Menu


Przygotowania do Brexitu

Przygotowania do Brexitu shutterstock

Twardy czy miękki? Deal czy no deal? Czy warto w tej chwili – gdy prawie dwa i pół roku po referendum nadal nie wiemy, jak ten Brexit będzie wyglądał – planować coś, co może się jednak w ogóle nie wydarzyć?

Niektóre korporacje otworzyły oddziały na kontynencie, które działają zgodnie z regulacjami UE, inne wyprowadzają się Wielkiej Brytanii – a Twoja firma? Ile czasu warto poświęcić Brexitowi? Warto zrobić szybki rachunek.

Jak Brexit uderzy w moich konkurentów? Czy importują towar z innych krajów UE? Będą w podobnej sytuacji jak Ty. Czy importują towar z krajów trzecich – Chiny, USA, Japonia, Tajlandia? Będą mieli przewagę, gdy nagle na towar z Polski zostaną nałożone taryfy celne.

Zacznijmy od analizy rynkowej. Jesteś na rynku brytyjskim. Jak wygląda Twoja konkurencja? Jaką gamę produktów bądź usług oferuje i w jakiej cenie? I jaka jest jakość produktów/usług w porównaniu z tymi, które oferuje Twoja firma? Idźmy krok dalej. Skąd pochodzą produkty oferowane przez Twoją konkurencję? Z Wielkiej Brytanii? Z Polski? Z innych krajów UE? Spoza UE?

Jeśli odpowiedź brzmi ‘spoza UE’ – czyli np. z Chin lub USA – a twoje produkty są z Polski lub innego kraju członkowskiego, to po Brexicie Twoja przewaga zniknie. Będziesz miał tyle samo papierkologii, te same taryfy celne, te same ceregiele na granicy.

Jeśli Twój konkurent sprowadza towar z innych krajów UE, a ty z Polski, to po Brexicie będzie miał te same bariery co Ty. Natomiast w takim przypadku ważna będzie cena. Bo nadal polska gospodarka może być bardziej konkurencyjna niż kraje Europy Zachodniej, gdzie koszty pracy są (jeszcze) dwu- czy trzykrotnie wyższe niż w Polsce.

Eksportowałeś do Polski lub importowałeś z Polski przed 2004 r.? Jeśli tak, to masz pewną przewagę – jeszcze pamiętasz te procedury z czasów, gdy produkty polskie były traktowane przez Brytyjczyków jako z pochodzenia ‘RoW’ – rest of world. 

Papierkologia będzie ważniejsza, szczególnie potwierdzenie kraju pochodzenia (‘country of origin certificate’). Dla eksporterów, którzy wysyłają towar z Wielkiej Brytanii poza UE, organem właściwym do wydania certyfikatu będzie British Chambers of Commerce. Eksporterom, którzy wysyłają towar poza UE z Polski, certyfikaty wydaje Krajowa Izba Gospodarcza (KIG). Biorąc pod uwagę to, że Polska eksportuje więcej do Wielkiej Brytanii niż do swoich dwóch największych pozaunijnych rynków eksportowych (czyli Rosji i USA) razem, stworzy to duże wyzwanie dla KIG.

Kolejne bariery, które mogą powstać to te regulacyjne – kontrole fitosanitarne, nowe normy, standardy, certyfikaty – eksperci szacują, że nowe wymogi biurokratyczne dodadzą od 3% do 5% w kosztach produktów.

Następnym problemem może być narzucenie przez Brytyjczyków taryf celnych. W razie ‘no-deal Brexit’ zastosowane zostaną taryfy celne ustalone przez Światową Organizację Handlu (WTO). Poziom taryf zależy od towaru; niektóre są niskie (np. składniki lekarstw - 2%), niektóre średnie (jak ta na części samochodowe - 9,8%), niektóre wysokie (wołowina - 59%) bądź bardzo wysokie (mleko w hurcie - 200%). Importerzy i eksporterzy powinni zajrzeć do tabel taryf celnych WTO i na podstawie 6-cyfrowych kodów produktów przynajmniej zrozumieć, jak to by mogło wyglądać. 

Logistyka. Czy wiesz, że co czwarta ciężarówka, która wjeżdża do Wielkiej Brytanii z kontynentu to polska ciężarówka? Niekoniecznie z polskim towarem – sporo spedytorów znad Wisły wozi produkty z zachodnioeuropejskich fabryk do hurtowni na terenie Wielkiej Brytanii, delegując polskich kierowców na polskich warunkach. 

Wielka Brytania jest skazana na import – Brytyjczycy po prostu za mało u siebie produkują. Produkcja przemysłowa stanowi jedynie 9% wartości brytyjskiego PKB; w przypadku Polski to 19% (zdrowiej) czy Niemiec 22% (najzdrowiej). Aby jakoś utrzymać bilans płatniczy, Brytyjczycy muszą eksportować usługi – przede wszystkim usługi finansowe. Największy rynek na te usługi to kraje UE. A to wszystko na podstawie praw „paszportowania” (tzw. ‘passporting rights’), czyli uprawnień do prowadzenia działalności w innych krajach UE na podstawie rejestracji tylko w jednym. Bez tych praw eksport brytyjskich usług finansowych do UE27 może spaść dramatycznie. Wiele brytyjskich instytucji finansowych założyło już nowe spółki na terenie krajów UE27 i będą świadczyć usługi finansowe stamtąd, a nie z Wielkiej Brytanii. Ucierpi na tym bilans handlowy.

Bilans handlowy Wielkiej Brytanii w mld GBP, dane za 2017 r.; źródło: Office of National Statistics

Eksport Import Bilans

Towary 339 475 -136
UE 164 259 -95
RoW 175 216 -41

Usługi 161 78 +83
UE   83 54 +29
RoW   78 24 +54

Razem 500 553 -53
UE 247 313 -66
RoW 253 240 +13

Jak widać z danych w tabeli brytyjski deficyt handlowy w zeszłym roku przekroczył 50 miliardów funtów – gdyby nie eksport usług, gdzie bilans był dodatni, ogólny bilans byłby tragicznie wysoki. Tracąc dostęp do europejskich rynków na usługi, Wielka Brytania ryzykuje prawie 30 miliardów funtów dodatniego bilansu handlowego.

Produkując za mało, Brytyjczycy są zmuszeni do importu – czy Brexit będzie twardy, miękki czy w ogóle go nie będzie, handel towarem będzie dalej trwał. Patrząc na wariant twardego Brexitu, dużo zyskać mogą Chińczycy: ich towar jest tani, przychodzi kontenerami, ścieżki handlowe mają już przetarte. Dla eksporterów z krajów unijnych walka na brytyjskim rynku pobrexitowym będzie zacięta. 

Twardy Brexit spowoduje kolejny spadek wartości funta. Importowane produkty zdrożeją. Jednocześnie, na rynku pracy – jeśli spełnią się najciemniejsze scenariusze – będzie dyslokacja. Wielkie koncerny produkcyjne z kapitałem zagranicznym (czyli wielka część przemysłu motoryzacyjnego) stopniowo przenosić będzie swoje fabryki na kontynent. A inne branże, które korzystały z obecności pracowników z Europy, będą miały wielkie trudności z zapełnieniem miejsc pracy. Pytaniem retorycznym jest, czy monter czy elektryk, zwolniony z fabryki samochodowej, będzie chciał pracować jako opiekun osób starszych, przy zbieraniu owoców albo jako kelner w kawiarni?

Twardy Brexit według analiz rządu Wielkiej Brytanii uderzy gospodarkę nierówno: Londyn ucierpi najmniej, północny wschód Anglii najbardziej (gospodarka może się tam skurczyć o 13%). A mimo to Wielka Brytania nadal będzie dużą gospodarką, z dużymi potrzebami.

Znając polskich eksportów, ceniąc ich determinację, czuję, że jak się przed nimi zamknie drzwi, to wejdą przez okno! Tak było, kiedy Rosja nałożyła sankcję na polskie produkty żywnościowe – nagle okazuje się, że największym odbiorcą dorsza bałtyckiego jest… Białoruś, a jabłek grójeckich – Serbia.

Jeśli jednak uda się wynegocjować z UE rozsądne warunki rozwodu, firmy będą miały dodatkowe 21 miesięcy (czyli do końca 2020 r.), kiedy regulacje między UE i Wielką Brytanią będą jeszcze w negocjacjach. Czyli przez te kolejne 21 miesięcy nic się nie zmieni na granicy, będzie po staremu mimo to, że formalnie Wielka Brytania już będzie poza Unią. Miejmy nadzieję, że dla dobra gospodarek - brytyjskiej, polskiej i ogólnie unijnej - nie dojdzie do Brexitu bez umowy.

autor: Michael Dembinski, British Polish Chamber of Commerce

Skomentuj


Skomentuj artykuł za pomocą konta Facebook
Skomentuj artykuł bezpośrednio
Powrót na górę