Menu


Djibril Diaw: Z grupy wyjdą Senegal i Polska

Djibril Diaw: Z grupy wyjdą Senegal i Polska

Gdy jedyny obecnie senegalski piłkarz w naszej ekstraklasie, Elhadji Pape Djibril Diaw przyjeżdżał do Kielc, z Polaków kojarzył papieża Jana Pawła II, Zbigniewa Bońka, Roberta Lewandowskiego, Henryka Kasperczaka, wiedział o drugiej wojnie światowej i śniegu. Dziś o tematach związanych z Polską mógłby rozprawiać godzinami, a pytają go to najczęściej dziennikarze z Senegalu. Wiadomo, 19 czerwca w Moskwie w finałach MŚ 2018 „Lwy Terangi” prowadzone przez Aliou Cisse, byłego trenera Diawa z młodzieżówki, zmierzą się z biało-czerwonymi.

Co pan wiedział o Polsce przed przyjazdem do tego kraju?
- Chyba każdy Senegalczyk słyszał o waszym wspaniałym papieżu, Janie Pawle II. To był szlachetny człowiek. Mnie tata opowiadał o Zbigniewie Bońku, którego bardzo lubił. Widziałem w internecie bramki Bońka dla Juventusu, reprezentacji Polski na mundialu, a już jak przyjechałem do was dowiedziałem się o tym, że jest prezesem federacji piłkarskiej. O popularności Roberta Lewandowskiego nie muszę chyba mówić, bo wzrosła u nas po tym, jak Senegal trafił na Polskę w grupie mundialu. Henry to też jest szanowany gość.

Henryk Kasperczak, który stracił posadę selekcjonera kadry Senegalu po dwóch meczach Pucharu Narodów Afryki 2008?
- Henry to uznana postać w Afryce, prowadził z sukcesami tyle reprezentacji i wielu senegalskim kibicom było przykro, że w takim stylu zakończył przygodę z drużyną narodową Senegalu. Niektórzy dziennikarze i kibice mieli do Kasperczaka pretensje, że u nas nie zamieszkał, przyjeżdżał tylko na zgrupowania i mecze. Pewnie jednak, gdyby wygrał pierwszy mecz na Pucharze Narodów Afryki 2008, jego losy potoczyłyby się inaczej.

Stało się tak przez El Hadji Dioufa, jednego z bohaterów mundialu z 2002 roku?
- Kiedyś w naszej reprezentacji dochodziło do różnych konfliktów, często powodem było ego zawodników. Nie będę się wgłębiał w sytuację z 2008 roku, bo wtedy miałem 14 lat. Co do Dioufa, on krytykował Aliou Cisse podczas eliminacji do mundialu w Rosji, moim i nie tylko moim zdaniem niesłusznie. Gdy już wywalczyliśmy awans, Diouf stracił argumenty. Wiem, że on chciałby być selekcjonerem, ba, nawet prezydentem kraju. Nie każdy jest jednak taki jak George Weah z Liberii, a my mamy dobrego prezydenta, Macky Salla, na którego też nie może narzekać piłkarski światek. Sall dużo zrobił dla futbolu, a od paru lat nie słychać już o żadnych aferach wokół kadry. Wszystko jest poukładane i piłkarze nie mogą na nic narzekać.

Dlaczego reprezentacja Senegalu nosi przydomek „Lwy Terangi”?
- Lwy Terangi to takie określenie przyjaznych lwów. My jesteśmy sympatyczniej i gościnnym narodem, a pewnie pan nie uwierzy, że za najpopularniejszego zwierzaka w naszym kraju uchodzi owca.

Skupmy się na futbolu. W 2002 roku miał pan osiem lat, ale zapewne w pamięci utkwił panu występ reprezentacji na mundialu w Japonii i Korei Południowej.
- Pamiętam każdy mecz Senegalu z tamtego mundialu i to nawet ze szczegółami. Na naszą drużynę nikt wtedy nie stawiał, a już na inaugurację zaskoczyliśmy Francuzów, wygrywając 1:0. Mistrzowie świata ulegli „Lwom Terangi”, a w Dakarze na ulice wyszli chyba wszyscy mieszkańcy, łącznie z prezydentem kraju. Po każdym meczu bawiliśmy się najpierw w domach, potem w centrach miast, na wsiach, wszędzie. Byliśmy o krok od najlepszej czwórki mundialu. Do dziś uczestnicy tamtego turnieju są traktowani w Senegalu jak bohaterowie narodowi.

Dlaczego od 2002 roku czekaliście tak długo na sukces drużyny narodowej?
- Moim zdaniem po części to wina organizacji w związku, a także pewnych zachowań piłkarzy. Niektórzy zapominali, że futbol to gra zespołowa i zachowywali się jakby byli najważniejsi. Dochodziło do niepotrzebnych konfliktów, ofiarą takiego padł w 2008 roku Henryk Kasperczkak, ale nie zapominajmy też, jaką konkurencję mieliśmy na swoim kontynencie. Wybrzeże Kości Słoniowej, Kamerun, Nigeria, Algieria, Ghana to wielkie zespoły, a z Afryki na mundial wchodzi tylko 5 drużyn.

Na co tak naprawdę liczą kibice Senegalu na zbliżającym się czempionacie w Rosji?
- Chcemy wypaść lepiej niż w 2002 roku.

Poważnie wierzycie w znalezienie się w najlepszej czwórce turnieju?
- Żadna afrykańska reprezentacja nie dotarła do półfinału mundialu. Kamerun w 1990 roku odpadł w ćwierćfinale, Senegal w 2002, Ghana w 2010 też. Cała Afryka czeka na medal, a uważam, że mamy ekipę, która jest w stanie to osiągnąć. Spójrzcie w jakich klubach grają podopieczni Aliou Cisse, trenera, który prowadził mnie w młodzieżówce. Napoli, Liverpool, AS Monaco, Torino, Everton, West Ham, Bordeaux, Anderlecht, Stoke, Rennes... U nas niepewny miejsca w kadrze na mundial jest Moussa Sow, kiedyś gwiazdor Fenerbahce, który zarabiał duże pieniądze w klubie ze Zjednoczonych Emiratów Arabskich, ale spadły jego notowania, także wskutek wybuchu formy M’Baye Nianga, zawodnika Torino. M’Baye, którego bardzo wysoko cenię, kapitalnie spisywał się w końcówce eliminacji mistrzostw świata, a na dodatek jest dużo młodszy od Sowa. O miejsce w podstawowej jedenastce powalczy też pewnie Opa N’Guette z Metz, pod warunkiem, że odzyska mocną pozycję w klubie, nie wspominając już o Keita Balde Diao z AS Monaco. Mamy w kim wybierać nie tylko w ataku, a Aliou Cisse wie doskonale o co chodzi w takich imprezach jak mundial, przecież grał na mistrzostwach w 2002 roku.

Cisse umie dotrzeć do Sadio Mane z Liverpoolu?
Obecny selekcjoner na każdym kroku podkreśla, że w drużynie chce mieć zawodników kochających Senegal, chcących się poświęcać dla kraju. Sadio nie zepsuły ogromne pieniądze, jakie zarabia w Anglii, stawia się na każde wezwanie reprezentacji, w szatni i na boisku spełnia obowiązki lidera. U nas w kadrze panuje dyscyplina, ale piłkarze i sztab szkoleniowy tworzą jedną rodzinę, co przypomina rok 2002. Aliou Cisse oraz drugi trener Omar Daf, szkoleniowiec bramkarzy Tony Sylva i dyrektor drużyny narodowej Lamine Diatta byli przed dwunastoma laty w Azji i marzy im się przynajmniej powtórzenie sukcesu. Ba, Cisse nie chce zawieść, bo w perspektywie jawi się kolejny cel – Puchar Narodów Afryki 2019 w Kamerunie. Ta generacja może dokonać wielkich rzeczy w futbolu.

Pokusi się pan o porównanie reprezentacji Senegalu i Polski?
- Jedni i drudzy są silni fizycznie, a spotkanie między nimi rozstrzygną detale. Senegalczycy obawiają się Roberta Lewandowskiego, wy pewnie Sadio Mane. Gdybym miał typować wynik, postawiłbym 2:1 dla nas, ale z grupy wyjdą obie drużyny. Czytałem wypowiedzi kilku piłkarzy naszej reprezentacji, bije z nich optymizm i wiara we własne umiejętności. Kalidou Koulibaly, defensor Napoli, przyznał, że Senegal za długo czekał na mundial, by w Rosji odpaść w grupie.

Dzienikarze z Senegalu interesują się polską ekstraklasą?
- Od losowania grup mundialu nawet bardzo. Można różnie oceniać ekstraklasę, ale z niej przecież wyszli do potężnych klubów Robert Lewandowski, Łukasz Piszczek, Jakub Błaszczykowski. Macie piękne stadiony, wspaniałych kibiców, piłka nożna jest u was niesamowicie popularna.

Rozmawiał: Jaromir Kruk (laczynaspilka.pl)

Skomentuj


Skomentuj artykuł za pomocą konta Facebook
Skomentuj artykuł bezpośrednio
Powrót na górę