Menu


The Grand Tour sezon 2. Co trzeba zmienić?

The Grand Tour sezon 2. Co trzeba zmienić? Shutterstock

Od premiery pierwszego odcinka „The Grand Tour” wiadome było, że na jednym sezonie się nie skończy. Pytanie brzmiało raczej kiedy, a nie czy zadebiutuje 2 sezon i Jeremy Clarkson w ostatnim epizodzie przed przerwą dał solidną wskazówkę, kiedy S02E01 możemy się spodziewać. Ja z kolei mam listę 5 rzeczy, które chciałbym, aby się w nim zmieniły.

1. Usunięcie Clebrity Brain Crash
Gwiazda ponosząca śmierć w drodze do studia TGT po prostu nie działa. Wypada powiedzieć to sobie wprost, zmienić koncepcję albo zrezygnować z tego segmentu. Wiele rzeczy wprowadzanych w programach telewizyjnych na początku jest dziwnych i trochę bezsensownych, ale później widzowie się do nich przyzwyczajają. Co więcej, stają się one wręcz cechami charakterystycznymi, bez których ciężko sobie daną produkcję wyobrazić. W przypadku Celebrity Brain Crash tak nie jest – według mnie. W pierwszym odcinku zabijanie gwiazd było bezsensowne i żenujące, a z biegiem czasu wcale nie było lepiej. Wręcz przeciwnie, bo sposoby ich śmierci pod koniec zdawały się być jeszcze głupsze niż na początku. W Top Gear wywiad z gwiazdą był najmniej ciekawym dla mnie fragmentem – w The Grand Tour są 2 rozsądne strategie jeśli chodzi o ten element. Albo rozmowa jest w takiej formie jak poprzednio i się go przewija lub ogląda z zainteresowaniem, albo go nie ma. Półśrodek tutaj nie ma sensu.

2. Większa rola Amerykanina
Z kolei amerykański kierowca wyścigowy mnie do siebie przekonał. Na początku irytował, ale w okolicach 4 czy 5 odcinka sezonu 1 jego styl przestał przeszkadzać, a pod koniec przyznam, że czekałem na jego komentarze. Krytykujący wszystko mieszkaniec USA ma swój urok i chciałbym, by 2 seria The Grand Tour rozwijała trochę jego rolę.

3. Więcej motoryzacji w namiocie
Wiadomo, że TGT to nie jest hardcore’owy program motoryzacyjny, gdzie mówi się tylko o samochodach. Ale prezenterzy czasami odlatywali, mówiąc o rzeczach, które z autami zupełnie nie były związane. Liczę, że się to zmieni zwłaszcza dlatego, że Jeremy Clarkson, Richard Hammond i James May wraz z ekipą producentów naprawdę potrafią znaleźć tematy, które rozśmieszą „niedzielnego” widza, ale będą blisko krążyć wokół motoryzacji, więc fani czterech kółek nie będą czuli się nieswojo. Liczę, że sezon 2 The Grand Tour tę kwestię lepiej zbalansuje.

4. Auta na pierwszym planie
Podobnie sprawa wygląda z samymi materiałami wideo z terenu. Kilka odcinków zbyt luźno podeszło do tematu, spychając auta gdzieś w cień. Ratowanie rafy koralowej? Wygłupy na poligonie? Nie po to oglądam TGT. Liczę, że więcej będzie materiałów typowo motoryzacyjnych, zgodnych z zasadą „car is the star”.

5. Wprowadzenie wyzwań
Tutaj pewnie producenci show dla Amazon Prime mają związane ręce prawami do wielu elementów dawnego Top Gear, które należą do BBC. Fakt jednak zostaje, że w TGT brakuje silniejszej struktury filmów, w których bierze udział cała trójka prowadzących. Czasami przez to ich wyprawy wyglądają dosyć chaotycznie, a ostateczny cel jest trochę rozmyty. Coś na zasadzie „pojedźmy, zobaczymy co będzie dalej”. Gdyby Pan Wilman częściej dawał prowadzącym instrukcje przez SMS, drugiemu sezonowi wyszłoby to zdecydowanie na plus.

Michał Strzyżewski, Autoblog24.pl

Skomentuj


Skomentuj artykuł za pomocą konta Facebook
Skomentuj artykuł bezpośrednio
Powrót na górę