Menu


Legenda PRL-u

Legenda PRL-u shutterstock

Przez lata słowo "żuk" funkcjonowało w Polsce Ludowej jako synonim auta dostawczego, podobnie jak gdzie indziej jeepami nazywano wszystkie terenówki.

Historia żuka, jak podaje portal klasyczny.com, sięga roku 1956, gdy rozpoczęto prace nad nowym samochodem, który miał sprostać realiom powojennej Polski i sporemu zapotrzebowaniu na lekki samochód dostawczy. Znana jest historia pracowników fabryki, którzy przejechali Żukami ponad 20 tys.km po krainach Bliskiego Wschodu. Przemierzali szlak od pustyń Uzbekistanu i Turkmenii, poprzez góry Pamiru, aż po zimną i niedostępną Syberię. Dotarli tam, gdzie nie stanęła jeszcze żadna Europejska noga, udowadniając tym samym prawdziwość hasła: “dla samochodów Żuk nie ma złych dróg”.

Po raz pierwszy samochód został zaprezentowany podczas corocznej defilady 1 maja 1958 roku. Seryjna produkcja wystartowała w następnym roku. - Do napędu żuka służył silnik czterozaworowy, dolnozaworowy, taki jak w warszawie, oznaczony symbolem m20 - czytamy na dzieje.pl. - Jego pojemność skokowa wynosiła 2120 cm3, a moc maksymalna 54 KM. Parametry te umożliwiały rozpędzenie żuka do 90 km/h, średnie spalanie, zależne oczywiście od załadunku, oscylowało w granicach 13-14 litrów na każde 100 km. Masa własna wynosiła 1300 kg, a maksymalna ładowność 900 kg. Z warszawy żuk przejął również przednie zawieszenie. Zastosowano jedynie wytrzymalsze sprężyny. Takie same były też przednie lampy w chromowanej obudowie. Napęd przekazywany był na tylne koła za pośrednictwem mostu, który również pochodził z warszawy m20. W pierwszych żukach biegi (trzy do przodu plus wsteczny) zmieniało się przy kierownicy.

Żuk przebojem wdarł się na krajowy rynek. Wg tvp.pl, auto szybko zostało hitem eksportowym PRL-u. Zainteresowały się nim przede wszystkim kraje z zaprzyjaźnionego bloku wschodniego. Przez lata samochód podbijał drogi w Bułgarii, Rumunii i Związku Radzieckim. Dobra sława lubelskiego samochodu dotarła nawet do Afryki. Na punkcie Żuka oszalał Egipt. Do tego stopnia, że nasz Żuk był tam produkowany pod nazwą Ramzes.

Żuk był produkowany 40 lat, modernizowany, ale nie tak, jak byśmy oczekiwali – np. silnik wysokoprężny pojawił się pod koniec produkcji, gdy konkurencja zachodnich używanych pojazdów była już duża. - Spełnił jednak ważne zadanie w dostawczym transporcie, używano go w handlu, usługach i rzemiośle - podaje auto-swiat.pl. - Był też dobrym towarem eksportowym, głównie do krajów tzw. socjalistycznego obozu, a Rosjanie mówili: Polakom sprzedaliśmy licencję na samochód osobowy, z którego elementów zrobili dostawczaki i teraz nam sprzedają.

Ostatni Żuk opuścił lubelską fabrykę 13 lutego 1998 roku. W sumie wyprodukowano 587 tysięcy aut.

(kp)

Skomentuj


Skomentuj artykuł za pomocą konta Facebook
Skomentuj artykuł bezpośrednio
Powrót na górę