Menu


Wynaleźli lekarstwo na raka?

Wynaleźli lekarstwo na raka?
The Independent ogłosił triumfalnie, że brytyjskie laboratorium jest coraz bliżej wynalezienia leku na raka.

Odkrycie naukowców z laboratorium Immunocore według dziennikarzy zrewolucjonizuje sposób walki z nowotworami i być może w przyszłości pozwoli je całkowicie wyeliminować.

Bent Jacobsen z Immunocore oraz jego współpracownicy znaleźli sposób jak zmusić system immunologiczny do walki z komórkami nowotworowymi.

Byłby to właściwie jedyny bezpieczny sposób unicestwiania zmian nowotworowych, bo wszystkie dotychczas stosowane (usuwanie chirurgiczne, chemioterapia czy radioterapia), mają skutki uboczne ponieważ podczas leczenia niszczy się również zdrowe tkanki.

– Doniesienie z Independent wydaje mi się zbyt entuzjastyczne – mówi Ewa Krawczyk, dr nauk medycznych, specjalistka w dziedzinie mikrobiologii lekarskiej, absolwentka Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego, która na co dzień pracuje w Georgetown University w Waszyngtonie. – Sam raport naukowy, bo do niego dotarłam, jest napisany w spokojniejszym tonie.

Trudno powiedzieć, że Brytyjczycy odkryli „lek na raka”. Oni po prostu znaleźli lepszy sposób na zmuszenie limfocytów T cytotoksycznych, na wiązanie się z komórką nowotworową. I nawet samo zastosowanie tych limfocytów nie jest nowością, bo próby takie wykonuje się od dawna w wielu ośrodkach badawczych.

 

Wbrew temu co mówi artykuł, nadal do leczenia nowotworów stosuje się radioterapię i tzw. chemię. Działania idące w kierunku wpływu na układ immunologiczny nie są jedyną możliwością. – Oczywiście, rozpracowywanie komórek rakowych jest ważne, ale nowotwory dają przerzuty, a to zmienia właściwości komórek – zaznacza Ewa Krawczyk.

Specjalistka mikrobiologii sama zajmuje się na co dzień hodowlą komórek nowotworowych. Namnażanie komórek rakowych jest potrzebne, by testować na nich medykamenty. Sprawdzać bez narażania pacjenta, które z nich działają, a jednocześnie są jak najmniej toksyczne dla zdrowych tkanek.

Przypomnijmy sobie bajkę „Było sobie życie”. Pamiętasz małe ludziki transportujące tlen? To krwinki czerwone. Ale istnieją też ciałka białe. Zajmują się one głównie wykrywaniem i neutralizowaniem zagrożeń, np. zakażeń czy mutacji komórkowych.

Limfocyty T, czyli rodzaj białych ciałek mają zdolność do odszukiwania i zabijania patogenów takich jak wirusy i bakterie. Natomiast nie są zbyt wyspecjalizowane w znajdowaniu i zabijaniu komórek rakowych. Naukowcy z Immunocore próbują je jednak do tego nakłonić.

Wykorzystując rusztowanie limfocytu stworzyli taką cząsteczkę, która z jednej strony łączy się z komórką nowotworową, a z drugiej z limfocytem. Kluczem do sukcesu jest fakt, że limfocyty T cytotoksyczne są w stanie odróżnić komórkę nowotworową od zdrowej. A to dzięki małym wystającym z błony komórkowej peptydom, które są czymś w rodzaju dowodu osobistego każdej komórki.

Dzięki tej zmodyfikowanej cząsteczce komórka łatwiej rozpoznaje chorą komórkę. Nawet jeśli tych rozpoznawanych peptydów jest mało, to i tak dochodzi do wiązania. Następnie limfocyt aktywuje się, dzięki czemu komórka rakowa ginie.

 

– Trudno się dziwić Brytyjczykom że są dumni i cieszą się ze swojego osiągnięcia. Znaczenie ma, że to małe laboratorium, które znajduje się w UK. – tłumaczy dr Krawczyk. – Na ogół większe szanse na dokonanie ważnych odkryć mają duże amerykańskie ośrodki, zwykle powiązane z koncernami farmaceutycznymi, dysponujące zapleczem badawczym i środkami finansowymi.

Działania Immunocore przyciągnęły uwagę dwóch gigantów farmaceutycznych: szwajcarskiej firmy Roche i brytyjskiej GlaxoSmithKline. Obie podpisały umowy z laboratorium, które mogą skutkować inwestycjami w badania w wysokości nawet pół miliarda funtów. – Na korzyści z tego odkrycia należy jednak jeszcze parę lat poczekać – zaznacza mikrobiolożka z Georgetown University.

– W publikacji naukowej podano, że nowy sposób działał in vitro (czyli w szkle), na zwierzętach doświadczalnych oraz na kilku osobach z rakiem skóry. A to zabierze sporo czasu.

– W raporcie badacze z Immunocore piszą, że pracowali na liniach komórkowych. Czyli nie stosowali metody hodowli komórek nowotworowych, pobranych bezpośrednio od pacjenta, tylko na niezbyt pewnym i wiarygodnym materiale badawczym – zaznacza dr Ewa Krawczyk.

Tym bardziej, że tak naprawdę nie istnieje „lek na raka”. Są tylko metody radzenia sobie z konkretnymi rodzajami nowotworów. – Dziś mówi się, że nowotwory są ogromnie zróżnicowane, więc znalezienie jednego sposobu na zwalczenie ich jest po prostu niemożliwe – wyjaśnia mikrobiolożka.




 

Skomentuj


Skomentuj artykuł za pomocą konta Facebook
Skomentuj artykuł bezpośrednio
Powrót na górę