Menu



Liczba nastoletnich matek najwyższa w Europie

  • Napisane przez  Anna Dobiecka
Liczba nastoletnich matek najwyższa w Europie Shutterstock

W Anglii granica legalnego uprawiania seksu to 16 lat. Liczba nastoletnich mam w Wielkiej Brytanii powoli spada, ale nadal wynosi ok. 8 proc. urodzeń i jest najwyższa w Europie.

W Polsce 15-latka może legalnie uprawiać seks. Nie ma jednak dostępu do antykoncepcji. Jeśli zajdzie w ciążę, musi urodzić, ale nie będzie miała praw do własnego dziecka. Co roku ok. 20 tys. nastolatek rodzi dzieci. To ok. 4 proc. wszystkich urodzeń.

Prezentowany od stycznia w MTV serial „Teen mom” opowiadający historie codziennych zmagań 4 nastoletnich mam, ich próby godzenia opieki nad dziećmi z pracą i nauką, wbrew oczekiwaniom nie bije rekordów popularności. Być może dlatego, że jest tak... autentyczny?

Iwona i Emily

Iwona ma 19 lat, jej syn Kamil skończył 2 lata. Mieszkają u matki Iwony w Pruszkowie, a wcześniej pomieszkiwali u rodziców Michała, ojca Kamila, w Żyrardowie. Iwona wróciła do mamy po tym, jak 19-letni Michał wyjechał „z jakąś laską” i nie było go kilka tygodni.

– Najgorsze, że taka gruba byłam – zwierza się Iwona. – Wstydziłam się wyjść do kumpeli na ławkę przed blok, żeby zapalić. Jak urodziłam, to mało schudłam. Ja nie wiem, jak te aktorki to robią, że od razu dżinsy i szpilki noszą, ja to dresy, emu i długą kurtkę pierwszy rok nosiłam. I włosy mi wypadały, a fryzjerka musi mieć ładne przecież – zaznacza.

Iwona przyznaje, że jest „ustawiona”, bo wpadkę zaliczyła pod koniec szkoły fryzjerskiej, gdy już miała pracę w jednym salonie i kilka własnych klientek, które odwiedzała w domach. Ale na mieszkanie jej nie stać. Zresztą, tak jest łatwiej, gdy jedzie do klientki, bo może Kamilka z babcią zostawić.

Emily zaszła w ciążę na pół roku przed 18. urodzinami. Nie planowała, pokręciła coś z pigułkami i „stało się”. Załamała się, bo aplikowała do pracy w banku, a tu zmiana planów. Myślała o aborcji. Zresztą, w Anglii to jedna z legalnych opcji. Ale porozmawiała z Tommym, opowiedziała wszystko mamie i podjęła decyzję: urodzi. Mama Emily miała dla niej dużo zrozumienia, zwłaszcza, że sama urodziła ją w wieku 16 lat. – Sąsiedzi myśleli, że to moja młodsza siostra i gratulowali mamie – wspomina 33-letnia Judith. – A dziś ja, młodsza o 5 lat niż moja mama wtedy, zostałam babcią. To zdecydowanie za wcześnie – podkreśla.

Może i za wcześnie, ale właściwie Judith nie ma się czym martwić: Emily i jej partner, Tommy mają pracę. Co prawda jej córka pracuje w piekarni, a nie jak planowała, w banku. Dostali zasiłki. Mają swoje mieszkanie w domu rodziców Tommy’ego: duży pokój, łazienka, kuchnia, oddzielne wejście. – Najtrudniej jest wyważyć bycie mamą i bycie babcią – tłumaczy Judith. – Em wydzwania do mnie kilka razy dziennie, radząc się co robić, gdy Alex ma biegunkę, ząbkuje albo nie chce jeść. Doradzam, ale muszę przestać zapobiegać jej błędom, bo inaczej się nie nauczy. To niełatwe, bo kocham ich oboje, ale córka musi dorosnąć – opowiada.

Mocno pod górkę

Można powiedzieć, że Iwonie i Emily udało się wyjść z trudnej sytuacji obronną ręką. Ale wielu dziewczynom się nie udaje. I nie ma właściwie znaczenia, z jakiego środowiska się wywodzą.

– Przede wszystkim kwestie prawne – zaznacza Katarzyna Owczarek z Fundacji MaMa patronującej „Teen mom”, autorka kampanii „Nastoletnie mamy”. – Nastolatka nie może nawet sama wyjść ze szpitala po porodzie, bo prawnie podlega rodzicom. Oni też zwykle stają się opiekunami prawnymi jej dziecka. Ale sytuacja się komplikuje, gdy rodzina wyrzeka się ciężarnej córki. Sposobem uzyskania praw do dziecka może być ślub, pod warunkiem, że kobieta ma minimum 16 lat i sędzia wyrazi zgodę na małżeństwo – wyjaśnia.

– Żeby zostać prawnie mamą Em musiałam czekać 2 lata. Po porodzie była nią moja mama – wspomina Judith.

Edukacja to kolejny problem. – Teoretycznie nastoletnia mama ma prawo do indywidualnego toku nauki, urlopu, dodatkowych terminów zaliczeń – wylicza Katarzyna Owczarek. – W praktyce często jest usuwana ze szkoły „w białych rękawiczkach”. Wystarczy nieprzyjemna atmosfera, by sama zrezygnowała z dalszej nauki – wyjaśnia. Emily zaliczyła GCSE i właściwie nie planowała dalszej edukacji. Ale gdyby chciała, byłoby trudno. Może pracować tylko 20 godzin w tygodniu i musi wpasować godziny pracy w wolne partnera i mamy. Jak znaleźć czas na naukę?

– Należałoby też edukować rodziców – podkreśla Katarzyna Owczarek. – Trudno uwierzyć, że w XXI w. nadal zdarzają się rodzice, którzy wioząc rodzącą córkę do szpitala wierzą, że ta cierpi z powodu kamieni nerkowych. Rodzice nie rozmawiają z dziećmi o antykoncepcji i nie umieją ich wesprzeć, gdy przydarzy się niechciana ciąża. Rzadko zdarzają się wyrozumiali, opiekuńczy i prawdziwie pomocni, jak pani, która ostatnio do mnie dzwoniła: prosiła o kontakt do innych nastoletnich matek, by jej córka poznała osoby w podobnej sytuacji życiowej i uwierzyła, że wczesne macierzyństwo to nie „koniec świata”.
Pieniądze

Finanse, jak pokazały badania SMG/KRC to w powszechnej świadomości najpoważniejszy problem nastoletnich rodziców (wskazało na nie 44 proc. badanych). Mieszkając w Anglii Emily może liczyć na wiele rodzajów zasiłków i zapomóg: dopłaty do niskich zarobków i do czynszu, zasiłki dla osób bezrobotnych czy zasiłek macierzyński, łącznie z talonami na zakupy spożywcze (mleko, owoce, warzywa i odżywki). Oczywiście i tu nie obywa się bez problemów – co jakiś czas wraca publiczna dyskusja, czy należy przyznawać zasiłki niepełnoletnim rodzicom, czy raczej ich opiekunom prawnym lub wspierać bezpośrednio hostele i ośrodki dla samotnych matek. Przedstawiciele partii torysów twierdzą, że obecne przepisy mogą być zachętą do zbyt wczesnego rodzicielstwa ze względu na łatwość uzyskania zasiłków i własnych mieszkań.

Z drugiej strony wg Fundacji MaMa, w Polsce nie istnieje kompleksowa polityka dotycząca matek nastoletnich, która umożliwiłaby wspieranie ich w trudnych sytuacjach ekonomiczno-społecznych. Brak jest rozwiązań systemowych, zaś podejmowane działania doraźne mają bardziej charakter „ratunkowy”, nie są ukierunkowane na długofalową pomoc np. wsparcie i wyjście z sytuacji bezradności.

– Kampania „Nastoletnie mamy” ma na celu wskazanie kłopotów z jakimi borykają się dziewczyny. Czas skończyć z piętnowaniem ciąż nastolatek, a należy stworzyć programy i procedury, które pomogą młodym matkom poradzić sobie w tej trudnej sytuacji. Plusem jest to, że ta społeczność zaczyna się powoli organizować i jednoczyć. Na zmianę mentalności Polaków trzeba będzie jeszcze trochę poczekać – podkreśla Katarzyna Owczarek.

W Wielkiej Brytanii nastoletni rodzice mogą liczyć na społeczne wsparcie w postaci instytucji i organizacji: wykwalifikowane położne doświadczone w odbieraniu porodów nastoletnich mam, psychologowie specjalizujący się w walce z depresją prenatalną i poporodową u nastolatek, doradcy wspierający młodych rodziców. Opieka obejmuje okres od początku ciąży, a w jej ramy wchodzi również rzetelna informacja o prawach i możliwościach: aborcji, adopcji i uzyskaniu pomocy po narodzinach dziecka.

Potrzeba edukacji

Eksperci wskazują na główną przyczynę niechcianych ciąż u małoletnich: brak dostatecznej wiedzy z dziedziny antykoncepcji. – Nadal pokutują mity, że „pierwszy raz” jest bezpieczny, albo że cola jest świetnym preparatem do wypłukania plemników – wyjaśnia edukatorka z infolinii Ponton. – Najczęściej stosowana przez nastolatki „metoda” to stosunek przerywany. Nie ma się jednak co dziwić, gdy zawstydzeni rodzice na ogół omijają temat, łudząc się, że ich dzieci są jeszcze za młode na „te sprawy”, obowiązujący w danej szkole podręcznik propaguje nieskuteczne metody, a pornografia chętnie oglądana przez młodzież w Internecie pomija kwestie zabezpieczania się przed ciążą i chorobami przenoszonymi drogą płciową – tłumaczy.

Zupełnie inaczej wygląda ta sprawa w Anglii: antykoncepcja dostępna jest za darmo, do 20. tygodnia ciąży można dokonać aborcji, a seks jest traktowany w bardziej naturalny sposób. Pod koniec marca br. NICE (National Institute for Health and Clinical Excellence), organ doradczy w Wielkiej Brytanii w zakresie zdrowia i opieki społecznej wydał kolejne wytyczne, wzywając szkoły, aby nadal zapewniały bezpłatną antykoncepcję uczniom (pigułki „po stosunku” i prezerwatywy są dostępne w szkołach średnich od kilku lat), nawet jeśli są nieletni.

Według profesora Mike’a Kelly’ego, dyrektora Centrum Zdrowia Publicznego, szkoły są kluczowym źródłem informacji na temat zdrowia seksualnego dla młodych ludzi. Oczywiście, nie brak osób, które twierdzą, że dawanie środków antykoncepcyjnych jest aprobowaniem seksu nieletnich, wręcz zachęcaniem do łamania prawa, twierdząc, że szkoły powinny promować abstynencję. Wśród zaniepokojonych rozwojem sytuacji jest m. in. minister zdrowia Jeremy Hunt.

Dowody wskazują na to, że dostępność środków antykoncepcyjnych zmniejsza liczbę niechcianych ciąż. We wschodniej Szkocji liczba ciąż nieletnich spadła o 40 proc. w ciągu trzech lat, gdy w szkole wprowadzono kompleksowy program edukacji seksualnej, rozdając środki antykoncepcyjne. – W zapobieganiu niechcianym ciążom najważniejsza jest edukacja. Bez rzetelnej informacji dostęp do prezerwatyw i pigułek niekoniecznie „zadziała” – podkreśla Grażyna Czubińska, seksuolożka i doradczyni rodzinna z Polskiego Centrum Zdrowia Seksualnego w Londynie.

Wołanie o miłość!

19-letnia Michelle jest szczęśliwa: lekarz potwierdził ciążę. Ma za sobą już 3 poronienia. O dziecko starała się od 2 lat. Czemu tak uporczywie walczy o dziecko? – Bo tak chcę – wzrusza ramionami. – Niektóre moje koleżanki mają dwoje lub troje – dodaje. Czy poradzi sobie finansowo, gdyby partner, któremu zdarzało się już ją zdradzić, zostawił ją z dzieckiem? – Moje koleżanki dostają benefity. Ale mój Jack jest szczęśliwy, że zostanie tatą – wyjaśnia.

– Myśli o macierzyństwie (bo trudno tu mówić o świadomej decyzji) u tak młodych osób mogą pojawiać się z kilku powodów – tłumaczy Agnieszka Zieleniec, psycholożka. – Pierwszy bierze się ze wzorców środowiskowych w jakim obraca się nastolatka: jeśli w jej otoczeniu przyjęte jest, by korzystać z pomocy społecznej, może ją to motywować do powielania takich zachowań. Dziecko może jej zapewnić bezpieczeństwo materialne, dzięki zasiłkom, które uzyska. Wiele z tych dziewcząt pochodzi z dysfunkcyjnych rodzin. Co nie musi oznaczać „patologicznych” w potocznym rozumieniu tego słowa.

Nie zawsze jest to rodzina przemocowa lub z problemem alkoholowym. To mogą być tzw. dobre rodziny, ale zimne emocjonalne. Związek z partnerem (często nieodpowiedzialnym) ma być lekarstwem na poczucie samotności. To jest wręcz wołanie o miłość. Taka dziewczyna zrobi wszystko, by zatrzymać przy sobie osobę, która okazała jej choć trochę zainteresowania. Podobną funkcję może spełnić dziecko, które się pojawi dzięki temu na świecie: zapełni emocjonalną pustkę. Trzeci powód to uzyskanie wygodnej wymówki dla niepodejmowania życiowych wyzwań. W psychologii zjawisko to nosi miano antycypacji porażki: zawsze łatwo wytłumaczyć brak wykształcenia, pracy czy innych osiągnięć koniecznością opieki nad dzieckiem – tłumaczy specjalistka.

Nie oznacza to, że każda nastolatka będzie niewydolną wychowawczo matką. Jeśli otrzyma wsparcie rodziny i odpowiednio przygotowanych instytucji, ma szansę ułożyć sobie życie i zapewnić dziecku odpowiednią opiekę. Tylko do tego potrzeba jest zmiana sposobu myślenia. Możemy, oczywiście, zakazywać nastolatkom uprawiać seks i piętnować nieletnie matki. Ale może lepiej, wzorem Holendrów, zapewnić edukację seksualną już od przedszkola, zaopatrzyć młodzież w środki antykoncepcyjne i zliberalizować podejście do terminacji ciąży? Według statystyk wynikiem takich działań jest najniższy odsetek ciąż nieletnich (0,9 proc. wszystkich urodzeń) w Europie.

Powrót na górę