Menu



Brexit - znowu problemy na granicach

  • Napisane przez  Sonia Grodek
Brexit - znowu problemy na granicach

W Irlandii protesty, a na granicach towary, których nie da się przesłać do Europy przez zawiłe formalności. Co jeszcze dzieje się ostatnio wokół Brexitu?

W Irlandii niespokojnie
W Wielkanoc w Belfaście wybuchły zamieszki. Doszło do podpaleń aut i ataków na policjantów. Ci, którzy czują się Brytyjczykami, ciężko znoszą nowe ograniczenia na granicy z własnym krajem. Część osób głosowała za Brexitem, by podkreślić swoją „brytyjskość”, a w efekcie odcina się ich od macierzy. Druga strona jest przeciwko jakimkolwiek granicom między Irlandią a Irlandią Północną i będzie głośno protestować, jeśli pojawią się kolejne ograniczenia. Unia Europejska i rząd Irlandii zaapelowały nawet do nowego prezydenta USA o interwencję w tej sprawie, bo na razie nic nie zapowiada, by napięcia miały się skończyć. Przedsiębiorcy narzekają, że przewiezienie niektórych towarów z Londynu do Belfastu kończy się dodatkowymi opłatami w wysokości od 50 do 350 funtów za paletę. Połowa eksporterów doświadcza opóźnień i trudności. Tymczasem Unia Europejska planuje wyciągnąć konsekwencje wobec brytyjskiego rządu, który obiecywał twardszą granicę i więcej kontroli, a teraz wycofuje się, by opanować sytuację wewnętrzną. Rząd Irlandii wydał w zeszłym roku Brytyjczykom 2-3 razy więcej paszportów, niż w 2015 czy 2016 roku. Łącznie w ciągu ostatnich czterech lat o irlandzkie obywatelstwo wystąpiło już prawie pół miliona mieszkańców Wysp.

Wielkanoc z brexitem w tle
Brytyjscy producenci czekolady mają doskonałą reputację. Czekoladowe nadziewane jajka i zajączki wędrują podczas Wielkanocy na elegancko nakryte stoły w całej Europie. W tym roku jednak tak się nie stało. Słynna firma The Chocolatier z Bedfordshire straciła prawie wszystkich europejskich klientów. Nie dochodzą do nich paczki i winią za to producenta, a nie formalności, przez które paczki utykają na granicy lub są obłożone wysokim cłem. Formularze i zasady są inne w każdym kraju, a siedzenie nad dokumentami opóźnia wysyłkę. Wielu producentów zdecydowało się zawiesić na razie przesyłki do Europy. Czekolada to po whiskey drugi produkt żywnościowy pod względem eksportowanej ilości, a podobne problemy dotyczą wielu innych towarów. Producenci narzekają, że bardzo trudno teraz znaleźć firmę przewozową lub kurierską – zapotrzebowanie jest olbrzymie, a formalności mocno zróżnicowane. Na podobne problemy narzekają sprzedawcy antyków, a to w Newark w Nottinghamshire znajduje się największy targ antyczny w Europie. Każda rzecz kupiona za granicą ma inny kod i może podpadać pod inną stawkę VAT. Ci, którzy dotychczas sprowadzali na własną rękę np. van pełen porcelany z Francji czy polską cepelię, teraz musieliby zadeklarować wartość każdej rzeczy z osobna i uzgodnić z urzędnikami, do jakiej kategorii ona należy. Wszystko wyjaśnia się na bieżąco wraz z otwarciem targów antycznych i bazarów 13 kwietnia. Rządowy poradnik dotyczący stawek VAT dla przedsiębiorców zawiera 6 różnych metod obliczania VAT i składa się z 41 części. To nie jest najlepszy czas ani na import, ani na eksport czegokolwiek.

Polski eksport na Wyspy?
Niestety wszystko to dotyka też Polaków, którzy dotychczas żyli z eksportu z Polski na Wyspy. Dla niektórych firm ten rynek zbytu był symboliczny, ale inne większość towarów posyłały właśnie tam. W grudniu Wielka Brytania była naszym trzecim kierunkiem eksportowym, a w styczniu znalazła się już na piątym miejscu. Możliwe, że z czasem jeszcze spadnie w tym rankingu, bo przecież dopiero niedawno weszły w życie nowe przepisy związane z importem żywności. Na pocieszenie trzeba dodać, że niektórych towarów zaczęliśmy ostatnio sprzedawać na ten rynek więcej. To m.in. elektronika komputerowa. Eksport na Wyspy spadł we wszystkich unijnych krajach, a gorzej od Polski radzą sobie z nim teraz m.in. Dania, Belgia i Niemcy.

Koniec ekstradycji Polaków
Kolejnym nieprzewidzianym skutkiem brexitu jest to, że polski wymiar sprawiedliwości przestanie godzić się na ekstradycję Polaków na Wyspy. Wcześniej kraj był częścią systemu Europejskiego Nakazu Aresztowania, który pozwalał na przekazywanie sobie między krajami Unii najgroźniejszych przestępców. Okazuje się, że wiele krajów na mocy swoich przepisów nie może współpracować w ten sposób z państwami, które w Unii nie są. W ten sposób brytyjskie służby zaczęły mieć problem, bo nie mogą już automatycznie sprowadzić przed brytyjski sąd przestępcy z Polski, Niemiec, Grecji, Łotwy, Słowacji, Francji, Finlandii, Chorwacji, Słowenii i Szwecji. Dodatkowo Austriacy i Czesi współpracują z Brytyjczykami, ale tylko wtedy, gdy poszukiwany zgodzi się na ekstradycję (zazwyczaj odbywało się to bez jego zgody). To nie jedyne problemy wymiaru sprawiedliwości. Okazuje się, że policja nie ma też dostępu do niektórych europejskich baz danych, np. o toczących się postępowaniach. Wszystko to opóźni dochodzenie sprawiedliwości w niektórych sprawach, szczególnie tych, w których biorą udział przedstawiciele innych nacji.

Jak wyglądają podróże?
Nadal trzeba być bardzo ostrożnym podczas podróży na brytyjskim paszporcie. Pod koniec marca grupa Anglików żyjących w Hiszpanii została zawrócona po przylocie na lotnisko Alicante-Elche. 40 osób musiało wrócić do ojczyzny. Nie mieli karty TIE, która odpowiada w Hiszpanii statusowi rezydenta. Wcześniej władze zapowiadały, że będą akceptowały też inne dowody rezydentury, a pasażerowie w większości mieli przy sobie np. potwierdzenie, że już czekają na wyrobienie karty. Po 31 marca władze Hiszpanii zapowiedziały deportację na początek kilkuset osób, które nie wyrobią sobie karty rezydenta ani nie wyjadą z kraju. Jeśli są w Hiszpanii dłużej niż 90 dni, to teoretycznie będą miały status nielegalnego imigranta. Większość osób złożyła wniosek o dokument, ale w czasie pandemii opóźnienia w urzędach są większe, niż mogli się spodziewać. Niektórzy wniosek złożyli, ale karty nie dostali. Podobne większe i drobne trudności mogą czekać na tego, kto na brytyjskim paszporcie zamierzałby w najbliższych miesiącach otworzyć w Polsce biznes czy kupić dom we Włoszech. Trzeba mieć w pamięci, jak opieszałe potrafią być działające zdalnie lub tylko w niektóre dni tygodnia urzędy sparaliżowane pandemią. Przed wykonaniem każdego większego ruchu trzeba upewnić się co do aktualnych formalności, a jak widać problemy można mieć już przy samym wjeździe do kraju.

Nie każdy ma prawo pobytu
Do tej pory większość Polaków zgłosiła się po status osoby osiedlonej, a tym samym będzie miała prawo do tego, by tu zostać. Ciągłe przekładanie terminu Brexitu miało jedną dobrą stronę – od chwili głosowania do dziś minęło pięć lat, a to na tyle długo, że nawet bardzo powolni mieli czas na dopełnienie formalności. Przypomnijmy, że termin składania aplikacji mija 30 czerwca – później ten, kto nie zadba o porządek w dokumentach, będzie nielegalnym imigrantem. Kolejny problem związany ze statusem osiedleńca dotyczy kilku tysięcy europejskich dzieci, które pozostają w brytyjskich domach dziecka i ośrodkach opieki tymczasowej. One też staną się persona non grata, jeśli nikt za nie nie złoży w porę dokumentów. A tymczasem według The Children’s Society wciąż 28 proc. takich dzieci, czyli ok. 2500, nie ma statusu osoby osiedlonej. Zdaniem Home Office liczba może być znacznie wyższa. Część dzieci, których rodzice pochodzą z jednego lub kilku różnych europejskich krajów, ma nieustalony status narodowościowy. Przed wyjściem z Unii nie robiło to różnicy dla ich sytuacji. Teraz może to zaważyć na ich sytuacji życiowej. Są też dzieci, których opiekun prawny nie przykłada się do swoich obowiązków lub np. przebywa za granicą – wówczas dziecko może nie mieć na czas wyrobionego dokumentu. W imieniu części dzieci dokumenty powinny złożyć władze gminy, w której przebywają. Tak się wciąż nie stało w przypadku ok. 1/3 z takich maluchów, a czasu jest coraz mniej.

Dziękujemy, że przeczytałaś/eś artykuł do końca. Jeśli chcesz być na bieżąco i wiedzieć co się dzieje na Wyspach oraz w Polsce, zapraszamy na www.goniec.com ponownie!

Powrót na górę