił Łukasz Fabiański. – Jedziemy na mundial wygrywać mecze, wycisnąć z siebie maksimum – dodawał Karol Linetty. – Grać na mundialu to wyjątkowa sprawa, nie każdego spotka taka przygoda – podkreślał Thiago Cionek. – Mundial może mi pomóc – zaznaczał Bartosz Bereszyński.

I można odnieść wrażenie, że z piłkarzy udało się wycisnąć dotychczas maksimum, jeśli chodzi o budowanie napięcia przed mundialem. Na pierwszej konferencji w Soczi, choć gośćmi byli Łukasz Piszczek i Robert Lewandowski, to zbyt wielu pytań nie usłyszeli. W zasadzie co było do powiedzenia przed mistrzostwami, to już padło w Juracie, w Arłamowie, czy po meczach w Poznaniu i w Warszawie. Nawet pierwszy otwarty dla kibiców trening w polskiej bazie na mistrzostwa był toczony w letniej atmosferze, choć przy pełnych trybunach skromnego obiektu Sputnika.

Zupełnie jakby była to reakcja na słowa Adama Nawałki. – Od gadania jeszcze nic konkretnego się nie zrobiło – powiedział selekcjoner. On sam pamięta, jak cztery dekady temu będąc młodym reprezentantem jechał na mundial z oczekiwaniami zrobienia najlepszego w historii polskiej piłki wyniku. – Potoczyło się to inaczej, nie było tak, jak sobie zaplanowaliśmy. Stąd do tych mistrzostw podchodzę z bagażem doświadczeń, ale i z dużą dozą optymizmu – dodaje.

Nawet jeśli, to tego optymizmu jeszcze nie widać. Selekcjoner i jego piłkarze są pierwszymi, by tonować nastroje wyczekujących sukcesu kibiców. Już w lutym, gdy rozmawiałem z Grzegorzem Krychowiakiem usłyszałem, że „patrząc na zespoły rywali oraz ich indywidualności głupotą byłoby nie szanować ich jakości”. A Zbigniew Boniek w większości rozmów przed i po meczu z Litwą zaznaczał, że na pożegnanie przed mundialem wolałby remis, by wokół kadry napięcie na wynik lekko… spadło.

Na szczęście mniej z tego szaleństwa dociera do kadry, choć teraz czeka ich przyzwyczajanie się do tego, czym mundial jest. – Wcześniej bez sensu było się nakręcać, skoro mamy tyle dni do pierwszego meczu – mówił jeszcze w Arłamowie Lewandowski. – Tym bardziej, że jeszcze kilka meczów mistrzostw obejrzymy, zobaczymy, jak to wygląda i kto jak się spisuje. Dobrze, że zaczniemy mundial trochę później, ta wiedza nam się przyda.

Sama Soczi jeszcze mundialem nie żyje, choć w tym mieście ma być wyjątkowo kolorowo - w piątek będzie głośno z racji meczu Portugalii z Hiszpanią, tu stacjonuje też reprezentacja Brazylii. Jednak mistrzostwa jeszcze do przyjezdnych nie krzyczą, nawet na lotnisku biało-czerwonych witała garstka ciekawskich fanów. Na razie jeszcze z tym turniejem piłkarze będą poznawać się powoli, choć od obowiązków związanych z mundialem nie uciekną. 

Od czwartku kluczowymi punktami programu będą nie tylko treningi i odprawy, ale też np. specjalne nagrania dla FIFA, kolejne wywiady o mistrzostwach, oczekiwaniach, ambicjach oraz wyzwaniach reprezentacji Polski. A wieczorami – oglądanie meczów całą grupą w specjalnie przyszykowanej sali. W poniedziałek, gdy nastąpi wylot do Moskwy na spotkanie z Senegalem, już wsiąkną w mundial na całego i tylko od nich będzie zależało, kiedy z tej imprezy się wypiszą.

laczynaspilka.pl

Skomentuj


Skomentuj artykuł za pomocą konta Facebook
Skomentuj artykuł bezpośrednio
Powrót na górę