Menu


Marta Kochanek. Lubię się zmęczyć w imię zwycięstwa!

Marta Kochanek. Lubię się zmęczyć w imię zwycięstwa!

Z Martą Kochanek, fotografką z Coventry, rozmawia Anna Dobiecka

Dlaczego zajęłaś się akurat fotografią? 
 
Z natury jestem spokojnym człowiekiem, nieczęsto podnoszę głos. Są jednak momenty, gdy ma się na to ochotę. Krzyczę obrazem, tzn. zdjęciem i za każdym razem uwalnia to we mnie tak samo głośne emocje. 
 
W jaki sposób nieznana dziewczyna z Polski trafia na londyńskie, paryskie, nowojorskie wystawy, nawiązuje współpracę z Vogue, Vanity Fair i trafia do ekipy Annie Leibovitz?
 
Jak widać, ta nieznana dziewczyna z Polski ma wrodzoną determinację i jasno określone cele w życiu (śmiech). Nie ma rzeczy niemożliwych. Do czego sama osobiście się przekonałam wchodząc po szczeblach wyżej i wyżej... I tak wysoko, jak tylko wysoko szczeble sama sobie postawi. A na serio: mój sukces jest wynikiem pracy. To dwudziestoczterogodzinny etat, ale rezultat przynosi satysfakcję. Lubię się zmęczyć w imię zwycięstwa. 
 
Odbyłaś staż u Annie Leibovitz...
 
Tak, dowodziłam pracami nad dużym projektem archiwalnym. Annie była bardzo zadowolona i podziękowała mi osobiście, wręczając książkę z autografem.
 
A pierwszy kontakt? 
 
Gdy ją usłyszałam po raz pierwszy, to z wrażenia spadłam ze schodów! Menadżerka studia podbiega i pyta, czy wszystko ok. Ja na to: „Annie tu jest!” A ona w śmiech: „No wiesz, ona tutaj pracuje”.
 
Dlaczego Annie jest tak dla ciebie ważna? 
 
Inspiruje mnie. Świat zdominowany jest przez mężczyzn, a w dziedzinie fotografii to ona dzierży palmę pierwszeństwa. Przez dziesięć lat marzyłam, by kiedyś uścisnąć jej dłoń i wreszcie udało się!
 
Czy w Anglii jest łatwiej uprawiać sztukę?
 
Na pewno jest tu łatwiej pod każdym względem. Wystarczy posiadać jasny cel i ambicje. Nie chodzi tylko o możliwości dla artystów, ale również o życie i swobodę bycia sobą. Do patriotów nie należę, nie mam za co dziękować Polsce. 
 
W tym roku moja aplikacja wygrała konkurs i zostałam powołana do pracy nad długoterminowym projektem fotograficznym. W Anglii ta praca spotyka się z odpowiednim wynagrodzeniem w postaci grantu. W Polsce to nie do pomyślenia, niestety.
 
Jesteś najbardziej dumna z...
 
Nie mam bardziej lub mniej lubianych zdjęć. Dumna jestem z portfolio, czyli własnego dorobku. Cenię te zdjęcia, nad którymi praca wniosła coś do mojego warsztatu. Im ciężej coś osiągnąć, tym lepiej. Myślę, że to rozwój ma dla mnie największe znaczenie. 
 
Z twoich prac wynika, że dość często sama sobie jesteś modelką. Skąd taki wybór?
 
Nadszedł chyba dla mnie czas wewnętrznego sojuszu, pogodzenia się zarówno z ciałem, jak i umysłem. Jestem w stanie zwrócić na siebie kamerę i zagrać dokładnie tak, jak czuję. To niesamowita podróż, przełamałam wewnętrzny wstyd i pozwalam sobie na okazanie emocji. To wielkie odkrycie, osobiście bardzo to przeżywam. Swoje autoportrety nazywam emocjonalnym krajobrazem. Na razie powstały dwa ważne projekty.
 
Pierwszy to Level B, w skład którego wchodzą fotografie będące zapisem krajobrazu uczuciowego. Tworząc taki cykl autoportretu, miałam za cel uchwycenie siebie w sposób jaki dokładnie odczuwam. To pierwszy tak intensywny duchowo projekt i tu fotografia stała się medium umożliwiającym uchwycenie miłości, pasji, euforii, szczęścia jak również strachu, bólu oraz samotności. Drugi cykl to Monologues – podobny przekaz, choć inna estetyka. Pracuję również nad bardzo rozciągniętym w czasie projektem bodystudies.
 
Poza tym cieszy mnie każda współpraca. I jakoś daleka jestem od fashion, choć i w tej dziedzinie nawiązuję kontakty. 
 
Cenisz Anglię, ale podobno planujesz wrócić do Polski. Nie będzie Ci żal zostawić tego ważnego kawałka życia? 
 
Mam taki jakiś zamysł, głośno jeszcze nie wypowiedziany z uwagi na różne czynniki. Ogólnie sama myśl mnie nie przeraża, bo do tej pory przeżyłam 48 czy 49 przeprowadzek. Wierzę więc, że ta 50. okaże się moim miejscem na ziemi. Spełnienie zawodowe obok ukochanej osoby jest tu wyznacznikiem, tego się trzymam, niezależnie od tego, gdzie mi przyjdzie żyć czy mieszkać. 
 

Marta Kochanek
 
Marta Kochanek (1979 r.) ur. w Rawiczu koło Wrocławia, absolwentka Uniwersytetu w Coventry (BA Hons) Photography. Od 8 lat mieszka i pracuje w Anglii. Wielokrotnie nagradzana i doceniana. Laureatka wielu międzynarodowych prestiżowych konkursów fotograficznych, takich jak Px3 Paris, International Aperture Awards oraz International Photography Awards. Jej zdjęcia publikują, m.in. Times, czy Professional Photographer Magazine. Wiele fotografii jej autorstwa ozdabia okładki książek i płyt. Obecnie pracuje nad projektem „We Love, We Make, We Exist” mającym pokazać na celu rodziny jednopłciowe.

2 komentarzy

  • Obserwator
    Obserwator niedziela, 24, marzec 2013 11:34 Link do komentarza

    A kto nie tyrał? Myślisz, że każdemu fotografowi manna spada z nieba? "Tak łatwo" mam na myśli to, że z jej fotografiami nie zaszłaby tam gdzie jest dzisiaj, pomijając jej ciężką pracę.

  • Obserwator
    Obserwator sobota, 23, marzec 2013 14:25 Link do komentarza

    Doceniam to do czego doszła Marta. Niektóre z jej prac są rewelacyjne a inne przeciętne. Śledząc jej karierę, wywiady w magazynach, wystawy i okładki w czasopismach dochodzę do wniosku, że gdyby nie środowiska lesbijskie to Marta nie miała by tak lekko. Cieszę, się jednak jej sukcesami i kibicuję jej jak najbardziej.

Skomentuj


Skomentuj artykuł za pomocą konta Facebook
Skomentuj artykuł bezpośrednio
Powrót na górę