Menu


W różnorodności siła

  • Napisane przez  Goniec Polski
  • 1 komentarz
W różnorodności siła Fot. Arch. autora

Z Anną Gałandzij, rzecznikiem prasowym Poland Street, rozmawia Dariusz Dzikowski.

Kilka lat temu mówiło się, że starej i młodej Polonii ciężko jest znaleźć wspólny język.

– Rzeczywiście, tak było. Ale to się zmienia, dziś sytuacja wygląda zupełnie inaczej. Potrzeba było czasu na wzajemne poznanie się, wypracowanie form współpracy. Mam nadzieję, że również my, jako Poland Street, dołożyliśmy do tego swoją cegiełkę. Od początku naszym celem było bowiem działanie na rzecz integracji Polaków mieszkających w Londynie i w okolicach, a także promocja rodzimych tradycji historycznych i kulturowych. Niektóre nasze projekty, które zainicjowaliśmy bądź współtworzyliśmy, wpisały się już w londyński, polonijny krajobraz.

Na przykład kwesta marcowa.

– Na przykład. Od kilku lat w marcowe weekendy pomagamy zbierać datki na rzecz Funduszu Inwalidów Armii Krajowej. To piękna akcja, której początki sięgają 1948 r., mająca na celu finansowe wsparcie weteranów AK oraz ich rodzin mieszkających w Polsce. Wielu z tych ludzi ledwo wiąże koniec z końcem, dostają głodowe renty, żyją w zapomnieniu. Każda pomoc jest dla nich ważna. Ta inicjatywa, poza wymiarem praktycznym, ma również znaczenie symboliczne. Tu, na Wyspach Brytyjskich, wskrzeszamy pamięć o dawnych bohaterach, żołnierzach, którzy stawiali na szali swoje życie, walcząc o wolność i niepodległość. Jak słusznie napisał prof. Norman Davies, w Polsce skala działalności i zdeterminowania ruchu oporu była znacznie większa niż gdzie indziej.

Często słyszy się głosy, że historię powinno się zostawić historykom i oddzielić grubą kreską…

– Trudno się z tym zgodzić. To skąd pochodzimy, decyduje o tym, kim jesteśmy, a pamięć o naszych dziejach prowadzi do budowania świadomego, pełnego życia. Tradycja i zakorzenienie w przeszłości kształtuje pokolenia, tworzy tożsamość. Dobrze widać to podczas naszej corocznej akcji sprzątania polskich grobów na londyńskich cmentarzach podczas Wszystkich Świętych. Liczba osób, które nas w tym wspierają, cały czas rośnie, a bardzo budujący jest fakt, że angażują się w to różne pokolenia emigrantów; również ci najmłodsi.

Kultywowanie narodowych tradycji na obczyźnie nie powoduje, że alienujemy się w stosunku do tutejszego społeczeństwa?

– Wręcz przeciwnie, powiedziałabym nawet, że pomaga w integracji. Dobre relacje z Brytyjczykami i innymi grupami narodowościowymi są bardzo ważne, bo każda nacja dbając o swoje zwyczaje i tradycje, przyczynia się do rozwoju kultury – co jest szczególnie widoczne w tak barwnym i zróżnicowanym mieście jak Londyn.

Jako Poland Street staramy się budować pozytywny wizerunek Polski i Polaków, organizując różne ciekawe imprezy. Pozytywnym echem odbił się Festiwal Siedmiu Kultur, podczas ktόrego wystąpiła krakowska grupa Piwnica Św. Norberta. W tym wydarzeniu, odbywającym się w kościołach na Devonii i Ealingu oraz w Centralnej Synagodze w Londynie, uczestniczyło ponad 1000 osób. Artyści wystąpili w 14-osobowym składzie, prezentując trzy spektakle pokazujące różnorodność kulturową i artystyczną Polski oraz Europy.

Z kolei pod koniec ubiegłego roku zorganizowaliśmy dwie projekcje filmu „Historia Kowalskich” – w parafii na Devonii i w Ambasadzie RP, którym towarzyszyły spotkania z reżyserami tego obrazu – Arkadiuszem Gołębiewskim i Maciejem Pawlickim.

„Historia Kowalskich” jest fabularną rekonstrukcją życia miasteczka Ciepielów koło Radomia, pod kątem żyjących tam społeczności – polskiej i żydowskiej oraz tragicznych wydarzeń do jakich doszło 6 grudnia 1942 r. To wstrząsająca i zupełnie nieznana światu historia wielu polskich rodzin, które podczas II wojny światowej narażały własne życie, żeby ocalić swoich żydowskich sąsiadów.

Tego typu spotkania są okazją do otwarcia się na różne nacje i pozytywne postrzeganie nas przez innych. Mieszkamy w Wielkiej Brytanii, tu i teraz, więc kształtujmy jej przyszłość, również uczestnicząc w wyborach.

Brytyjscy politycy, sądząc po ich niedawnych wypowiedziach, chyba nie do końca podzielają ten pogląd.

– Antypolskie komentarze wygłoszone przez premiera Davida Camerona i polityków innych partii były zagraniami mającymi na celu zdobycie wyborczych głosów. Myślę jednak, że na takiej retoryce daleko się nie zajedzie, kryzysu ekonomicznego w ten sposób się nie rozwiąże. Natomiast większość społeczeństwa brytyjskiego ma pozytywne zdanie o Polakach, czego doświadczamy na co dzień – żyjąc tu i pracując.

Ilu członków liczy Poland Street?

– Trzon stowarzyszenia, któremu od ponad roku przewodniczy Agnieszka Adamska, stanowi kilkanaście osób. Przy czym, w odróżnieniu od niektórych innych organizacji, my nie stawiamy na ilość, tylko na jakość. Zostanie naszym członkiem poprzedza kilkumiesięczny okres próbny, podczas którego jest okazja zapoznać się z tym, co robimy i podjąć decyzję odnośnie dalszej współpracy.

Poza grupą stałych działaczy mamy wielu wolontariuszy, którzy biorą udział w różnych projektach. Jedni pomagają przy kweście marcowej, inni prowadzą zajęcia z dziećmi, a jeszcze inni organizują spotkania. Czasami te same osoby angażują się w kilka przedsięwzięć jednocześnie, natomiast, co bardzo ważne, wszyscy działamy społecznie. Mamy rodziny, pracę, więc znalezienie czasu na realizowanie projektów, w których uczestniczy po kilkaset osób, jest dużym sukcesem.

Czym Poland Street różni się od Polish Professionals czy Polish City Club?

– Każda organizacja ma swój profil i priorytety działania. Naszym jest przede wszystkim promocja polskiej kultury, historii i tradycji. Ale to bardzo dobrze, że polonijna diaspora się rozwija, a liczba inicjatyw rośnie – w różnorodności siła…

Co planujecie w najbliższym czasie?
– Będziemy pomagać w przygotowaniach Dnia Dziecka w Laxton Hall, który organizuje Polska Macierz Szkolna. Potem udział w obchodach 70. rocznicy Powstania Warszawskiego i sprzątanie polskich grobów. W planach jest jeszcze kilka innych projektów nad którymi pracujemy, ale jest jeszcze za wcześnie, żeby mówić o szczegółach. Wiele pomysłów rozbija się o fundusze, co znacznie ogranicza pole naszego działania…

ANNA GAŁANDZIJ

Rzecznik prasowy Poland Street. Pochodzi z Zawiercia, jest absolwentką filologii angielskiej na Akademii Jana Długosza w Częstochowie oraz zarządzania komunikacją medialną na Middlesex University w Londynie. Pracuje w National AIDS Trust, gdzie zajmuje się PR-em. W brytyjskiej stolicy mieszka od 2007 r., w Poland Street działa od dwóch lat.

1 komentarz

  • Ante22
    Ante22 czwartek, 29, maj 2014 21:35 Link do komentarza

    Stowarzyszenie Technikow Polskich, Patriae Fidelis, Poland Street, Polish Professionals, Polish City Club... Mamy ogrom tych organizacji naprawde. I bardzo dobrze. Gdybysmy tylko wszyscy potrafili laczyc sily i wspolnie dzialac, to byloby wspaniale. Jest nas tutaj milion, powinnismy przenosic gory! Niestety czesto zazdrosc czy personalne animozje psuja relacje miedzy Polakami. Kiedy wreszcie dojrzejemy spolecznie i politycznie?

Skomentuj


Skomentuj artykuł za pomocą konta Facebook
Skomentuj artykuł bezpośrednio
Powrót na górę