Menu


Wynajem krok po kroku w UK

Wynajem krok po kroku w UK Shutterstock

Magda i Piotrek do Londynu trafili trzy lata temu i swoje pierwsze wynajmowane mieszkanie zapamiętają do końca życia. Nie znali realiów rynku i nie wiedzieli, jak wynajmować, by nie żałować.

Właściciel lokalu wspominał, że w mieszkaniu przebywa jeszcze jeden Polak. Na miejscu okazało się, że łącznie w dwóch pokojach żyje pięć osób. Jedna po paru dniach zniknęła z częścią naszych rzeczy. Zapłaciliśmy czynsz za cały miesiąc i kaucję. Zajęło całe trzy miesiące, aż udało nam się wyprowadzić – opowiada Magda. Piotrek dodaje, że wiele ich to nauczyło. – Przede wszystkim przyjechaliśmy w ciemno, niczego wcześniej nie sprawdziliśmy. Zapłaciliśmy przy drzwiach, niczego nie oglądaliśmy. Gdy jeden z lokatorów zniknął z naszymi rzeczami, właściciel wzruszył ramionami i powiedział, że z nikim nie podpisywał umowy więc nikomu nic nie udowodnimy. Miał rację – denerwuje się na samo wspomnienie mężczyzna.

Byle jak, byle szybko

Pierwszym „wrogiem” udanej transakcji jest pośpiech. – Doba w hotelu w Londynie kosztuje sporo pieniędzy, dlatego chcieliśmy załatwić wszystko jak najszybciej i od razu się wprowadzić. Powinniśmy byli zostać w hotelu 3-5 dni i spokojnie się rozejrzeć. To by nam oszczędziło i nerwów, i pieniędzy – wspomina dziś Piotrek. Pośpiech radzi nam nie sprawdzać dokładnie dokąd się wprowadzamy i godzić na wszystko, co zaproponuje wynajmujący. Najpierw jednak warto zapoznać się z rynkiem i ocenić, na co nas stać.

– Większość ludzi jest w stanie poświęcić na czynsz maksymalnie 35 proc. swojej pensji – czytamy w rządowym poradniku „How to rent”. Oczywiście dokładna kwota zależy od wielu czynników, ale warto ustalić maksymalny limit, by potem nie żałować. – Zarabiam 1100 funtów, a czynszu płacę 800. Najpierw miało być 550, ale doliczając telefon, internet i rachunki tyle wychodzi. Wiem, że to nie jest normalne, ale tyle pracuję, że nie mam nawet kiedy szukać mieszkania, a na rzucenie pracy mnie nie stać – opowiada Grażyna, 45-letnia portierka w londyńskim apartamentowcu. Wyprowadzenie się z mieszkania, za które płaci krocie, będzie dla niej bardzo trudne.

Dzielnica a „dzielnica”

Dlatego przed wynajmem warto na portalach z ogłoszeniami sprawdzić, ile średnio kosztuje mieszkanie w danej okolicy. Może się okazać, że to, co jesteśmy w stanie poświęcić nie wystarczy lub, że oferta, na którą chcieliśmy się zdecydować, wcale nie jest aż tak korzystna. Warto też sprawdzić ceny w okolicznych dzielnicach i koniecznie odwiedzić je przed podjęciem decyzji. Różnice pomiędzy poszczególnymi rejonami dużych, brytyjskich miast wynoszą czasem kilkaset procent. Zapytajmy też wynajmującego, jakie są dodatkowe koszty – jak w przypadku Grażyny może się bowiem okazać, że po ich dodaniu na mieszkanie wcale nie będzie nas stać. Pamiętajmy ponadto, że osoby, które pobierają zasiłek housing benefit powinny sprawdzić czy nowy czynsz nie zaważy o odebraniu zasiłku.

Warto pytać

Wynajmować z pomocą agenta nieruchomości czy na własną rękę? Pierwsze rozwiązanie jest o tyle korzystne, że istnieje mniejsze ryzyko oszustwa i prawdopodobnie szybciej znajdziemy odpowiedni lokal. Oczywiście pod warunkiem, że nasz agent jest członkiem organizacji zrzeszających pośredników i oferuje gwarancje finansowe dla klientów (np. w razie, gdyby potencjalny wynajmujący rozmyślił się w środku miesiąca). Uczciwy pośrednik powinien bez mrugnięcia okiem przedstawić nam stosowne zaświadczenia. Pomoc takiego specjalisty jednak kosztuje, czasem nawet 15 proc. ceny czynszu, jaki będziemy płacić co miesiąc. Dlatego wiele osób wybiera ogłoszenia prywatne – szybciej, prościej i bez zbędnych formalności. Ale uwaga – również osoby prywatne powinny być zrzeszone w stowarzyszeniu, które poświadczy ich uczciwość, takim jak National Landlords Association czy Residential Landlords Association. Plusy?

Nie stracisz depozytu

Osoby zrzeszone najczęściej dają gwarancję na depozyt. To znaczy, że gdy zerwiemy umowę, nasze pieniądze szybko i bezpiecznie do nas wrócą. – Zawsze to sprawdzam z uwagi na wcześniejsze doświadczenia – tłumaczy Klaudia, która od pięciu lat żyje w wynajmowanych mieszkaniach w Londynie. – Raz wszystko było gotowe do wyprowadzki i czekałam tylko na zwrot depozytu. Czekałam tak trzy miesiące, bo landlord tłumaczył, że... wydał je w międzyczasie. Kosztowało mnie to mnóstwo nerwów i pieniędzy – wspomina.

Przed podpisaniem umowy część właścicieli żąda gwarancji (rent guarantee). Chodzi o osobę czy organizację (np. pracodawca), która może poświadczyć, że jesteśmy zdolni do płacenia czynszu. Osoby, które nie mają nikogo takiego mogą poprosić o udzielenie gwarancji fundację Shelter. Wbrew pozorom nawet, jeśli chcemy wynająć pokój na pół z koleżanką w większym mieszkaniu, nadal możemy zrobić to zgodnie z prawem. W Wielkiej Brytanii takie dzielone lokale nazywają się Houses in Multiple Occupation (HMO) i muszą być zarejestrowane w wydziale nieruchomości. Dzięki temu mamy pewność, że właściciel np. dba o nasze bezpieczeństwo – w mieszkaniu, w którym żyje wiele osób są alarmy przeciwpożarowe, gaśnica, a każdy lokator jest tam legalnie, odpada więc ryzyko problemów czy kradzieży.

Czas na targowanie

Przed wprowadzeniem się musimy co najmniej raz obejrzeć mieszkanie. Niezależnie od tego, jak pozytywne robi na nas pierwsze wrażenie, zawsze sprawdzajmy dokładnie stan instalacji (bojler, woda, działanie kontaktów, lamp itp.) i sprzętów. Na tym etapie możemy sporo utargować. – W mieszkaniu, w którym obecnie mieszkam, od razu zauważyłam niedziałający kontakt i stan pościeli, który pozostawiał wiele do życzenia. Zauważyłam też, że małą kuchnię dzieli wiele osób, co może być uciążliwe. Właściciel dał mi czajnik elektryczny, naprawił kontakt, wymienił pościel i jeszcze uszczelnił okno. W pokoju obok mieszka koleżanka i wiem od niej, że była mniej wymagająca i do dziś sama musi sobie ze wszystkim radzić – przestrzega Klaudia.

Jeśli właściciel nie chce dokonać napraw czy uzupełnić sprzętów, możemy spróbować się targować. Klaudia radzi, by przed podpisaniem umowy zrobić też wyraźne zdjęcia całego domu i np. mailem przesłać wynajmującemu. – Miałam wcześniej różne doświadczenia, więc teraz zawsze tak robię. Potem właściciel nie może np. odmówić wydania depozytu z powodu rzekomych zniszczeń, bo oboje wiemy, jak mieszkanie wyglądało zanim się tam  wprowadziłam – tłumaczy.

Na jak długo?

Wynajmując zawsze powinniśmy podpisać umowę, szczególnie jeśli osoba, od której wynajmujemy nie jest członkiem żadnych stowarzyszeń. Wzór znajduje się np. na rządowej stronie Gov.uk („model tenancy agreement”). Musi się tam znaleźć m.in. informacja o tym, na jaki okres mieszkanie będzie wynajmowane. Niektórym zależy na stałości i chcą podpisać umowę nawet na kilka lat, inni cenią mobilność i zadowolą ich trzy miesiące. Dostosujmy to do naszych potrzeb i pamiętajmy, że gdy umowa wygaśnie, właściciel mieszkania ma prawo wyprosić nas z dnia na dzień – o ile nie zaznaczymy w umowie okresu wyprowadzki. Wielu wynajmujących zastrzega sobie okres wypowiedzenia i konsekwencje za wypowiedzenie umowy przed czasem.

Warto tego pilnować, bo w przeciwnym razie możemy utknąć w lokalu, z którego chcielibyśmy się jak najszybciej wynieść. Sprawdźmy też, czy umowa pozwala na dowolne podnoszenie czynszu w czasie jej trwania – możemy poprosić o okres przejściowy, np. dwa miesiące lub możliwość zerwania umowy w razie podwyżek. Wraz z umową właściciel musi nam też zapewnić „Gas safety record” – dokument poświadczający stan instalacji gazowych. W przeciwnym razie nie tylko może on obwiniać lokatorów o ich wadliwy stan, ale grozi im też niebezpieczeństwo z powodu np. nieszczelnej instalacji.

Sprawdź liczniki

A co po podpisaniu umowy? Na początek warto sprawdzić liczniki, by nie płacić rachunków po poprzednich lokatorach. Dobrze też od razu ustalić, w jaki sposób i kiedy będzie opłacany czynsz. Nie warto godzić się na płacenie „z ręki do ręki”. Jeśli właściciel się przy nim upiera, zawsze prośmy o pokwitowanie. W razie problemów dobrze jest móc udowodnić, że faktycznie płacimy za mieszkanie i jesteśmy w nim zameldowani. Dowody regularnych opłat czynszowych mogą też pomóc w przyszłości, gdy będziemy wynajmować kolejne mieszkanie. Takie dokumenty warto przechowywać nawet dwa lata.

Na koniec – przy wyborze landlorda warto kierować się intuicją i dać sobie czas na przemyślenie każdej propozycji. Fora internetowe pełne są opowieści o właścicielach mieszkań, którzy zbyt często sprawiają lokatorom niezapowiedziane wizyty, oszukują ich na opłatach lub odkładają podpisanie dokumentów na wieczne „jutro”.

Skomentuj


Skomentuj artykuł za pomocą konta Facebook
Skomentuj artykuł bezpośrednio
Powrót na górę